Ambitna obserwatorka
Agnieszka Białek była w 5. edycji od samego początku. Widzowie poznali ją, gdy wraz z Rolandem Sztejterem weszła do gospodarstwa. Jako kobieta z Łodzi musiała się na farmie wiele nauczyć. Jej zaangażowanie i chłodna analiza poskutkowały. Szybko wybrano ją na Farmerkę Tygodnia, jednak jej rządy nie trwały długo, bowiem została z funkcji odwołana z uwagi na ucieczkę kucyka. - To był dla mnie na tamten moment koniec. Ale potem się to okazało nowym początkiem. Powstałam jak Feniks z popiołów. Zrozumiałam, że muszę być bardziej wyrazista - zaznaczyła podczas livechatu.
Bolesny moment
Gdy do programu weszła blisko związana z nią Ola Gut, można było odnieść wrażenie, że plan nieco się posypał. Karolina Ura poczuła się urażona faktem, że jej mąż został nominowany do pojedynku przez przyjaciółkę Agnieszki. W efekcie sojusz legł w gruzach. Czy Łodzianka miała coś w tej sprawie do powiedzenia? - Z perspektywy czasu żałuję, że w odpowiednim momencie bardziej otwarcie nie powiedziałam Karolinie, że trzymam jej stronę, bo potem się to obróciło przeciwko mnie - zauważyła. - Różnica naszych charakterów jest ogromna, ale myślałam, że do końca będziemy szły ramię w ramię. Trudno było mi się pogodzić z tym, że Karolina się ode mnie odwróciła - dodała.
Różne perspektywy
Fani formatu szeroko komentowali relację Agnieszki z Łukaszem „Janosikiem” Januszczakiem, sugerując, że złamała mu serce. - Dla mnie to była zabawa, gra, ja potrafiłam oddzielić relacje od tego, że są sojusze, że musimy się eliminować. Chyba zbyt pochopnie sądziłam, że wszyscy tak to biorą - mówiła. On jednak pierwotnie odebrał to inaczej. - Reakcja „Janosika” po prostu mnie dotknęła, jestem osobą wrażliwą, raczej nikomu nie sprawiam przykrości. Bardzo mnie to zabolało, gdy on to odebrał mega personalnie. Zbyt pochopnie oceniłam, że wszyscy grają jak ja. To mnie nauczyło, żebym nie zawsze mierzyła swoją miarą. Było mi przykro, że ta relacja ma się zapaść, nie lubię toksycznej atmosfery, zawsze pierwsza wyciągam rękę - wyjaśniła.
Raz jeszcze
Agnieszka Białek zaznaczyła, że ani chwili nie ubolewa nad zgłoszenia się do reality show i nie czuje do żadnego z uczestników złej krwi. - Nie żałuję, powtórzyłabym to rękoma i nogami, jeszcze więcej bym od siebie dała - stwierdziła z uśmiechem. Problematyczne było dla niej tylko oglądanie w telewizji odcinka, w którym odpadła. - Rozryczałam się jak bóbr - przyznała szczerze.
Livechat z Agnieszką Białek - zobacz na Instagramie:
Wyświetl ten post na Instagramie
„Farma” od poniedziałku do czwartku o godz. 20:30 oraz „Farma - finał tygodnia” w piątek o godz. 19:55 w Polsacie.