Racewo, województwo podlaskie
Historia wsi sięga drugiej połowy XVII wieku. Obecnie mieszka w niej niespełna 300 osób. Okoliczny krajobraz tworzą rozległe równiny, lasy i pola uprawne.

Historia rodziny: Wiesława Maciaszek z synami Karolem i Kubą
Pani Wiesława z mężem kupiła dom w 2002 roku i pomału zaczęli go remontować. Przez lata zmagał się z ciężką chorobą płuc, później pojawiła się padaczka, a na końcu lekarze przedstawili wstrząsającą diagnozę. - Okazało się, że ma nowotwór już z przerzutami - opowiada. W dniu śmierci rano zdążył złożyć życzenia urodzinowe Kubie, ale niedługo potem kobieta otrzymała telefon ze szpitala. - Nie wiedziałam, jak to dzieciom powiedzieć - mówi przez łzy.

Sołtyska wsi samodzielnie wychowuje dwójkę synów, którzy są w spektrum autyzmu. - Uczę chłopaków, że czasami mamy prawo do bycia smutnym, mamy prawo do popłakania, mamy prawo do pokrzyczenia w razie potrzeby. Pod warunkiem że to nikogo nie skrzywdzi - opisuje.

Cała trójka wciąż jest w traumie po śmierci, która wywróciła ich życie do góry nogami. - Czułam się przy nim bezpieczna. Byliśmy dla siebie wsparciem nawzajem - opowiada pani Wiesława, która opiekę nad dziećmi łączy z rolami przewodniczącej Koła Gospodyń Wiejskich i sołtyski wsi. - Muszę obejrzeć każdą złotówkę, na co ją wydać, żebyśmy w miarę spokojnie mogli wytrwać cały miesiąc.

Bezwzględnie do zmiany
Dom rodziny wymaga natychmiastowego remontu, na który pani Wiesława nie może sobie pozwolić. Stara instalacja elektryczna jest do wymiany, a na dachu wciąż jest niebezpieczny eternit. - Piec przeszkadza nam w kuchni, a niedawno zdiagnozowano u mnie astmę oskrzelową - wyznaje kobieta. - Nie lubię tego dymu - dopowiada Kuba. Łazienka jest ciasna i niefunkcjonalna. Nastoletni chłopcy dzielą pokój, co czasem prowadzi do napięć. Mama nie ma własnej przestrzeni, w której mogłaby się zająć uwielbianym rękodziełem.

O czymś takim nawet nie marzyli
- Pani dwoi się i troi, żeby chłopcy mieli bezpieczną przystań. Pani jest dla nich ogromnym wsparciem. My też chcemy być wsparciem, bo Telewizja Polsat zadecydowała, że wyremontujemy Wasz dom - mówi Ela Romanowska. Pani Wiesława nie jest w stanie powstrzymać łez szczęścia. - Czuję wielką radość, że moim dzieciom będzie lepiej i że ja będę miała lżej troszeczkę. Jestem szczęśliwa. To spełnienie marzeń, których nie posiadam - mówi. - Mama płacze, bo się cieszy - tłumaczy chłopcom prowadząca.
Szybsze bicie serca
Ela Romanowska wita ekipę w dobrym nastroju i pyta, czy oni także czują wiosnę w powietrzu? - Ja myślałem, że serce mocniej bije, bo stan przedzawałowy się zbliża - mówi Przemysław Oślak na widok ogromnego dachu do wymiany. - W tym pięknym starym domu największym problemem są wysokości pomieszczeń i belki - ocenia po obejrzeniu wnętrz architektka Marta Kołdej.

Atrakcje dla synów i metamorfoza mamy
Rodzina wakacje spędza w Warszawie. Pierwszą niespodzianką jest podziwianie panoramy stolicy z tarasu widokowego najwyższego budynku w Unii Europejskiej. Dla chłopców zorganizowane zostaje prywatne zwiedzanie wystawy polskiej motoryzacji w starej lakiernii kultowej fabryki samochodów na Żeraniu. Nie może zabraknąć przejażdżki po mieście! A pani Wiesława? Udaje się na spotkanie ze stylistką Justyną Porębą, aby poddać się wiosennej metamorfozie pod kątem garderoby. Z kolei charakteryzatorka Magdalena Osowska zajmuje się makijażem i fryzurą.
Aż ciężko uwierzyć
Cała trójka nie może powstrzymać uśmiechów podczas powrotu autem do domu. - To jest inny dom - mówi z niedowierzaniem po dotarciu na miejsce Karol. - Nie pomyliliśmy? - pyta Elę Romanowską pani Wiesława. Co mama i jej synowie mówią po wejściu do środka?
„Nasz nowy dom” - sezon 26, zobacz odcinek 371:
„Nasz nowy dom” w czwartek o godz. 20:30 w Polsacie.