Przeprowadzka dla spokoju
Tak przynajmniej twierdzą nękani przez pana Arkadiusza sąsiedzi ze stolicy Dolnego Śląska. Pani Justyna i pan Adrian musieli wyprowadzić się do innego mieszkania, bo życie w budynku przy tej samej ulicy stało się dla nich nie do zniesienia.
- Czasami atakował gazem, czasem obrzucał okna jajkami, a kiedy już jajka mu się znudziły, zaczął rzucać kamieniami - mówi pani Justyna.
- Groźby, szczucie psem, nachodzenie i walenie w drzwi - dodaje pan Adrian.
Osiedlowy „czarny charakter”
Uciążliwy sąsiad mieszka tam od kilku lat. Formalnie w lokalu należącym do jego matki. Sąsiedzi opisują go podobnie. To człowiek, z którym nie można się porozumieć. Każda rozmowa z mężczyzną kończyła się awanturą, a próby rozwiązania konfliktu - eskalacją. Zgłaszali sprawę do zarządcy budynku, do spółdzielni, na policję. Bez skutku. W protokołach interwencji czytamy o „konflikcie sąsiedzkim”.
Kolejni mieszkańcy osiedla opowiadają o podobnych doświadczeniach do tych, które były udziałem pani Justyny i pana Adriana. Na częściach wspólnych budynku miały pojawiać się obraźliwe napisy, swastyki. Spółdzielnia po licznych zgłoszeniach zdecydowała się złożyć zawiadomienie do prokuratury.
- Oczekiwanie było takie, żeby zastosować wobec pana wniosek o tymczasowe aresztowanie. Na gruncie przedmiotowej sprawy nie zachodziły przesłanki, aby wystąpić do sądu z takim wnioskiem i za wystarczające uznano wolnościowe środki zapobiegawcze - mówi Damian Pownuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu.
Idzie w zaparte i nie przebiera w środkach
Gdy reporterka programu wymienia panu Arkadiuszowi listę zarzutów jakie stawiają mu mieszkańcy, odpowiada krótko.
- To są wymyślone historie - komentuje.
Maciej Szabatowski, administrator lokalnej grupy internetowej „Moje Popo”, zbierał relacje mieszkańców od miesięcy. W końcu je opublikował. Nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. W marcu na profilach Szabatowskiego oraz innych mężczyzn z forum zaczęły pojawiać się groźby oraz obraźliwe komentarze. Wydzwanianie do miejsc pracy, publiczne oczernianie. Do listy działań uciążliwego sąsiada należy dopisać także dewastację działki należącej do jednego z administratorów forum.
Przebudzenie wymiaru sprawiedliwości
Przez długi czas sprawa toczyła się bez widocznych rezultatów. Policja interweniowała, ale postępowania nie nabierały tempa. Dopiero gdy sprawą zainteresowały się media, coś drgnęło.
18 maja 2026 roku Prokuratura Rejonowa dla Wrocławia-Fabrycznej wszczęła śledztwo w sprawie uporczywego nękania. Łącznie prokuratura prowadzi kilka równoległych postępowań. Wobec podejrzanego orzeczono dozór policyjny. Zakazano mu kontaktowania się z pokrzywdzonymi. Część osób i miejsc ich zamieszkania objęto zakazem zbliżania się oraz zakazem rozpowszechniania informacji na ich temat w mediach społecznościowych. Jak wynika z naszych informacji, zakaz ten był omijany.
- Uważam, że czas najwyższy, aby właściwe organy, takie jak prokuratura czy policja, podjęły realne działania (...) on się powinien bać, bo sytuacja wobec niego coraz bardziej się zagęszcza i kiedy więcej osób dotkniętych tą sytuacją będzie zdesperowanych, kto wie, co może się wydarzyć - mówi jeden z poszkodowanych.
O sytuacji w jakiej znaleźli się mieszkańcy wrocławskiego osiedla w reportażu Agnieszki Zalewskiej.
„Państwo w Państwie” w niedzielę o godz. 19:30 w Polsacie.