2026-05-05

„Farma” - edycja 5, odcinek 57: Dźwigają, dźgają, prują i wbijają

Gorzkie słowa w liście, pożegnanie z podniesioną głową i walka o pierwsze miejsce w finale. Dzień w gospodarstwie był naprawdę gorący, a wydarzeń tyle, że można by nimi obdzielić kilka dób. Szczęście nie wszystkim dopisało, ale na tym etapie to przecież ryzyko, które bierze się pod uwagę. A przynajmniej powinno, bo karma zawsze wraca. „Farma” od poniedziałku do czwartku o godz. 20:30 oraz „Farma - finał tygodnia” w piątek o godz. 19:55 w Polsacie.

Nie było i nie będzie łatwo

W finałowym tygodniu nie brakuje emocji, pojedynków i decyzji. W 56. odcinku zmierzyli się ze sobą Agnieszka, Dominika i Paulina. Tor obrzydliwości przyniósł wygraną drugiej z nich, pierwsza zaś w wyniku głosowania musiała opuścić farmę. Czekało na nią jednak jeszcze jedno, szczególnie istotne zadanie - wskazanie osoby, którą obdaruje bezpieczeństwem.

Różne podejścia

Pierwsze miejsce w finale miało się wyłonić właśnie tego dnia, dlatego nie może dziwić, że uczestnicy byli zmotywowani. Inna sprawa, że została ich już tylko piątka: Karolina, Dominika, Paulina, Aksel, Wojtek. Rąk do pracy mniej, to i obrządek cięższy.

Dębnianka o poranku wspominała wspólne chwile z Agnieszką. - Było mi jej szkoda, ale co zrobisz? Już jest bardzo blisko końca, nade mną się nikt nie litował, tutaj już każdy gra na siebie, niestety - przyznała. Taryfy ulgowej brak, sentymenty idą na bok. Potwierdziły to słowa Aksela. - Sympatyczna dziewucha była, no ale musiała odejść - wskazał. - Tak jak to ona mówi: taka jest gra - dodał z przekąsem, będąc gotowym na finał.

Inną taktykę miała Dominika. - Wolę się miło rozczarować, niż zdołować i jechać do domu - powiedziała widzom. Dlatego powoli żegnała się już ze zwierzętami, oszczędzając szoku i im i sobie samej.

Coś (nie)miłego

W gospodarstwie pojawiły się tymczasem Ilona Krawczyńska i Milena Krawczyńska. Na Radę Farmy przyniosły ze sobą najdłuższy w 5. edycji list, od Agnieszki. - Wskazała w nim jedną osobę, której ofiarowała bezpieczeństwo w najbliższym pojedynku - wskazała Milena.

„Moje drogie farmiątka, dziękuje wam za te wspólne dni, to była niesamowita przygoda i - mimo wszystko - cieszę się, że mogłam ją przeżyć właśnie z wami” - zaczęła. Potem skierowała kilka słów do każdego z farmerów.

„Aksel, super było przyglądać się twojej przemianie i nie daj sobie wmówić, że nie jesteś przystojniejszy od Bruce’a Lee”.

„Domi, ty mój cichy zabójco, częstuj farmerów smakołykami do końca, tylko please, nie tyloma kłamstwami, co mnie”.

„Paula, świeżaczku, nie daj się pożreć, pamiętaj, że świeże przekąski na farmie są najbardziej pożądane”.

„Wojtuś! Dziękuję ci ogromnie za każde doświadczenie, które zdobyłam tu dzięki tobie. Jesteś świetnym gościem i tam po drugiej stronie na pewno wszyscy pękają z dumy”.

„Karola, co tu dużo mówić, jak pieniądze mają mnie zmienić tak jak ciebie, to jednak cieszę się, że ich nie mam”.

Męska solidarność

Po tym wszystkim nie mogło dziwić, że bezpieczeństwo w najbliższym pojedynku Agnieszka przyznała „Wasylowi”. On miał natychmiast wskazać kolejną osobę, którą obdaruje identycznym immunitetem. Po krótkim namyśle postawił na Aksela. Oznaczało to, że do zbliżającego się starcia staną kobiety: Karolina, Dominika i Paulina.

Reperkusje

Karolina przyjęła uwagi Agnieszki, ale nie zostawiła ich bez komentarza. - Jednak ją to bolało. Tak chętnie wszystkich eliminowała, a jak została sama wyeliminowana, to widać, że nie przyjęła tego zbyt dobrze - zauważyła. Zrobiło jej się przykro, bo chwilowo poczuła się winna, że ma: „wspaniałego męża, zdrowe dzieci i wszystko inne”. - Mi tu zajechało „Janosikiem” w tym liście - skomentowała z kolei Dominika. - Tak zrobiła, żebyśmy poczuli winę - wywnioskował Aksel.

Nieprosta ich mowa

Jedyni mężczyźni na farmie zaczęli omawiać taktykę. Wojtek chciał zostawić Dominikę, a raczej skupić się na ewentualnym wyeliminowaniu Karoliny. - Nie ma litości. Nic nie gadaj, nikogo nie słuchaj - wskazał młodszemu koledze. Chwilę później obaj zapewnili jednak Karolinę o swojej lojalności. Niebawem miała zostać wystawiona na próbę.

Smak dzieciństwa, ciężar dorosłości

Siostry ADiHD zadzwoniły bardzo donośnie i nic dziwnego, bo nadchodził pojedynek trzech dziewczyn. Aksel miał dylemat, bo lubił Karolinę, podobnie jak Paulinę. Komu tu kibicować?

Przed każdą z farmerek stały po dwa koszyki pełne mirabelek. Należało je utrzymać na wyciągniętych rękach. Miały cały czas znajdować się nad pomalowanymi podpórkami. Zafarbowanie koszyka oznaczało przegraną. Walczyć trzeba było do końca, bo tylko triumfatorka była bezpieczna. Pozostałe dwie miały trafić pod głosowanie, a jedna z nich - opuścić farmę.

Skupione uczestniczki testowały wytrzymałość swoich mięśni. Paulina miała problem z trzymaniem rąk wyprostowanych w łokciach, dlatego też odpadła jako pierwsza. - Mocna to ja jestem tylko w gadce - powiedziała z uśmiechem. Dominika stała sztywno, a Karolinie trzęsły się ręce. Jednak przypomniała sobie, co napisał jej mąż i być może to ją zmotywowało. Dominika odpadła druga, dlatego Dębnianka mogła świętować!

- Fajnie, że wygrałam, cieszę się, że nie jestem na niczyjej łasce, że nie muszę prosić i że przechodzę dalej - skomentowała zadowolona. Paulina i Dominika natomiast wiedziały, że jedna z nich opuści niebawem farmę. Była piłkarka przeczuwała, że trafi na nią i wydawała się być z tym pogodzona.

Dylematy moralne

Wśród starszyzny na farmie trwała już narada. „Wasyl” wprost powiedział Karolinie, że gdyby na tym etapie musiał, zagłosowałby za jej odejściem. Chciał jednak ze wszystkiego wyjść z twarzą. Rozmowie przysłuchiwał się Aksel i coś mu się przypomniało. Przed tygodniami on i „Janosik” obiecali Dominice, że nie będą na siebie nawzajem głosować. Czy te ustalenia wciąż obowiązują?

Bez złej krwi?

W gospodarstwie po raz kolejny pojawiły się prowadzące. - Walka jest zacięta, każda decyzja, działanie ma wpływ na ostateczny wynik - zauważyły. Przyniosły ze sobą dwie skrzyneczki z kłosami. Złoty oznaczał bezpieczeństwo, a czarny koniec drogi na farmie.

Jak rozkładały się głosy? Wojtek, Karolina i Aksel zagłosowali w komplecie na Dominikę. Jak argumentował najstarszy z nich? - Dominika obiecała nam, że nie będzie głosować na Agnieszkę. Płakała, że to gra, że tak nie mogła zrobić. No to mogła nie obiecywać. Karma wraca - zauważył.

- Dziękuję kochani za tę przygodę. Nie jestem ani zła, było miło was poznać i trzymam za was kciuki. Pożegnajcie jeszcze moje zwierzątka, a ty się dziewczyno uśmiechnij - przekazała wszystkim razem i Paulinie z osobna. Odchodząc, była wzruszona. - Pamiętam każdą praktycznie chwilę, sen, wszystkie zwierzęta. Niewiarygodne uczucie - powiedziała widzom na koniec.

To nie koniec!

Tymczasem prowadzące przekazały kilka istotnych informacji. - Nie będzie już walki o głosy, nie będzie Rady Farmy w takiej formie, nie będzie nominacji - wskazała Milena Krawczyńska. - Od teraz tylko pojedynki, bez głosowania. Walczycie o wielki finał - dodała Ilona Krawczyńska. Następnie zapowiedziały kolejne starcie. Tego samego dnia! Miała w nim wziąć udział cała czwórka. Zwycięzca awansuje bezpośrednio do finału!

Słodka afirmacja

Aksel był bardzo zmotywowany. - Chcę tak pokierować swoim życiem, żeby moja matka leżała do góry nogami i nie robiła nic, tylko myślała o moich osiągnięciach - mówił. Swoją pozytywną energię przekazywał też Karolinie. - Manifestacja, prawo przyciągania, te różne rzeczy... Wiesz, o co chodzi - zachęcał. - Chciałabym kiedyś tak uwierzyć w siebie, jak wierzy Aksel - zauważyła Paulina. Mało tego, zapowiedziała też, że w przypadku swojego zwycięstwa da mu... buziaczka!

Do ataku!

Nadeszła wielka chwila! Przed nimi cztery strachy na wróble, które w pierwszym etapie trzeba było rozpruć widłami, znaleźć woreczek z gwoździami, a następnie zbudować naczynie do przenoszenia wody z bali do słoja. Gdy zacznie się przelewać, to znak, że można przejść do ostatniego etapu, a tam pociągnąć za sznurek i odczytać hasło z szarfy.

Pojedynek nikogo nie premiował, szanse były równe. Farmerzy ochoczo wzięli się do dziobania, rozpruwania, rwania worka. Na prowadzeniu byli mężczyźni, ale to jeszcze nic pewnego. Wojtkowi zgubił się worek, a stres dawał się we znaki. Z budową naczynia najlepiej szło właśnie „Wasylowi”, ale zwycięstwo? Powoli! Kontynuacja walki o finał w przedostatnim, 58. odcinku show Polsatu.

„Farma” - edycja 5, odcinek 57:

Farma od poniedziałku do czwartku o godz. 20:30 oraz „Farma - finał tygodnia” w piątek o godz. 19:55 w Polsacie.

Oficjalny profil POLSAT na Instagramie - @polsatofficial

Oficjalny profil POLSAT na TikToku - @polsat