Zaczarować jury
Jako widz show Piotr Gumulec wie, jak skomplikowane potrafią być prezentowane w nim choreografie. Nie jest pewien, czy uda mu się zapamiętać choćby połowę przygotowanych ruchów. Dlatego nie wyklucza, że w razie potrzeby będzie się ratował własną inwencją. - Absolutnie dopuszczam, że będę się posiłkował improwizacją - zapowiada.
Na tym jednak jego plan się nie kończy. Jeśli nie wszystko pójdzie zgodnie z założeniami, zamierza spróbować swoich sił również podczas dyskusji z jury. - Żeby jednak spojrzeli przychylniej, niż im się wydawało, że to było naprawdę dobre. Będziemy kombinować - żartuje.
Ciężka praca
Piotr Gumulec jeszcze przed rozpoczęciem treningów wiedział od znajomych mających za sobą udział w programie, że „Dancing with the Stars. Taniec z Gwiazdami” to nie lada wyzwanie. Postanowił podejść do niego ambitnie. - Z nastawieniem takim, żeby walczyć po prostu jak lew, żeby nauczyć się jak najszybciej jak najwięcej, żebym wytrzymał te treningi - mówił.
Niewiadomą pozostawała reakcja organizmu na tak dużą dawkę wysiłku. Na co dzień komik spędza bowiem wiele godzin przed komputerem lub w samochodzie. Perspektywę intensywnych treningów komentował więc z właściwym sobie dystansem. - Myślę, że może zwariować lekko mój organizm, jak się dowie, że da się tak dużo ruszać. Nie wiem, co z tego wyjdzie dalej, ale bądźmy dobrej myśli - dodawał.
Mocny atut
Wśród umiejętności, które mogą pomóc mu w tanecznej rywalizacji, Piotr Gumulec wskazuje przede wszystkim na poczucie rytmu. - Słyszę muzykę, słyszę, kto fałszuje, a kto nie. Mniej więcej umiem wybić rytm - wylicza. - To jest jakiś mój atut, że przynajmniej nie jestem głuchy na muzykę. A to już dużo przy tańcu, tak mi się wydaje - podsumowuje satyryk z Kabaretu Chyba.
„Dancing with the Stars. Taniec z Gwiazdami” w niedzielę od godz. 19:55 w Polsacie.