Dekada w okamgnieniu
- Pamiętasz, jaki ten nasz pierwszy ślub był wspaniały? - zapytała Ela Romanowska w scence swojego festiwalowego męża, Rafała Maseraka. Minęło od niego już dziesięć lat, ale to wcale nie koniec. - Udało się zaprosić całą Polskę na ślub, to i na dziesięciolecie da radę - dodała. Chwilę potem razem, prosto ze sceny, powitali publiczność i telewidzów.
Gwiazdozbiór
Jak inaczej otworzyć Festiwal Weselnych Przebojów, jeśli nie ponadczasowym hitem „Żono moja”? Na scenie prawdziwe legendy gatunku, czyli Classic, Boys oraz Zenon Martyniuk. Na rozgrzewkę dla mrągowskiej publiczności w sam raz, bo przed nią był jeszcze cały wieczór zabawy w imponującym amfiteatrze. A do tego jeszcze „Puls miasta”.
Wesołe trio
Na estradzie Ela Romanowska i ten, któremu dziesięć lat temu powiedziała „tak”, czyli Rafał Maserak. Oboje brali już udział w „Dancing with the Stars”, dlatego nie może dziwić, że obok pojawił się także debiutant w tej materii, Piotr „Guma” Gumulec. - Ależ cudownie jest tu w Mrągowie! - zwróciła uwagę prowadząca „Nasz nowy dom”.
Na bałkańską nutę
Nie ma chyba w Polsce zbyt wielu osób, które nie znałyby tego łącznika pokoleń. Przed widzami Polsatu i mrągowską publicznością ukazała się Iwona Zasuwa i Kayah, która w 1999 roku razem z Goranem Bregoviciem wydała legendarną wręcz płytę. „Prawy do lewego, lewy do prawego” - śpiewała artystki, a tłum był im wyjątkowo posłuszny.
Kara jak nagroda
Ela Romanowska i Piotr Gumulec dali publiczności chwilę wytchnienia od tańców i hulanek. Wtem wybrzmiały znane wszystkim nuty, a widzom zaprezentował się po raz drugi Zenon Martyniuk. Towarzyszyła mu jednak inna grupa, w dodatku o niesfornej naturze. To Łobuzy! A skoro one, to nadszedł czas na wręczanie mandatów za przekroczenie piękności.
Tak się łączy ludzi
Marcin Miller z zespołu Boys wspominał w podcaście „Bez playbacku”, że taneczny szlagier „Wolność” stał się prawdziwym hymnem, który z biegiem czasu nabiera coraz to nowych znaczeń. Lubią go zarówno państwo młodzi, ich goście, jak i... osoby, które z prawem miały na bakier. I to jest właśnie prawdziwy hit - podoba się wszystkim, zna go każdy! Dosłownie, bowiem w Mrągowie nie było chyba nikogo, kto by nie śpiewał.
Opuścili Amerykę, byli tam pięć lat
Kolejna chwilka na odpoczynek i jednocześnie budowanie napięcia. Rafał Maserak w towarzystwie Piotra Gumulca zapowiedział artystów, którzy łączą rocka z dobrą zabawą. To Piersi! Zrobiło się gorąco, a to za sprawą utworu „Całuj mnie”. W końcu to taka piękna gra!
Wszyscy tacy jesteśmy
Powab wywołał na scenę Magdalenę Narożną wraz z jej grupą. Piękni i Młodzi! Kto nie chciałby zawsze czuć się tak, jak oni się nazywają? W amfiteatrze nad jeziorem Czos nie było takich osób, co można było wywnioskować z tanecznego usposobienia zgromadzonych, którzy w dodatku nie szczędzili gardeł. „Zasypiać chcę przy tobie, w mym sercu poczuć ogień. Co zrobić mam, by zawsze z tobą być?” - pytali śpiewająco. Kwestia pozostała otwarta, bo trójka prowadzących, do których dołączyła jeszcze prawdziwa wedding plannerka, Ilona Krawczyńska, zaprosiła na krótką przerwę. Trzeba było naładować baterie.
On się nie boi
Tu nie ma lekko! Wokalista zespołu Piersi, Adam Asanov, nie uciekał od publiczności, starając się ją przekonać do bałkańskich rytmów. Co prawda przed nim robiła to już Kayah, ale tutaj artysta postawił na bliższy kontakt. - Idę do was, pokażcie, jak się śpiewa - powiedział, po czym zrealizował swój plan, zatapiając się w widowni. Mrągowo udowodniło, że umie się bawić.
Cudowny poranek
Co może się przypałętać nazajutrz po wielogodzinnej imprezie? Oczywiście... „Śniadanie do łóżka”! Najlepiej takie w wykonaniu Andrzeja Piasecznego. Wokalista pojawił się na scenie i wyśpiewał smakowitą, romantyczną, a jednocześnie lekką piosenkę. Jak marzenie!
Kiedyś to były czasy
Wspaniały, efektowny wieczór w amfiteatrze nad jeziorem Czos rozkręcał się bardzo wyraźnie. I może to dlatego nadszedł czas na odrobinę sentymentalizmu. Na estradzie zjawił się zespół MIG, prezentując znany każdemu hit „To były piękne dni”. Kto nie lubi sobie powspominać?
Weterani muzyki disco nie zamierzali opuszczać sceny. I dobrze, bo zagrali jeszcze własny przebój. „Wymarzona” opowiada o pięknej kobiecie o kuszącym uśmiechu. Kusili też artyści, ale do tańca. Skutecznie!
Wspólnego śpiewu czar
Czy to już koniec imprezy? Dlaczego efektownie prezentująca się wokalistka prosi widzów, żeby szli spać? Spokojnie, to tylko taka gra. Na scenie po raz kolejny Kayah i Iwona Zasuwa i drugi utwór z płyty nagranej pod koniec zeszłego wieku z Goranem Bregoviciem. „Śpij, kochanie, śpij”, a w nim paradoks: „Bo im więcej ciebie chcę, to mam siebie coraz mniej”. Co zrobić? Trzeba wybaczyć!
To, że Kayah lata temu postawiła na współpracę z weteranem jugosłowiańskiej sceny nie znaczy, że ucieka od innych wyzwań. Efektem jednego z nich był utwór „Ramię w ramię”, który oryginalnie wokalista wykonywała z Viki Gabor. Tym razem jednak na scenie była sama, ale to żaden minus, bo głos ma jak dzwon.
To już ciemno?
Zabawa nie pyta o wiek, zabawa jest dla każdego. Udowodniła to bez żadnego wysiłku Halina Frąckowiak, która zwróciła uwagę roztańczonej publiczności, że słońce już dawno zaszło. A skoro tak, to musiał wybrzmieć „Papierowy księżyc”.
Miłość o sobie dała znać
Ludzie, którzy na imprezach zęby zjedli i starli obcasy, wiedzą, że po chwili spokoju musi być ogień! Nie inaczej było tym razem, bowiem gdy na scenie pojawia się on, tak jest zawsze. Zenon Martyniuk zdaje sobie sprawę, że zielone oczy jak nic innego przyciągają wzrok.
Cudne kwiaty
Po paru minutach na odsapnięcie z backstage'u na estradę wyszedł zespół Classic. Ich nazwa ani trochę nie kłamie. Takie klasyki jak „Milion białych róż” i „Chciałbym ci powiedzieć” przywiodły na myśl dawne czasy, gdy wszystko było proste.
Trzeba wybaczać
W małżeństwach, szczególnie takich z dziesięcioletnim stażem jak to Eli Romanowskiej i Rafała Maseraka, pojawiają się czasem różnice zdań. W miłości chodzi jednak o to, żeby zawsze szukać porozumienia. Świetnie rozumie to Andrzej Piaseczny, a dzięki słowom jego piosenki „Chodź, przytul, przebacz” - także publiczność. Szczególne powody do zadowolenia miała pani z pierwszego rzędu, która otrzymała od wokalisty świecące serduszko.
Na obie nóżki
Na prawdziwym weselu spokojne melodie, tzw. „wolniaki”, przetykane są energetycznymi szlagierami. A kto powiedział, że Festiwal Weselnych Przebojów czymś różni się od takich imprez? „Cyganeczka Zosia”, którą kazano komuś poślubić, przeplotła się z „Czerwone i bure” oraz „Ja w to nie wierzę”. „Usta czerwone i oczy czarne, wiedziałem, ona serce mi skradnie” - śpiewali artyści z Playboys razem z publicznością, a Ela Romanowska pląsała w rytm muzyki.
Kochać po włosku
Po biesiadnym rytmach przed publicznością raz jeszcze pokazali się Piękni i Młodzi. Tytuł piosenki, którą wykonali, przywoływał jak najpiękniejsze wspomnienia. W końcu gdy jest „Jak w bajce”, to czego może brakować? Tylko miłości, dlatego: „Ti amo, ti amo, ti amo”.
Ponadczasowi
Trio na scenie - Rafał Maserak, Piotr Gumulec i Ilona Krawczyńska. Ich obecność oznaczała, że roztańczeni, którzy przyjechali do Mrągowa z całego kraju, a może i spoza niego, będą mogli ciut odpocząć. Długo to nie trwało, bowiem znów przed publiką zaprezentował się Marcin Miller i zespół Boys. Tym razem postawili na świeższe nuty: „Najpiękniejsza dziewczyno” i „Granica”.
Poszli szeroko
Czy muzycy potrafią dużo zarobić? Zdaje się, że tak, przynajmniej jeśli weźmie się na poważnie słowa piosenki „Ona czuje we mnie piniondz” grupy Łobuzy. Ale tutaj trzeba było sobie pozwolić na odrobinę humoru, bo jak się bez niego bawić?
Można się zauroczyć
Robiło się coraz później, a zgromadzeni w amfiteatrze byli w szampańskich nastrojach. A w takiej aurze łatwo się zakochać... „La, la, la laleczka, chyba w niej zabujam się” - śpiewał wokalista zespołu MIG tekst piosenki „Lalunia”.
To dzięki wam!
Na weselu wzruszającym momentem jest zawsze przemówienie rodziców pary młodej, którzy pełnią funkcję gospodarzy. Na Festiwalu Weselnych Przebojów rola ta przypadła burmistrzowi Mrągowa, Jakubowi Doraczyńskiemu. - Oklaski dla tej pięknej uroczystości! - powiedział, a po chwili przekazał Eli Romanowskiej i Rafałowi Maserakowi tort od całej lokalnej społeczności. Zapowiedziano też wejście na scenę artystki, która zwyciężyła 9. edycję „Disco Star”.
Dlatego wygrała
Daria „Negra” Budka udowodniła już jurorom i widzom Polsatu, że śpiewa znakomicie. A jak ktoś jeszcze nie słyszał, to po wykonaniu przez nią coveru „Mój jest ten kawałek podłogi” nie może mieć żadnych wątpliwości.
Pożegnalne takty
Po raz kolejny pokazała się cała czwórka prowadzących, a to oznaczało, że przekażą coś ważnego. Tych, którym wciąż było mało, zaprosili do Polo TV, a widzów Polsatu pożegnała Halina Frąckowiak słowami piosenki: „Nie wszyscy wielcy już przestali grać, choć powiał wiatr pogodą dla bogaczy. Złe czarne fortepiany nie chcą spać, żyje w nich stary blues”.
Festiwal Weselnych Przebojów Mrągowo 2026, oglądaj: