Zagęściło się
Gra wyraźnie nabrała tempa. W poprzednim tygodniu odbyły się aż dwa pojedynki. Po pierwszym odpadł Rafał i postanowił do kolejnego wskazać Olę. Pozostali mieli już gotowy plan, dlatego w kolejnym zmierzyły się ze sobą właśnie ona, Paulina oraz Agnieszka. Efektem było odpadnięcie Oli. Teraz to ona dostała przywilej wskazania kolejnej osoby do starcia. Bo finałowy tydzień to wielki tydzień pojedynków!
Najważniejsi, najważniejsze
Kilka dni do finału, dlatego w powietrzu czuć podniosłą atmosferę i lekką nutę nostalgii.
Agnieszce udało się uciec spod topora i zamierzała walczyć o to, aby znaleźć się w trójce szczęśliwców. Na razie jednak najbardziej wesołe miały prawo być zwierzęta, o które o poranku zadbali farmerzy. Troszczyli się też o siebie, przynajmniej przy śniadaniu.
Dawno niewidziana
Wtem na farmie pojawiła się Marcelina Zawadzka i natychmiast zaprosiła na zebranie. - To nie jest zwykła Rada Farmy, to pierwsza w finałowym tygodniu. Dwanaście tygodni potu, łez, walki, ciężkiej pracy, ale i radości. Na horyzoncie Złote Widły, tytuł Super Farmera i 160 tysięcy złotych. To już nie są żarty! Zaczynamy ostatni etap tej przygody - zaczęła wzniośle. Następne wspominała drogę kolejnych uczestników.
Bez chwili rozprężenia
Czas jednak było dowiedzieć się czegoś bardzo konkretnego. Ten tydzień oznaczał absolutny brak immunitetów i przywilejów, za to całą moc pojedynków, z których pierwszy, trzyosobowy, miał się odbyć jeszcze tego samego dnia. - Osoba, która wygra, będzie bezpieczna. Pozostałe dwie trafią pod głosowanie. W jego wyniku jedna z nich jeszcze dziś opuści farmę - przekazała Marcelina.
Następnie oceniono Wojtka. On sam wystawił sobie „4”, z kolei Karolina i Paulina przyznały mu „5+”. Aksel i Dominika też byli pod wrażeniem jego rządów, mimo że nie udało się zaliczyć zadania tygodnia.
Zaklęty krąg nominacji
A co w liście napisała Ola? „Dziękuję wam za wspólnie spędzony czas, ten fajny i niefajny. Każdy z was mnie wiele nauczył. Agnieszko, trzymam mocno kciuki za ciebie” - wskazywała. „Czerwony kłos, czyli nominację do najbliższego pojedynku, daję Dominice” - dodała. - Wiedziałam - odparła nominowana, czyli „cichy zabójca”. Była piłkarka miała oczekiwać dźwięku dzwonka, a po usłyszeniu go wskazać kolejną osobę do starcia. Analogicznie miał postąpić następny farmer bądź farmerka.
Próbne balony
Agnieszka spodziewała się, że nie uniknie pojedynku. Poczuła wsparcie ze strony Dominiki i dopytywała Karoliny, dlaczego z nią nie rozmawia. - O nic nie chodzi, gadam - odpowiedziała. Z kolei Aksel stawiał sprawę jasno. - Chcę, żeby „Lagherta” już opuściła ten program - powiedział Dominice. Karolinie też się taki plan podobał. Z kolei Paulina sondowała, czy dałoby radę nominować Karolinę albo Wojtka, żeby to on wskazał Dębniankę. - Zauważyłem, że Paulina też gra i nie przyszła tu tak się tylko pobawić - cieszył się Aksel.
Tak być musiało
Dominika ostatecznie zdecydowała się na... - Gdyby Ola inaczej to rozegrała, może wybór byłby inny, ale zdecydowanie wolę być cichym zabójcą niż tajnym agentem. Sorry, Aga - uargumentowała, wyznaczając do pojedynku Agnieszkę. Ona od razu ruszyła do targów. Prosiła byłą piłkarkę o bezpieczeństwo w ewentualnym głosowaniu. Wojtkowi zaś nie podobało się, że do finału miałaby awansować wciąż świeża w show Paulina.
Trio skompletowane
Dzwonek wybrzmiał kolejny raz. Agnieszka, nie uzyskawszy żadnej deklaracji, wyznaczyła Paulinę. - Nie ma co ukrywać, że chcę zwiększyć swoje szanse. Myślę, że wybór świeżaka pozwoli mi na zwycięstwo, dlatego Paulina, to twój czas - powiedziała. - Here we go again! - odparła wyznaczona.
Wyświetl ten post na Instagramie
Minęło zaledwie kilka chwil, a już Dominika zapewniła Agnieszkę o swojej lojalności w głosowaniu. - I vice versa - odparła Łodzianka.
Dziewczyny do boju!
No i kolejny dzwonek na farmie! Tym razem to już zaproszenie do pojedynku. Agnieszka była nabuzowana, rozsadzała ją energia. Dominika z kolei postawiła na spokój, bo w czasie piłkarskiej kariery dowiedziała się, że nadmierny stres w walce nie pomaga. Paulina zaś wiedziała, że rywalki ma mocne, ale liczyła na to, że zgubią je nerwy.
- Liczą się koncentracja, determinacja i... stalowy żołądek - wskazała Milena Krawczyńska. Było już jasne, że chodzi o „klasyczny tor obrzydliwości”. Konkurencja ta składała się z kilku etapów: najpierw słój pełen krwi i surowych wnętrzności, a w nim trzy klucze, z których jeden otwiera kłódkę i daje przepustkę dalej. Następnie trzeba uwolnić młotek i wbić do końca trzy ogromne gwoździe. Kolejny etap to słój z żywymi larwami, a pośród nich znów trzy klucze. Jeden właściwy otwiera skrzynię z kieliszkami pełnymi tajemniczej zawartości. Trzeba wypić do dna, bo tam ukryte są litery. Z nich powstaje hasło finałowej układanki.
Strefa braku komfortu
Czas start! Wegetarianka Dominika jako pierwsza wyciągnęła prawidłowy klucz ze słoja z wnętrznościami i uwolniła młotek. Agnieszka, mdlejąca na co dzień na widok krwi, musiała przekroczyć swoje granice, podobnie jak Paulina. Wbijanie gwoździ to już konkurencja Łodzianki, instruowanej dodatkowo przez Wojtka. Agnieszka prędko wypiła zawartość kieliszków, ale miała problem z ułożeniem hasła. W tym czasie Dominika ją dogoniła, a Paulina... pozostała przy gwoździach. Chwila moment i była piłkarka ułożyła prawidłową odpowiedź.
Zwycięstwo! Świętowała z Pauliną i Akselem, a osamotniona Agnieszka była bardzo zawiedziona. Poległa na ostatniej prostej. - Chyba jeszcze tak podle na famie się nie czułam - przyznała. Wraz z Pauliną trafiła pod głosowanie.
Liczenie
Głosy poparcia były w tej chwili na wagę złota. Agnieszka na pewno mogła liczyć na Wojtka, ale czy na Dominikę? - Wszystko idzie tak, jak sobie pomyśleliśmy, przegrała Aga, wygrała Dominika, czego tu jeszcze chcieć? - pytał retorycznie Aksel. Prosił też Dominikę i Paulinę o niezmienianie zdania w kwestii głosów. - Ja jej obiecałam - przyznała była piłkarka. Ale czy to wiążące?
Wyświetl ten post na Instagramie
Determinacja vs łzy
- Co, Agusia, nic nie zrobimy - zagadywał myjącą zęby Łodziankę Wojtek. Przeczuwał, co się zbliża. Aktywna była też Karolina. - Żebyś się nie dała urobić, żeby ci rura nie zmiękła, trzeba patrzeć na siebie - mówiła Dominice. Ta natomiast miała ogromny dylemat, bowiem musiała złamać jedną ze złożonych obietnic. Zarówno ona, jak i Łodzianka, płakały. Z innych powodów, ale były równie autentyczne.
Wbrew sobie
Siostry ADiHD zaprosiły tymczasem na Radę Farmy. Tu wszystko miało się wyjaśnić. - Ona ma długie nogi, ale kłamstwo krótkie. Wysyłamy ją do domu - zapowiadał Aksel. Prowadzące wyciągnęły głosy. Karolina, Aksel, Paulina głosowali na Agnieszkę, a Wojtek na Paulinę. A Dominika? - Bardzo lubię te dwie osoby, ale wybór jest jasny - argumentowała. Głosowanie poprzedziła przeprosinami, bo naprawdę było jej Agnieszki żal.
- Dziękujemy ci za twoją waleczność, pracowitość i za to, że nigdy nie odpuszczałaś. Aga, byłaś tu od pierwszego dnia, zostawiłaś tu kawał serca - powiedziała Ilona Krawczyńska. Łodzianka miała napisać list i wskazać w nim imię osoby, którą obdaruje bezpieczeństwem. - Dziękuję - rzuciła na pożegnanie. Przykro zrobiło się nawet Karolinie, która wspominała wspólne chwile.
To już nie ta sama osoba
- Przyszłam tutaj w sukieneczce jako laseczka z miasta, bo taka byłam, a tutaj dojrzałam, stałam się taką kobietą, której wcześniej w sobie nie widziałam, nie znałam. „Farma” mnie ukształtowała i wychodzę zwycięsko, a tego, co przeżyłam, nikt mi nie odbierze. To będzie kawał pięknych wspomnień. Wiem, że wszystko, co się w życiu ma, osiąga się ciężką pracę. Naprawdę trzeba wszystko doceniać, bo dopiero jak tego nie masz, to widzisz, jaki komforty psychiczny dają ci rzeczy, których na co dzień w ogóle nie zauważasz - podzieliła się przemyśleniami farmerka, która była w 5. edycji od samego początku. W finale walczyć już nie będzie mogła.
„Farma” - edycja 5, odcinek 56:
„Farma” od poniedziałku do czwartku o godz. 20:30 oraz „Farma - finał tygodnia” w piątek o godz. 19:55 w Polsacie.