Bartniki, województwo mazowieckie
Wieś położona w otulinie Bolimowskiego Parku Krajobrazowego, która ma status sołectwa. W tym malowniczym miejscu mieszka około tysiąca osób.

Historia rodziny: pan Rafał Albrecht i pani Agnieszka Bartosiewicz z synem Michałem
- Dzieciństwo nas bardzo zbliżyło. W nocy nieraz wstawaliśmy, uciekaliśmy do babci, bo przychodził pijany i oczywiście z marszu awantury. Baliśmy się każdej nocy, w jakim stanie wróci, co się wydarzy - mówi pani Agnieszka, która mieszka z bratem, bo nie udało się jej ułożyć swojego życia. - Pogubiłam się. Najpierw jeden związek, drugi związek. Mam jeszcze dorosłą córkę. Ma narzeczonego i wyprowadziła się niedawno - opowiada.
Rodzeństwo ma ogromny żal do agresywnego ojca. - Zmarnował nam życie. Był ten strach, nieprzespane noce - mówi pani Agnieszka, która z bratem stawała w obronie ich mamy. - Do mnie też startował, bo zaczęłam uczyć się sztuk walki - opisuje.
Po dziesięciu latach spokoju ojciec rodzeństwa wytoczył sprawę o podział majątku, po którym ich mama dostała udaru. - Po trzech miesiącach zmarła - wspomina pani Agnieszka, której z bratem udało się zachować rodzinny dom, oddając ojcu działkę z lasem. Teraz mieszkają we trójkę z jej synem Michałem. - Kiedyś powiedział, że niby jestem wujek, ale prawie jak tata - mówi z dumą pan Rafał.

Budynek w tragicznym stanie
Problemów jest bez liku. Jednym z nich przeciekający dach, który grozi zawaleniem. - Pognite są krokwie, pomału to się rozkłada. Cały sufit jest na słowo honoru. Są czarne myśli czasami, czy to jeszcze przetrwa następny sezon - przyznaje pan Rafał, który mieszka w dobudowanej werandzie bez ocieplenia. Zimą temperatura spada tam poniżej zera.

Co dalej? W domu nie ma łazienki ani toalety. Rodzina kąpie się w kuchni w przenośnej wannie. W tym pomieszczeniu znajduje się także niebezpieczny dymiący piec. - Popiół się osadza, wszędzie gdzie to możliwe - opisuje mężczyzna.

Lepiej jest w pokojach, ale Michał dzieli jeden z nich z mamą. Nie zaprasza kolegów, bo nie czuje się z tym komfortowo. W podstawówce dokuczali mu rówieśnicy. - Były momenty, że nie chciał chodzić do szkoły. Ktoś nawet powiedział, że mieszka w stodole - mówi jego mama.

Na działce są zalane fundamenty i rozpoczęta budowa domu, na którą zabrakło funduszy. Rodzina musi więc zmagać się z przeciwnościami związanymi z mieszkaniem w drewnianym budynku.

Bardzo pozytywne zaskoczenie
- To, jak wy się wspieracie, jak jesteście zżyci, to jest coś niesamowitego. Widzę, jak ważny jest ten dom dla Was - mówi Ela Romanowska przed ogłoszeniem decyzji. - Mogę? - pyta momentalnie pani Agnieszka, która po chwili ściska prowadzącą. - Czuję się szczęśliwa, że będę miała nowy dom - cieszy się. Męska część domowników uśmiecha się od ucha do ucha. - Nie spodziewałem się, że to wyjdzie - przyznaje Michał.
O krok od katastrofy
Ekipa już przed wejściem do środka ma pewne obawy. - Szczerze to mnie niepokoi kształt tego domu - zaznacza Kuba Babik. - Czuję, że cała podłoga tańczy - stwierdza tuż za progiem Wiesław Nowobilski. Kolejne informacje dotyczące m.in. hydrauliki budzą przerażenie. - Przyjechaliśmy naprawdę w ostatniej chwili. Tu mogło dojść do katastrofy - podsumowuje potem kierownik budowy.

Wspólny czas i zakupy
W Warszawie podczas wakacji rodzina może odpocząć od trudnej codzienności. Cała trójka spotyka się z Elą Romanowską, żeby przeprowadzić metamorfozę... garderoby. Potem marzący o karierze programisty Michał może wybrać komputer, a pomaga mu znający się na tym twórca internetowy Mateusz Kozłowski.
Pod wielkim wrażeniem
Rodzina wraca do domu przepełniona optymizmem. - Nasze nowe szczęście przed nami - stwierdza z nadzieją pani Agnieszka, która po dotarciu na miejsce nie kryje emocji. - Po prostu nie wierzę - mówi z przejęciem. - Jak z bajki - dopowiada Michał. Co dzieje się po wejściu do środka?
„Nasz nowy dom” - sezon 27, zobacz odcinek 373:
„Nasz nowy dom” w czwartek o godz. 20:30 w Polsacie.