Miało być lekko, łatwo i przyjemnie, ale do przerwy podopieczni Adama Nawałki ani razu nie potrafili trafić do siatki rywali. Goście skazywani na wysoką porażkę, podobnie jak kilka dni wcześniej z Rumunią (0:5), dzielnie się bronili. Nawet po czerwonej kartce w 30. minucie, gdy grali w osłabieniu, naszym zawodnikom nie udało się zmienić wyniku.
Selekcjoner tym razem nie mógł skorzystać z kontuzjowanych Arkadiusza Milika oraz Łukasza Piszczka. Szansę w ataku otrzymał Łukasz Teodorczyk, skuteczny w Anderlechcie Bruksela, na prawej obronie wystawiony został Jakub Błaszczykowski, gdzie występował już w tym sezonie w VfL Wolfsburg. Jego miejsce z przodu zajął Kamil Grosicki, a w tej sytuacji na lewą flankę trafił Maciej Rybus.
Fani na Stadionie Narodowym z nadzieją patrzyli na wydarzenia po przerwie. Długo nie musieli czekać. Już w 48. minucie było 1:0, gdy piłkę do własnej bramki wepchnął - naciskany przez Roberta Lewandowskiego - piłkarz Armenii i wydawało się, że kolejne gole są kwestią czasu. Niestety już dwie minuty później, po niepotrzebnym faulu i ogromnym błędzie, Ormianie doprowadzili do wyrównania…
Falowe ataki, ogromna przewaga i mnóstwo sytuacji długo nic nie dawały. Wyśmienite okazje zmarnowali również groźnie kontratakujący goście. Szczęście było jednak z Polską. W 94. minucie Robert Lewandowski przesądził o wygranej po dośrodkowaniu Jakuba Błaszczykowskiego!
Następny mecz biało-czerwonych w walce o mundial, ostatni w 2016 roku, zostanie rozegrany 11 listopada w Bukareszcie z Rumunią, a kolejny 26 marca 2017 roku na wyjeździe z Czarnogórą, która ma obecnie siedem punktów, tyle samo co reprezentacja Polski. Trzymamy kciuki!
Zobacz także:
Triumf reprezentacji Polski i hat-trick Lewandowskiego