Miłe wspomnienia
Niemal każdy z uczestników programu „Farma” deklaruje, że pobyt w programie to przygoda życia. Tak samo mówi Paulina Tabędzka, która trafiła do show dzięki znajomości z Łukaszem Januszczakiem. Przy okazji odwiedzin „Janosika” w gospodarstwie otrzymała propozycję udziału w show. - Fajniutki czas. „Zazdro” wszystkim, którzy teraz tam są - mówiła w relacjach na swoim profilu, podczas których przytoczyła kilka historii związanych z wejściem do gospodarstwa.
Wtedy nie było do śmiechu
Widząc, że jej obserwatorzy bardzo ciepło reagują na wspomnienia związane z „Farmą” z chęcią opowiedziała o kulisach swojej obecności w programie. - Rok temu to była jazda bez trzymanki. Gdy przepakowywałam rzeczy do tobołka, to wylałam morze łez, byłam w kontakcie z moimi bliskimi, byłam załamana - wyznała. - Z mamą to się tak pokłóciłam przed wyjazdem, że myślałam, że nie będziemy ze sobą gadać, przysięgam. Konduktor mi musiał pomóc z walizką, bo była tak ciężka. Była większa ode mnie - opowiadała. - Teraz wspominam to wesoło, ale wcale do śmiechu mi nie było - podsumowała.
Szok po wyjściu na „wolność”
W jednej z relacji Paulina Tabędzka pokazała także screen wiadomości do bliskich, w którym opisywała swoje wrażenia po odpadnięciu z reality show. „Nigdy nie zapomnę tego wyjścia na „wolność” i szoku” - wspomina. Zakupiony fast food jej nie smakował, na co wpływ miała sytuacja żywieniowa w gospodarstwie. „Cały czas na twarogu od krowy, małe porcje 3x dziennie, człowiek się odzwyczaił od soli, od jedzenia” - pisała w emocjach. To nie były jej jedyne rozterki. - Jak mi dziwnie będzie spać na łóżku, a nie sienniku - wskazywała odnosząc się do braku wygód na farmie.
„Farma” wkrótce w Polsacie.