2026-06-26

Ilona Krawczyńska buzujące EMOCJE zamieniła na spokój

Prowadząca show „Farma” opowiedziała o tym, dzięki komu i czemu dojrzała do wyciszenia i zrozumienia samej siebie. Zdradziła, co daje jej jazda motocyklem i co jest dla niej najważniejsze w poznawaniu świata. Co ceni w przyjaźni i siostrzeństwie? Cykl EMOCJE ukazuje nieznane oblicza osób, dzięki którym odbiorcy stacji od lat bawią się, wzruszają i ekscytują. Jaka naprawdę jest Ilona Krawczyńska?

Ilona Krawczyńska i OPTYMIZM

Właściwie nie wiem, co ukształtowało moje pozytywne podejście do życia, ale już jako dziecko - choć dzieciństwo nie zawsze było kolorowe - czułam ogromną pewność, że będzie dobrze. Zawsze wierzyłam w lepsze jutro, czułam, że dam radę zmienić swoje życie, rozwijać się, sięgać po marzenia. Życzę każdemu, aby miał odwagę wpuścić optymizm do swojej głowy, bo to daje siłę.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Ilona i Milena Krawczyńskie (@siostry_adihd)

Często od innych osób słyszę, że zarażam ich uśmiechem, pozytywną energią, motywuję. Kocham życie, kocham ludzi i niezależnie od okoliczności, staram się znaleźć jasną stronę.

Zachęcam do zmian, do rozwoju, do zrozumienia, akceptacji i pokochania siebie. Często tak bardzo sami sobie uprzykrzamy życie, marudzimy, ale nic nie zmieniamy. Brak zmian oznacza akceptację tego, w czym tkwimy.

Dlatego warto wziąć odpowiedzialność za swoje życie. Nie musimy od razu mierzyć się z ogromnymi zmianami, czasem to te drobne kroki przynoszą najpiękniejsze rezultaty.

Ilona Krawczyńska i PRZYJAŹŃ

Od dziecka miałam więcej kolegów niż koleżanek, bo byłam typową „chłopczycą” - pełno we mnie było męskiej energii, a moje zainteresowania często bardziej „chłopięce” niż „dziewczęce”. Mimo to moją najlepszą przyjaciółką z dzieciństwa była Marcelina, sąsiadka. Mieszkałyśmy niemalże naprzeciwko siebie i razem chodziłyśmy do przedszkola, podstawówki, gimnazjum i liceum. Wspólnie tańczyłyśmy w zespole „Świerszcze”. Marcelina była jedną z najlepszych uczennic, a ja, jako ten niegrzeczny „rojber” (u nas w gwarze poznańskiej łobuz, urwis), miewałam buntownicze epizody, liczne ucieczki z lekcji. Na szczęście przyjaciółka nieraz ratowała mnie notatkami, pomocą w nauce, podsuwała swoją kartkówkę, abym coś zdążyła przepisać. Dziś nadal mamy fantastyczny kontakt - i z tego miejsca serdecznie ją pozdrawiam!

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Ilona i Milena Krawczyńskie (@siostry_adihd)

To ogromne szczęście przyciągać ludzi o szczerej, pięknej energii i intencji. Otaczam się niezwykłymi osobami - mam szerokie grono bliskich koleżanek, kolegów i przyjaciół. Wśród nich jest Kamil - prawdziwy przyjaciel. Możemy dzwonić do siebie o każdej porze, rozmawiamy o wszystkim. Wspólnie podnosimy się z trudnych chwil, cieszymy się sukcesami. Pomagamy sobie i spędzamy razem tyle czasu, ile możemy.

Często powtarzamy, że nie czekamy na okazje - my je tworzymy. W dorosłym życiu, pełnym obowiązków, wiemy, że bez pielęgnowania przyjaźń mogłaby się rozmyć. Dlatego świadomie stwarzamy przestrzeń, by być dla siebie i dbać o tę wyjątkową relację.

Mam ogromne szczęście być siostrą. Razem z Mileną tworzymy niezniszczalny duet, wspieramy się w każdej sferze naszego życia i tworzymy niezwykle silną, nierozerwalną więź. Nasza świętej pamięci babcia Irenka zawsze nam powtarzała, że musimy trzymać się razem. Tak też jest - w życiu prywatnym, w biznesie - Siostry ADiHD to niezwykła kwintesencja siostrzeństwa.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Ilona i Milena Krawczyńskie (@siostry_adihd)

Ilona Krawczyńska i HOBBY

Pochodzę z małej miejscowości Trzemeszno w Wielkopolsce i jako dziecko, z powodu ograniczonych możliwości i finansów, nie miałam zbyt szerokiego pola do eksploracji pasji. Na szczęście działał tam zespół taneczny „Świerszcze”, do którego uczęszczałam z moją siostrą. To właśnie tam pokochałam muzykę, taniec i scenę. Oprócz tego od zawsze uwielbiałam sport - byłam bardzo aktywnym dzieckiem na WF-ie. To zaprocentowało w dorosłym życiu, kiedy mając własny biznes i stabilne zarobki, mogłam wreszcie testować różne rzeczy, spełniać marzenia i odkrywać, które aktywności są mi bliskie.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Ilona i Milena Krawczyńskie (@siostry_adihd)

W tej chwili mam wiele pięknych pasji w swoim życiu - na pierwszym miejscu zawsze stawiam motocykl.

Jest to miłość mojego życia, a każda pierwsza przejażdżka w sezonie przynosi mi łzy szczęścia i wdzięczności. Życzę każdemu, by odnalazł w życiu prawdziwą pasję, bo daje ona ogrom szczęścia i sprawia, że stajemy się łagodniejsi i życzliwsi dla innych. Gdyby każdy miał coś co kocha - nasze społeczeństwo byłoby po prostu piękniejsze, pełne ludzi spełnionych, którzy emanują dobrą energią.

Na mojej liście przepięknych pasji są jeszcze: nurkowanie, jazda konna, strzelanie, boks, gotowanie, podróże. Nie na wszystkie mam czas, moje życie nabrało tempa, rok mija za rokiem, ale w sercu wciąż je noszę.

Ilona Krawczyńska i PODRÓŻE

Absolutnie nie pamiętam swojej pierwszej podróży. Podczas rozmów z przyjaciółmi, gdy wsłuchuję się w ich historie z dzieciństwa, dociera do mnie, że mam garść wspomnień. Pamiętam niewiele sytuacji z wczesnych lat, które w przyjemny lub wręcz przeciwny sposób wyryły się w mojej głowie.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Ilona i Milena Krawczyńskie (@siostry_adihd)

Pierwsze wymarzone wakacje wydarzyły się, gdy miałam około 22 lata. W końcu nadszedł moment w moim życiu, w którym mogłam sobie pozwolić, aby odkładać drobne kwoty. Stworzyłam własną skarbonkę ze słoika, który okleiłam taśmą izolacyjną i ozdobiłam lakierem do paznokci. Miesiącami wrzucałam po 2, 5, 10 zł, aż w końcu uzbierana kwota wystarczyła na moje pierwsze wczasy all inclusive w Egipcie.

Jedna z moich najbardziej egzotycznych wypraw była w tym roku. Odwiedziłam Sri Lankę, zwiedzając głównie jej środkową i południową część. Kocham ten kraj za wszystko: mentalność ludzi, krajobrazy, chaos i spokój, smaki… Małpy skaczące po dachu, warany mijane na ulicy, kokosy prosto z palmy, żółwie towarzyszące w snurkowaniu - wszystko to jest na porządku dziennym. Wspaniali Lankijczycy, którzy swoją życzliwością i gościnnością chwytają za serce. To właśnie sprawia, że jest to jedno w moich ukochanych miejsc na świecie.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Ilona i Milena Krawczyńskie (@siostry_adihd)

Prosto stamtąd postanowiłam polecieć także na sąsiadujące rajskie Malediwy, być tak blisko i ich nie zobaczyć - możliwe, że bym sobie tego nie wybaczyła. Tak soczystych palm, białego piasku i lazurowej wody nigdy wcześniej nie widziałam. Widok ten robi spektakularne wrażenie, jednak w całym tym luksusie zatęskniłam za Sri Lanką - za miejscem, które swoim brakiem perfekcyjności zachwyca mnie na każdym kroku.

Zdarzyły się w moim życiu podróże, które miały nieprzyjemne epizody, jednak żadna z tych sytuacji nie spowodowała, że cały wyjazd został przekreślony. Zatrucie pokarmowe we włoskiej Materze, zgubiony portfel podczas wyprawy motocyklowej po Stanach Zjednoczonych, agresywna kontrola paszportowa i przeszukanie kampera w Maroku czy odwołana rezerwacja noclegu, gdy jesteś już na pokładzie samolotu. Wszystkie te przygody jedynie utwierdzają mnie w mojej miłości do podróżowania.

Lista moich marzeń podróżniczych jest bardzo długa, a na jej górze widnieje powrót do USA. Na motocyklu przemierzyłam stany takie jak: Kalifornia, Arizona, Utah i Nevada. W przyszłości chciałabym zwiedzić Teksas! Oczami wyobraźni widzę te wyprawy konne po teksańskich bezdrożach, emocje, gdy kibicuję na rodeo, szaleństwo prawdziwej imprezy country. Na mojej liście jest zatańczenie line dance w autentycznym teksańskim klubie, poczuć klimat tych miejsc i zanurzyć się w tej kulturze.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Ilona i Milena Krawczyńskie (@siostry_adihd)

W niedalekiej przyszłości widzę jak pakuję walizkę do Japonii - chcę poznać spokojną naturę Japończyków, odwiedzić buddyjskie świątynie, zobaczyć Tokio, którego dzielnice są jak odrębne miasta, podziwiać kwitnące wiśnie, opalać się na plażach w Okinawie i oczywiście - zjeść sushi.


Kocham odkrywać nowe miejsca, nowe kultury, smaki, niektóre z nich tak zapadają w pamięci, że chce się do nich wracać. Jednym z takich miejsc są dla mnie Włochy. Miłością absolutną darzę południową część kraju, Bari, do którego chcę wracać chociażby po to, by zjeść najlepszą focaccię na świecie w Panificio Santa Rita, zobaczyć klify w Polignano a Mare, czy domy w skałach w Materze, które jeszcze do niedawna były dla Włochów powodem do wstydu. Jednak w zeszłym roku postanowiłam zrobić podróż solo i wrócić także do północnej części Włoch - zakochałam się w niej na nowo. W Desenzano del Garda wynajęłam motocykl i objechałam pobliskie jeziora: Gardę, Iseo, Idro - widoki każdego dnia wyciskały łzy zachwytu. Motocykl daje mi ogromne poczucie wolności i spokoju.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Ilona i Milena Krawczyńskie (@siostry_adihd)

Ilona Krawczyńska i SPOKÓJ

Myślę, że dopiero od kilku lat odkrywam pełne znaczenie tego słowa. Zawsze byłam „rojbrem”, nigdy nie brakowało mi energii i pomysłów, aby coś przeskrobać. Gdy rozpoczęłam współpracę z telewizją Polsat na planie „Farmy” poznałam makijażystkę Monikę, która zapoczątkowała mój cykl rozwoju, moją drogę do odnalezienia miłości do samej siebie, a w tym także spokoju.

Odnalazłam równowagę między szalonymi projektami, pracą na pełnych obrotach, techno imprezami, które pozwalają mi się wyżyć i wytańczyć nadmiar energii, a potrzebą samotności, obcowaniem z naturą, zaczytywaniem się w książkach i poczuciem wolności na motocyklu.

Dziś spokój to dla mnie oddech i świadomy wybór. Od nas zależy, jak reagujemy. Możemy wybrać gniew, ale możemy wybrać opanowanie. To my decydujemy, jakimi słowami i tonem zwracamy się do drugiego człowieka. Każdego dnia wielokrotnie się z tym stykamy.

Niejednokrotnie przekonałam się, że w trudnych momentach potrafię zachować trzeźwość umysłu, zachowuję spokój i zarażam nim innych. Dla mnie i dla wielu jest to uznawane za moją „super moc”. To jeden z powodów, dla których kocham pracę w telewizji, szczególnie przy produkcjach na żywo, przy galach, eventach, koncertach, które są tu i teraz, bez dubli, bez drugich szans. Kocham to uczucie ekscytacji i odpowiedzialności. Udział w „Tańcu z Gwiazdami” uświadomił mi, że wystarczy mi jedna sekunda, aby ze swojego szaleństwa przełączyć się w tryb absolutnej koncentracji.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Ilona i Milena Krawczyńskie (@siostry_adihd)

Uspokaja mnie moja głowa. Poznałam siebie dość dobrze, prowadzę pozytywny monolog w swoich myślach, który działa na mnie motywująco w wielu momentach mojego życia. Gdy przychodzi mi mierzyć się z sytuacjami ogólnie postrzeganymi jako stresujące moja głowa od razu wchodzi w tryb działania, tryb szukania rozwiązań, a nie problemów. Za każdym razem powtarzam - stres w niczym nie pomoże, jedynie pogorszy sprawę. Wiem… dla wielu może to brzmieć abstrakcyjnie, ktoś inny może uznać: „dziewczyno, ty nie wiesz co znaczą prawdziwe problemy”. Bardzo możliwe, że nie, jednak życie nie polega na licytowaniu się kto ma gorzej. Nie zagłębiając się w szczegóły, ponieważ cenię sobie życie prywatne, uważam, że doświadczyłam wystarczająco w życiu, aby wierzyć, że taką postawę da się wypracować.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Ilona i Milena Krawczyńskie (@siostry_adihd)

Oficjalny profil POLSAT na Instagramie - @polsatofficial

Oficjalny profil POLSAT na TikToku - @polsat