2026-08-26

Kabaret musi być aktualny. K2 o wyzwaniach telewizyjnego show

Aż trudno uwierzyć, że praca satyryka to nie jest wcale taka prosta sprawa. Przecież każdy dzień przynosi zdarzenia i wypowiedzi, z których można się śmiać bez końca. A jednak to właśnie dlatego ekipa Kabaretu K2 nie może zbyt wcześnie nagrywać kolejnych odcinków swojego programu. Jaka jest główna przyczyną tej sytuacji? To wyjaśnia Tomasz Łupak w rozmowie z POLSAT.PL. „Kabaret K2. Jedziemy po bandzie”. Nowe odcinki od 23 września w środę o godz. 20:30 w Polsacie.

Na ostatnią chwilę

Satyrycy z Zielonej Góry nie ukrywają, że nagrania odcinków programu „Kabaret K2. Jedziemy po bandzie” mają miejsce tuż przed emisją dla widzów. Dlaczego tak się dzieje wyjaśnia Tomasz Łupak. - Między realizacją telewizyjną a pokazaniem tego w telewizji, jest bardzo krótki czas, bo to jest następnego dnia czy dwa dni później. Zależy nam na tym, żeby wszystkie informacje, które podajemy, były świeże, były na czasie. Bo to jest ciekawe też wtedy - zdradza satyryk.

Winny świat polityki

Jak się okazuje, największą odpowiedzialność za nagrywanie programu na „ostatnią chwilę” ponoszą ci, którzy albo rządzą w Polsce, albo bardzo chcieliby rządzić. - My możemy to obśmiać na bieżąco, jakąś daną sytuację. Czasami nam się zdarzało, że wymyśliliśmy: „Ale to jest sztos! Ci politycy to już więcej, to już naprawdę, to jest taka bomba, że już więcej nie wymyślą...”. I nagle się okazuje w dzień nagrań, że już jest... - Trzeba coś dorzucić - dołącza się do wypowiedzi kolegi z kabaretu Dominika Najdek. - I wtedy, no co? Trzeba dorzucić, trzeba kombinować. Więc już sobie to zostawiliśmy na ostatnią chwilę. „Dobra, to zróbmy to na dzień przed, już popatrzmy, co się tam dzieje, bo to naprawdę, co chwilę ktoś coś odpierdzieli” - dodaje Tomasz Łupak.

  

Kabaret K2. Jedziemy po bandzie od 23 września w środę o godz. 20:30 w Polsacie.

Oficjalny profil POLSAT na Instagramie - @polsatofficial

Oficjalny profil POLSAT na TikToku - @polsat