2021-04-14

Sebastian Kasprzyk: Byłem ostatni, a zostałem pierwszy!

0

Zwycięzca trzeciej edycji „Ninja Warrior Polska” w specjalnej rozmowie z POLSAT.PL. Sebastian Kasprzyk zdobył w finale tytuł „Last Man Standing”, który okupiony został ciężką walką i niezwykle emocjonującymi momentami. Jak ocenia decydującą rywalizację? Podzielił się także historią, która przydarzyła mu się tuż przed wejściem do Areny Gliwice. Kto przewidział jego triumf w programie?

Wszystko o programie w aplikacji, którą znajdziecie tutaj:
https://ninjawarrior.page.link/app

Oglądaj Ninja Warrior Polska online na IPLA.TV.

- Jakie to uczucie zostać najlepszym zawodnikiem trzeciej edycji „Ninja Warrior Polska”?
- To był mój trzeci start w programie. Za każdym razem byłem w finale i poprawiałem swoje wyniki. W pierwszej edycji spadłem przez problemy z ruchomością bioder na pierwszym torze finałowym, w drugim udało się dojść dalej, odpadłem na ostatnich elementach. W trzecim sezonie udało się zdobyć tytuł „Last Man Standing” i jestem z tego bardzo szczęśliwy. Nie jest mi żal, że nie udało się zdobyć Góry Midoriyama, bo to jest naprawdę bardzo duże osiągnięcie i bardzo się z niego cieszę.

- Pana start na obu torach dostarczył wielkich emocji. Na Podporze wykonał pan efektowny skok. Co myślał pan w tamtym momencie? Czy zadziałał instynkt, a refleksja przyszła po lądowaniu na macie?
- Jeśli chodzi o tę przeszkodę, to dla mnie i dla zawodników wysokich to była bardzo ciężka przeprawa. Ze względu na wzrost napięcie naszych ciał było dużo mocniejsze niż u niższych uczestników. Tuż przed samym końcem czułem, że wszystko mnie pali. Mogłem albo skoczyć, albo dalej pokonywać przeszkodę jak wcześniej i wpaść do wody. Wybiłem się mocno z rąk, przeturlałem i na szczęście się udało. Cały czas myślałem, co zrobić, ale ryzyko się opłaciło.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Sebastian Kasprzyk (@sebastian__kasprzyk)

- A kiedy zawisł pan na jednej ręce na Zaklinaczu drążków? Wiedział pan, że do wysunięcie się na prowadzenie w klasyfikacji brakuje bardzo niewiele…
- To był moment, że zrobiło mi się naprawdę gorąco. Myślałem, że ta ręka nie wytrzyma, ale na szczęście ten element nie był tak bardzo śliski. Na szczęście udało się wrócić. Pod koniec tej trasy mój cały organizm był już bardzo zmęczony. Trzeba wtedy mocno ryzykować.

- Jak pan ocenia całą edycję i finałową rywalizację? Bolesław Sobierajski i Robert Bandosz, którzy byli w gronie faworytów, pożegnali się w dosyć niespodziewany sposób.
- Moim zdaniem to najlepsza edycja, jaka była do tej pory. Zarówno pod względem przeszkód, jak i zawodników i postępów, jakie zrobili. Bardzo się cieszę, że po raz pierwszy w programie do finału awansowała kobieta, Katarzyna Baranowska. To na pewno zapewniło dodatkowe emocje. A jeżeli chodzi o czołowych zawodników, którzy byli uważani za faworytów… To jest tor „Ninja Warrior Polska”. Nie ma tutaj osoby, która może być czegokolwiek pewna. Wystarczy chwila dekoncentracji i jeden błąd, żeby wpaść do wody. Trzeba być skupionym cały czas, bo te trasy są bezlitosne.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Sebastian Kasprzyk (@sebastian__kasprzyk)

- Wystąpił pan w trzech edycjach show. Czym dla pana stał się „Ninja Warrior Polska”?
- Na co dzień profesjonalnie trenuje biegi przeszkodowe i gdy zobaczyłem, że program będzie też w Polsce, postanowiłem spróbować swoich sił. Wcześniej śledziłem odcinki w innych krajach i często robiłem sobie przeszkody z zagranicznych edycji. Na początku zgłosiłem się dla zabawy, ale w drugiej i trzeciej edycji chciałem poprawiać swoje wyniki. Nie liczyłem, że zajdę tak daleko i że zdobędę tytuł „Last Man Standing”. Przed finałem jechałem od siebie z domu, a ze względu na wypadek na autostradzie dotarłem godzinę później niż miałem być. Podczas gdy ochroniarze mierzyli mi temperaturę, jeden z nich powiedział „Ostatni będą pierwszymi”. Ja się wtedy zaśmiałem, a tak wyszło, że byłem ostatni, a zostałem pierwszy (śmiech). Ale nie myślałem o tym przed startem. Nie liczyłem, że zajdę tak daleko.

Rozmawiał Tomasz Fiłonik

Oficjalny profil „Ninja Warrior Polska” na Instagramie - @ninjawarriorpolska

Komentarze