2019-09-10

Dlaczego „Kogel-mogel” to kultowa komedia Polaków?

0

Od 30 lat na ekranach i z roku na rok bawi jakby bardziej. Jak to możliwe? Na czym polega fenomen tej produkcji, która obecnie wyznacza standardy innym polskim komediom? Co sprawiło, że „Kogel-mogel” przeszedł do legendy, choć nigdy do tego miana nie aspirował? I dlaczego dzisiaj nie można tego filmu nie znać?

Oglądaj „Kogel Mogel” w IPLA.TV.

Kasia (Grażyna Błęcka-Kolska) mieszka na wsi z rodzicami, którzy planują wydać ją za mąż za bogatego sąsiada. Ona chce jednak studiować i bez wiedzy rodziców zdaje egzaminy na Wydział Pedagogiki Uniwersytetu Warszawskiego. Zostaje przyjęta, lecz przez pomyłkę otrzymuje informację, że nie dostała się na studia. Zrezygnowana dziewczyna godzi się na ślub. Dzień przed weselem listonosz przynosi jej jednak oficjalne zawiadomienie o przyjęciu na studia. Kasia w dniu swojego ślubu po kryjomu wyjeżdża do stolicy, rozpoczyna naukę i podejmuje pracę u docenta Wolańskiego (Zdzisław Wardejn) oraz jego nerwowej żony Barbary (Ewa Kasprzyk). Zostaje opiekunką ich niesfornego synka, którego mama zaczyna podejrzewać, że studentka ma romans z jej mężem. Tymczasem dziewczyna poznaje przystojnego absolwenta wyższej szkoły rolniczej, który po rocznym stażu w Holandii planuje powrót na wieś i założenie nowoczesnego gospodarstwa. Niezwykłe okoliczności i zderzenie ciekawych charakterów to źródło licznych pomyłek, które od lat bawią kolejne pokolenia Polaków. Bo „Kogel-mogel” to film z roku 1988, który przez 30 lat zapracował sobie na miano kultowej polskiej komedii.

Kto nie ma rodziny na wsi?

Film w reżyserii Romana Załuskiego konfrontuje dwa odmienne spojrzenia na świat - mieszkańców miast i wsi. Ludzi aspirujących i zestresowanych z prostymi, dla których najważniejsze jest ich gospodarstwo. Dzięki temu zderzeniu wychodzi na jaw, że te dwie pozornie różne grupy tworzą ludzie bardzo do siebie podobni. A sytuacje, gdy opadają kolejne maski, to najbardziej obfite źródło komizmu. Korzenie większości mieszczan sięgają wsi i wcale nie wrosły jeszcze głęboko w miejską tkankę. Wystarczy cofnąć się dwa lub trzy pokolenia wstecz, aby zrozumieć, dlaczego ten humor okazał się uniwersalny. I dlaczego bawi do dziś. W końcu kto z mieszkańców miast nie ma rodziny na wsi? I kto z mieszkańców wsi nie ma kogoś w mieście?

Cytaty jakby kultowe

„Marian, no zrób coś. Zobacz, przecież on jest jakby bez spodni!” - mówi do męża Barbara Kolska, chlebodawczyni Kasi, na widok jej narzeczonego, Pawła Zawady. A to tylko jeden z wielu tekstów Barbary Wolańskiej, które weszły do obiegu. Poza podejrzliwością wobec młodej niani dotyczą one także synka, z którego wychowaniem nie radzi sobie najlepiej. Strofuje go, krzycząc: „To dziecko chciało mnie zabić! Jesteś taki sam jak twój ojciec!” Próbuje go zdyscyplinować, grożąc: „Inaczej pójdziesz do przedszkola i będą cię znowu przywiązywać do kaloryfera!” A kiedy jest jej to na rękę, potrafi stwierdzić: „Piotruś jest już właściwie dorosły”. A przecież mówi o swoim sześcioletnim synku. I nie jest to jedyna postać, której wypowiedzi potrafią rozbawić do łez. Wystarczy wspomnieć choćby wyrafinowaną babcię Piotrusia, nieprzebierającego w słowach ojca Kasi czy nieporadnego docenta Wolańskiego. Wybuchowa mieszanka temperamentów i odmiennych spojrzeń na świat eksploduje właśnie w znakomitych dialogach, które najmocniej zapadają w pamięć.

Film, który dojrzewa jak wino

Z czysto filmowego punktu widzenia na sukces „Kogla-mogla” złożyło się wiele czynników. Precyzyjny scenariusz pełen błyskotliwych kwestii; dobry dobór aktorów, którzy nie tylko pasowali do swoich ról, lecz także zagrali je koncertowo, w czym z pewnością duża zasługa prowadzącego ich reżysera; znakomita muzyka Seweryna Krajewskiego z przebojem „Szukaj mnie” w wykonaniu Edyty Geppert i tekstem Marka Dagana na czele. To wszystko złożyło się na niepowtarzalną atmosferę filmu, który jednocześnie bawi i dotyka głębszej prawdy o stosunkach mieszkańców miast i wsi oraz o Polakach w ogóle. Bo pod wierzchnią warstwą humoru kryje się wiele autentyzmu, który wraz z upływem lat nabiera jeszcze wartości dokumentalnej. Można wręcz rzec - przyjemne z pożytecznym. Grzech nie znać.

Komentarze
© Polsat 2019