Za dobry na „Ninja Warrior Polska”?
Jan Tatarowicz odniósł się do głosów po finale dwunastej edycji „Ninja vs Ninja”. - Doszły do mnie pewne słuchy, że część osób nie chciałaby mnie już oglądać w „Ninja Warrior”, że po co się pcham, skoro raz wygrałem. Więc ja nie wiem, czy ja powinienem startować kolejny raz, mając na uwadze, że ja wygrałem już teraz trzy razy - zastanawiał się, ale tylko w żartach, najlepszy zawodnik.
Sportowiec zwrócił uwagę na to, że nie zawsze udawało się być na szczycie. - Nie wiem, sami mi powiedzcie, co o tym sądzicie, czy chcielibyście, żebym startował dalej, żeby wreszcie ktoś z Polski mnie zdetronizował czy nie? Bo zagranicznym się udało w jedenastej edycji. Bo nie poszedłem tak mocno. A w dwunastej dałem czadu. Chociaż i tak dało się jeszcze lepiej. Ale zawsze siły trzeba oszczędzać - skomentował.
Wyświetl ten post na Instagramie
Spełnił swoje marzenia… trzykrotnie!
Ambicje Janka Tatarowicza nie kończą się na dwunastej edycji. Zwycięzca pochylił się nad tym, czego ogólnie dokonał w polskiej wersji produkcji. - Moim celem było wygrać jeden raz „Ninja Warrior”… zrobiłem to trzy. I chciałbym startować dalej, bo ja uwielbiam ten program. Ten program bardzo dużo zmienił w moim życiu, ukształtował mnie w pewien sposób. Jeśli będzie taka możliwość, to chciałbym startować w programie „Ninja Warrior Polska” tak długo, jak tylko moje zdrówko mi pozwoli - przyznał.
Wyświetl ten post na Instagramie
Wiara bardzo ważna w życiu zawodnika
Oprócz odniesień do programu, Jan Tatarowicz opowiedział między innymi o treningach, które prowadzi i wierze, która daje mu siłę w momentach zwątpienia. - W życiu doświadczyłem kilku trudnych, niebezpiecznych sytuacji, w których... bardzo mocno odczułem obecność Boga, jego pomóc. I myślę, że jest naprawdę świetnym reżyserem, że tak poprowadził mnie... w życiu i w samym programie „Ninja Warrior” - zaznaczył.