2018-09-21

„Lepiej późno niż wcale”: Szaleństw w Azji ciąg dalszy

0

Panowie bawią się w najlepsze! Jak idzie im odkrywanie japońskiej kultury? Po niespodziankach i atrakcjach w Tokio, Karol Strasburger, Krzysztof Hanke, Piotr Polk, Władysław Kozakiewicz i Rafał Masny przenieśli się do Kioto. Co zaskoczyło ich tym razem w „Lepiej późno niż wcale”?

Wielka przygoda trwa. Choć Krzysztof Hanke przyrządził rybę fugu zgodnie z zasadami mistrza kuchni japońskiej, Karol Strasburger nie czuł się najlepiej po posiłku. - Wczorajsza rybka, która podobno nie truje, truje - mówił obolały aktor. Rafał Masny był wyrozumiały dla starszego kolegi i dał mu odpocząć. Na kolejną wycieczkę wybrał się więc z pozostałą trójką uczestników.

Hazard w Japonii jest zabroniony, ale współtwórca kanału Abstrachuje znalazł sposób na tego typu rozrywkę. - To jest małe Las Vegas - wskazał, wprowadzając uczestników do tajemniczego pomieszczenia. Panowie zagrali w Pachinko, czyli grę przypominającą połączenie bilarda i flippera. Taką formę zabawy wybiera co szósty mieszkaniec kraju.

- Wygrałem, ale nie jestem z tego dumny, ponieważ nie miałem żadnego wpływu na grę - ocenił sytuację ciągle zdezorientowany Krzysztof Hanke. Ekipa odebrała nietypowe nagrody - peruki, sztuczne piersi i maskotkę w kształcie sernika.

Gdy do formy wrócił Karol Strasburger, uczestnicy wybrali się na Sky Tree. To najwyższa wieża i drugi co do wielkości budynek na świecie. Czas zatem na szybką matematykę! 634 metry to około 211 pięter w bloku mieszkalnym. - Jadąc na górę wiedziałem, że Karol ma już dreszcze - martwił się o kolegę mistrz olimpijski. Panowie podziwiali miasto z zachwytem.

- Tokio z góry wygląda niesamowicie - komentował Rafał Masny. Powierzchnia tej stolicy wynosi 2188 km2, czyli cztery razy więcej niż powierzchnia Warszawy. Robi wrażenie, prawda?

W Japonii bardzo popularne są kawiarnie tematyczne. Maid cafe zostały stworzone z myślą o fanach komiksów, kreskówek i gier wideo. Kelnerki w takich lokalach przypominają żywiołowe nastolatki rodem z małych ekranów.

- To jest aż tak dziecinne, że aż nie do uwierzenia - mówił Włodzimierz Kozakiewicz. Panowie skosztowali lokalnej kawy. Aby ją zamówić, musieli upodobnić się do zwierząt, zakładając przy tym uszy królików lub misiów. Zaśpiewali także znaną polskim dzieciom piosenkę „Stary niedźwiedź”. - Karol oszalał! To były jego klimaty - żartował Krzysztof Hanke.

Kolejny punkt niezapomnianej wyprawy to wycieczka do Muzeum Technologii Miraikan. To właśnie tu można zobaczyć najnowsze osiągnięcia techniki. Poruszając się po nowoczesnym obiekcie, piątka śmiałków skorzystała z mini-pojazdów, które osiągają maksymalną prędkość 6 km/h.

- Uważaj, jak usiądziesz, możesz wylecieć w powietrze - ostrzegał żartobliwie Karol Strasburger, nazywając maszynę „pingwinem”. Panowie ruszyli na podbój muzeum i wystaw. - Jestem zdumiony, poruszony - mówił aktor na widok robota stworzonego na wzór człowieka. Maszyna potrafi mówić i ruszać się dzięki sztucznym mięśniom.

- Możesz z nią rozmawiać na każdy temat - powiedział przejęty Piotr Polk, który zaśpiewał jej piosenkę i wychwalał urodę technologicznej piękności.

Jedna z japońskich firm zatrudniła już 10 humanoidalnych robotów. Zajmują się wykładaniem towarów w sklepie. Czy tak będzie wyglądała przyszłość na ziemi?

A następnie… ekspresowa przejażdżka Shinkansen. To japońska sieć linii kolejowych, stworzona dla superszybkich pociągów. Maksymalna prędkość to 405 km/h. Podobnie jak w wagonach metra, również w tym środku transportu panuje kompletna cisza. - W porównaniu z PKP wolałbym może nie komentować - wtrącił Krzysztof Hanke. Z okien pociągu panowie obserwowali słynną górę Fudżi (3766 m n.p.m.), najwyższy szczyt Kraju Kwitnącej Wiśni.

Przy takiej prędkości już po niespełna dwóch godzinach ekipa dotarła do Kioto. Przez ponad 1000 lat to miasto było stolicą Japonii. I to był ten moment, kiedy mogli przymierzyć tradycyjny japoński ubiór, czyli kimono. - Nie wiedziałem, że w skład tego stroju wchodzą klapki, specjalna bielizna, ogromny pas - dziwił się aktor Piotr Polk. - Pierwszy raz chodziłem z torebką - śmiał się Krzysztof Hanke w garderobie.

Wychodząc na zewnątrz w gotowych stylizacjach, panowie trafili na słynną procesję z Festiwalu Gion. Jego tradycja sięga 869 roku. Podczas imprezy przez miesiąc po mieście jeżdżą ozdobione wozy, które mają, wedle wierzeń, odstraszać złe moce. - Wyglądaliśmy w piątkę jak siedmiu samurajów - podsumował Kozakiewicz. Panowie nawiązali kontakty z lokalnymi mieszkańcami.

Jakie jeszcze niespodzianki czekają na uczestników „Lepiej późno niż wcale”? Dokąd udadzą się następnym razem?

Oglądaj w IPLA.TV: „Lepiej późno niż wcale” - odcinek 2

Lepiej późno niż wcale w piątek o godz. 21:35 w Telewizji POLSAT.

Oficjalny profil „Lepiej późno niż wcale” na Instagramie - @lepiejpoznonizwcalepolsat

Zobacz także:
Piotr Polk obawiał się o życie Karola Strasburgera!
„Lepiej późno niż wcale”: Stolica Japonii nie taka straszna?
Karol Strasburger powitał Tokio żartem w swoim stylu
Rafał Masny: W Azji trzeba było walczyć sumo
Władysław Kozakiewicz: Poznaliśmy króla i królową Bali
Karol Strasburger o swojej pierwszej nocy w Tokio
Krzysztof Hanke: Mieliśmy w Azji wszystko, co najlepsze

Komentarze
© Polsat 2019