O bohaterach się nie zapomina
Babcia Anety Zając - Henryka, w wieku zaledwie 22 lat wzięła udział w zrywie jako sanitariuszka o pseudonimie „Hanka”. Służyła w kompanii AK „Koszta”, w szpitalu przy ulicy Moniuszki 11, gdzie jej przełożoną była doktor Róża. Przez lata próbowała odnaleźć swoją dawną szefową, żeby oficjalnie potwierdzić swój udział w walkach, jednak okazało się, że świadek tych wydarzeń już nie żyje.
Wyświetl ten post na Instagramie
Gwiazda „Pierwszej miłości” wyznała w studiu „halo tu polsat wakacje”, że obecnie kontynuuje misję swojej babci. - Ostatnio przeglądałam wszystkie papiery, znalazłam ankietę powstańczą, którą ona wypełniała. I chcę po prostu dokończyć jakoś to, co ona zaczęła - zapowiedziała aktorka.
Siła i determinacja powstańców
Spotkanie w studiu, podczas którego bohater Powstania Warszawskiego, Jerzy Zawadzki (pseudonim „Mały”), opowiadał o swojej walce, wywarło na Anecie Zając ogromne wrażenie. Podkreśliła, że czuje ogromny podziw dla poświęcenia ówczesnej młodzieży. - Moja babcia była młodą dziewczyną, której w głowie na pewno nie było to, na co była tak naprawdę skazana. Oni mieli niesamowitą siłę do tego, żeby walczyć, żeby się nie poddawać - dodała wzruszona aktorka. Wspomniała również, że w opowieściach babci, obok ciężkich, dramatycznych chwil, pojawiały się także momenty radości. Jak choćby udział w powstańczym ślubie znajomych.
Aneta Zając i bohater Powstania Warszawskiego Jerzy Zawadzki, pseudonim „Mały” w „halo tu polsat wakacje”, oglądaj: