Szczęśliwa para
W finale wiosennego sezonu „Pierwszej miłości” Melka i Piotr świętowali swoje zaręczyny. To wyjątkowe wydarzenie celebrowali w gronie najbliższych podczas przyjęcia w „Barbarianie”. Zakochani byli w znakomitym nastroju, ponieważ wszystko układało się po ich myśli. Nawet Łucja Retejska życzyła im wszystkiego najlepszego. - Naprawdę miło się patrzy na was dwoje - mówiła, żegnając się pod koniec uroczystości. W ostatniej chwili pojawiła się jednak postać, która może zburzyć ten spokój.
Przeżył i jeszcze zaskoczy?
Mowa o Remigiuszu, synu Łucji. To jego twarz widzimy w finałowej scenie przed wakacjami. Jak to możliwe? W 3987. odcinku serialu podczas szarpaniny wpadł do rzeki, a Melka przyznała się do zabicia go. „Zmartwychwstał?” - dopytywała w komentarzach jedna z internautek. Szybko odpowiedziała jej inna miłośniczka produkcji: „Wcale nie umarł. Ciała nigdy nie wyłowiono z Odry” - wyjaśniła fakt, że mężczyzna najwidoczniej ocalał.
Fani mają swoją teorię
Zagrożenie, w jakim znalazła się główna bohaterka, spostrzegła część widzów już w momencie oświadczyn Piotra. Przypomniano, że Łucja od pewnego czasu wyjeżdżała w sekrecie przed Krystianem, by spotykać się z nieznajomym. „Na moje oko ten tajemniczy ktoś to Remek, a jego matka szykuje słodką zemstę” - oceniła kolejna fanka. Zasugerowała również, że do ostatecznej konfrontacji dojdzie najprawdopodobniej w dniu ślubu zakochanych. Jakie zamiary ma ostatecznie Remigiusz?
„Pierwsza miłość” jesienią 2026 roku w Polsacie.