„Farma”: Kto w finale? On!
Bardzo mocny start przedostatniego odcinka. To kontynuacja pojedynku, który wyłania pierwszego finalistę 5. edycji show. Czworo farmerów miało za zadanie wydobyć ze strachów na wróble woreczki z gwoździami, a następnie zbić nimi pojemnik do przenoszenia wody z balii do słoja. Po napełnieniu pociągnąć za sznureczek i odczytać hasło.
Wojtkowi szło znakomicie. Zrobił naczynie niczym wprawiony stolarz, a chwilę później odczytał już hasło: FINAŁ! Oficjalnie jako pierwszy awansował do najważniejszego odcinka show. - Szczęście, stres i duże emocje. Chyba jeszcze tu takich nie miałem - tłumaczył. - Jak wyjeżdżałem, to syn mówił: Ojciec, tylko bez finału tutaj nie wracaj. Śmiał się. No i chciał, to ma - dodał z dumą, a niebawem pogratulowały mu siostry Ilona i Milena Krawczyńskie. - Ale rozwalił system! - zauważyły. Wyrazy uznania złożyli także Karolina, Aksel i Paulina. Prowadzące poprosiły tę trójkę, żeby jeszcze nie traciła nadziei. Szykowały się kolejne pojedynki.
Motywacja rośnie
- Teraz przegrałem, ale jutro wjeżdżam i rozjeżdżam - zapowiadał Aksel. - I tak było git - zauważyła Karolina w rozmowie z Pauliną. - Pojedynek był fajny, aż szkoda, że go nie dokończyłyśmy - skomentowała zaś przyjaciółka „Janosika”.
Pysznie tu
Wewnętrzny i zewnętrzny spokój zapanował chwilowo na farmie, kiedy czwórka uczestników ochoczo wzięła się do obrządku. Przeczuwali, że po programie będzie im brakowało zwierząt, nawet dojenia krów. Sielska atmosfera była coraz bardziej odczuwalna, bo prowadzące w ramach niespodzianki przygotowały farmerom ognisko: z chlebem, kiełbaskami, mlekiem. Kroiły się nie tylko wyroby wędliniarskie, ale i długie nocne rozmowy o najpiękniejszych momentach w programie. Paulina wymieniła samo wejście do show i zaskoczenie tym faktem „Janosika”, a Aksel randkę z nią na pomoście. Wzruszające było też odejście Rolanda. Wojtek zauważył natomiast, że „Farma” pozwoliła mu na to, żeby być bardziej towarzyskim i otwartym. A Karolina? - Jestem z siebie dumna - stwierdziła rzeczowo.
Wypoczęci
Kolejny dzień na w gospodarstwie to nowe emocje. - Czekam, komu piątkę przybiję - powiedział Akselowi „Wasyl”. Dziewczyny zajęły się makijażem, bo przecież nadchodził bardzo ważny czas. A skoro wszyscy gotowi, to obrządek. - Obsrańce! O Jezu, co one tu robią w nocy - zastanawiał się Wojtek, patrząc na krowy, a następnie wprawnie zbierając ich odchody. Trzeba było też zabrać się do dojenia, ale najpierw umyć poprawnie strzyki, z czym mały problem miała Paulina.
Dla najbliższych
Nie brakowało też rozmów. Farmerski kwartet rozprawiał, co zrobiłby z wygraną, czyli 160 tysiącami złotych. Wojtek miał umowę z Henrykiem o podziale sumy niezależnie od tego, który z nich by zwyciężył. Karolina zaś zamierzała sobie coś kupić i to bez względu na to, które miejsce ostatecznie zajmie. A Aksel? - Większość dam swojej rodzinie, sobie trochę na treningi. A resztą trzeba dokarmić rodziców - przyznał. Podobnie zresztą zamierzała uczynić Paulina.
Co przyniesie los
Farma działała jak szwajcarski zegarek, mimo ograniczonej liczby uczestników. Spokój zwiastował, że niebawem nadejdzie kolejny pojedynek. - Co będzie, to będzie, ale fajnie, jakbym wam utarła nos chociaż raz - mówiła Akselowi Paulina. On konsekwentnie dbał o jej motywację.
Akcja!
Tymczasem Wojtek wyciągnął z kanki dwie rzeczy: list oraz... kamerkę. Zadaniem kwartetu było nagranie filmu o tym, co przeżyli. „Zróbcie to po swojemu. Z humorem, dystansem i fantazją, której wam zdecydowanie nie brakuje” - wskazano. - Akurat mnie brakuje tej fantazji - rozbrajająco zaznaczył od razu Wojtek, a po chwili obsadził sam siebie w roli operatora kamery.
„Siemanko, z tej strony Aksel. Wita was też Paulina, świeżak z przypadku. A teraz ja, Karolina, witam. I Wojtek, pierwszy finalista. Brawa!” - można było zobaczyć i usłyszeć na starcie. Niebawem widowiskowe salto wykonał jedyny farmer przystojniejszy niż Bruce Lee. Był też wywiad z kucykiem Tadkiem, a nawet… pierwszy całus na farmie. Miał być udawany, ale nie z Akselem takie numery! - No to się zdziwiła, co? - pytał rozanielony, mówiąc o Paulinie. - Mogę wam pokój farmera udostępnić - zażartował Wojtek. - Tak mi dmucha chłop w skrzydełka, jestem turbo szczęśliwa - wyznała widzom Paulina.
Kabaret na farmie, wspomnienie na lata
Nie zabrakło też swoistej parodii przysięgania „na mały paluszek” w wykonaniu Agnieszki oraz reakcji na to „Janosika”. W filmowym krzywym zwierciadle zaprezentowano też hardego Janusza, stylistkę Wojtka i pakującą się kilka razy Ewę. Skoro wspomnienia, to była i Dominika rozdzielająca posiłki. Pojawił się wchodzący wszystkim do głowy gracz Andrzej oraz niepodrabialny Roland. W roli Rafała, męża Karoliny, znakomicie odnalazł się spokojny Wojtek. „Najlepsi farmerzy!” - wykrzyknęli wszyscy czworo na koniec filmowego wspomnienia 5. edycji show.
Posągowe starcie
Po raz kolejny na farmie pojawiły się siostry Krawczyńskie. Oznaczało to pojedynek o drugie miejsce w finale „Farmy”. Zasady? Na końcach równoważni ustawiono dzbany wypełnione wodą. Należało jak najdłużej je utrzymać, manipulując położeniem swojego ciała, a w szczególności stóp. Aksel wybrał walkę na bosaka, a Karolina i Paulina w butach. Dębnianka bardzo dobrze trzymała równowagę, Kudowianin miał z tym problem. Najgorzej poszło jednak Paulinie, która nie utrzymała długo koncentracji, w wyniku czego jej dzban runął na ziemię.
Karolina i Aksel, znani z zawziętości, robili, co mogli. Ona stała jak posąg, a on nieco się rozbujał. - Do przodu, do tyłu, na boki - komentował. Mijał kwadrans, dwadzieścia minut, a Kudowianinowi nie było to w smak. Nie lubi bowiem takiego stania, kojarzy mu się z karą. - Już mnie noga boli, a ciebie? - pytał rywalkę. - To puść, jutro też masz szansę - odpowiedziała mu. Nie dała się zdekoncentrować. Mimo że jej ciało drżało, to nie poddawała się.
Aksel walczył sam ze sobą, bo złapał go skurcz. - Dla mamy, dla mamy, dla mamy! - motywował się w myślach.
Karolina też ciepło o nim myślała. - Jest mi jak brat, naprawdę. Lubię takich świrów, fajny szczeniak z niego - mówiła widzom. Aksel, żeby wziąć udział w programie, postawił na swoim i sprzeciwił się ojcu. Czym więc przy tym była walka ze słabościami własnego ciała?
Razem do końca
Rezultat starcia w czwartek 7 maja podczas finału 5. edycji show „Farma”. To dzień, w którym widzowie poznają całą trójkę finalistów oraz wybierają w głosowaniu zwycięzcę, dla którego 160 tysięcy złotych, tytuł Super Farmera bądź Super Farmerki oraz Złote Widły.
„Farma” - edycja 5, odcinek 58:
Finał 5. edycji programu „Farma” na żywo w czwartek 7 maja o godz. 20:30 w Polsacie.