2020-02-25

Wojciech Strzelczyk: „Nasz nowy dom” dostarcza silnych emocji

0

Architekt w wywiadzie dla POLSAT.PL. Dlaczego warto oglądać 14. sezon programu? Wojciech Strzelczyk opowiedział o wyzwaniach na planie, celu, który napędza go do wytężonej pracy, a także co stanowi dla niego największą nagrodę przy realizacji projektów. „Nasz nowy dom” od 4 marca w każdą środę i czwartek o godz. 20:05 w Polsacie.

- Dołączył pan do ekipy w 2019 roku. Jak pan ocenia ten czas i czy jest pan w stanie porównać oba sezony, w których do tej pory brał pan udział?
- Różnica polega zdecydowanie na tym, że robię coś, czego doświadczyłem w poprzednim, trzynastym sezonie. Także nie ma już sytuacji, które by mnie zaskakiwały. Znam zespół ludzi, którzy realizują program i dzięki temu jest mi łatwiej. Nie mam problemów z rozproszeniem uwagi. Natomiast jeśli chodzi o prace budowlane, to za każdym razem jest to niewątpliwie wyzwanie z uwagi na trudność sytuacji i warunków, w których ludzie żyją.

- Czego nowego pod takim kątem zawodowym nauczyła Pana praca przy tym programie?
- Presja czasu jest dużym wyzwaniem, które nauczyło mnie jeszcze lepszego planowania, większego kompresowania prac oraz zwracania uwagi na drobiazgi, które w zwykłej pracy mogą umknąć i dla poprawienia których zwykle jest czas. W programie trzeba być dobrze przygotowanym i od razu reagować na wszelkie trudności, które pojawiają się na budowie.

- Po pierwszym sezonie mówił pan, że największym wyzwaniem jest czas na realizację projektu. Czy w drugim było nieco łatwiej pod tym względem?
- Wręcz przeciwnie. Akurat trafiłem na takie realizacje, które wymusiły jeszcze bardziej skupioną i złożoną pracę. Także troszeczkę trudniej było pod tym kątem, natomiast tak jak w moim pierwszym sezonie, czas nadal był presją.

- Czy jakaś historia szczególnie zapadła panu w pamięć?
- W jednym z odcinków, w których brałem udział, zastosowaliśmy technologie odnawialnych źródeł energii, które dadzą rodzinie ciepło w grzejnikach i ciepłą wodę w kranie. To do tej pory nie było spotykane. To w zasadzie też taka nowinka, jeśli chodzi o ten program. Bardzo się z tego cieszę, bo daliśmy ludziom darmową energię i mam nadzieję, że w przyszłości pomoże im to w życiu.

- W jaki sposób praca przy tym programie wpłynęła na pana od strony osobistej? Realizacja projektów wiąże się z dużymi emocjami i wzruszeniami.
- Zdecydowanie tak. Uczestniczenie w rozmowach z rodzinami przed podjęciem prac wyzwala duże pokłady pozytywnej energii i chęć pomocy. To napędza mnie przy realizacji. Dochodzi oczywiście do wzruszających sytuacji, ale one tylko pomagają przy wytężonej pracy.

- Jeżeli chodzi o emocje, które towarzyszą pracy przy programie. Czy w pana drugim sezonie łatwiej sobie pan z nimi radził, czy może odczuwał je jeszcze mocniej?
- Mówi się, że gdy ktoś z czymś się spotkał raz czy drugi, to oswaja się z pewnymi okolicznościami i uodparnia się. Ja tego o sobie nie mogę powiedzieć, tym bardziej że jestem świeżo upieczonym ojcem. Te emocje i empatia jeszcze się u mnie bardziej wzmogły. Gdy widzę niedolę zwłaszcza dzieci, tym bardziej ściska mnie to za gardło. Chęć pomocy jest jeszcze mocniejsza od kiedy wkroczyłem w nowy etap swego życia. I to stanowi dla mnie wyzwanie.

- Czy ta radość jest nieco bardziej szczególna, gdy niesiecie pomoc dzieciom?
- Nie ukrywam, że w tej chwili będąc ojcem mam szerszy obraz tego, w jakim stopniu możemy pomóc dzieciom. Widzę, jak dzieci cieszą się z tego, co im się daje. Dlatego też zostaję do samego końca programu i lubię obserwować zachowania rodzin. Wzruszenie rodziców jest oczywiste, bo zawsze myślą o dzieciach. Natomiast radość w oczach dzieci - które często mówią, że coś jest po ich myśli, albo że jest dokładnie tak, jak sobie coś wymarzyły - powodują że aż się serce cieszy. To jest coś niebywałego. To dla mnie jest największą nagrodą. Spełniać marzenia dzieci, które są bezbronne. Bardzo się cieszę z każdego finału, który obserwuję i z każdego zadowolenia dziecka, które jest szczęśliwe, że będzie miało swój pokój w swoim wymarzonym kolorze, swoje łóżko. To jest naprawdę niesamowite doświadczenie i nie ukrywam, że czuję się wyróżniony. To trochę tak jakbym wygrał los na loterii, kiedy mam podwójną satysfakcję z mojej pracy.

- Czego widzowie mogą się spodziewać w nowym, czternastym sezonie?
- Na pewno znowu będą emocje, widzowie zobaczą szereg wzruszających historii. Bo wiem, że nadal są rodziny, które żyją w niegodziwych warunkach i wymagają naszej pomocy. Dlatego tez wierzę szczerze, że przyjdzie kiedyś taki moment, że nie będziemy mieli komu pomóc w Polsce. Że wszyscy będą mieli gdzie mieszkać, będą mieli dobre warunki do życia, a dzieci nie będą obciążone problemami dorosłych. Taka nadzieja nas trzyma przy programie i zarazem napędza w wytężonej pracy.

Rozmawiał Tomasz Fiłonik

14. sezon programu Nasz nowy dom od 4 marca w środę i czwartek o godz. 20:05 w Telewizji POLSAT.

Komentarze
© Polsat 2020