2026-05-01

Ewelina Ruckgaber i EMOCJE związane z ojcem i hejtem

Aktorka serialu „Gliniarze” w rozmowie jakiej jeszcze nie było. Poznaj jej prawdziwe oblicze. W wywiadzie dla POLSAT.PL odsłania swoje lęki, marzenia i pasje. Co mówi o hejcie, stereotypach, dietach? Co odnalazła publikując treści w internecie? Cykl EMOCJE ukazuje nieznane oblicza osób, dzięki którym odbiorcy stacji od lat bawią się, wzruszają i ekscytują. Jaka naprawdę jest Ewelina Ruckgaber?

Ewelina Ruckgaber i DZIECIŃSTWO

Każde wakacje spędzałam u babci w Gdańsku. Mama zostawiała mnie tam na dwa miesiące i to był wspaniały czas. Co roku czekałam, żeby tam pojechać: do swoich koleżanek i do ukochanej babci Władysławy.

Urodziłam się w latach 80., a to były czasy, kiedy skakałyśmy w gumę, bawiłyśmy się w podchody, grałyśmy w piłkę, siedziałyśmy na trzepaku, potrafiłyśmy całe dnie spędzać w piaskownicy. Patrzę na to, co się dzieje teraz i widzę, jak dzieci od najmłodszych lat spędzają mnóstwo godzin w smartfonach. Uważam, że przepuszczają przez palce swoje dzieciństwo.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Ewelina Ruckgaber (@ewelinaruckgaber_official)

Ja zachowałam cudowne wspomnienia z tego okresu. Nie zapomnę, jak babcia robiła placki ziemniaczane, a ja brałam je do ręki i biegłam na dwór, bo tam spędzało się całe dnie. Mieszkała bardzo blisko lasu, w którym stała altanka. To w niej razem z koleżankami robiłyśmy próby śpiewu, a co tydzień do 18:00 dawałyśmy koncert na klatce schodowej. Przychodzili wszyscy sąsiedzi, żeby nas posłuchać.

Od kiedy pamiętam, chciałam być piosenkarką. Odkąd w wieku 12 lat zaczęłam grać w teatrze, zmieniłam zdanie: wiedziałam, że moją pasją jest aktorstwo. Mama i babcia wspierały mnie w moich wyborach, tym bardziej że mama sama z wykształcenia jest wokalistką.

Ewelina Ruckgaber i RODZINA

Mama wychowywała mnie sama, ale nigdy nie dała mi tego odczuć. Dla mnie to było normalne, że nie mam taty.

Nigdy nie myślałam o sobie, jak o dziecku z rozbitej rodziny. Kiedy poszłam do liceum o profilu socjalno-społecznym, mój profesor od socjologii powiedział, że pochodzę z rodziny patologicznej, bo mam jednego rodzica. To było straszne!

Wkurzył mnie wtedy tak bardzo, że wyszłam z sali. Po tej akcji, ale też z powodu innych spraw, zrezygnowałam z tej szkoły. Poszłam do zwykłego liceum, gdzie nie było takiej stygmatyzacji, wielu dodatkowych zajęć i miałam czas na granie w serialu.

Ewelina Ruckgaber i BUNT

Jako nastolatka miałam okres buntu i robiłam mamie na złość. Im więcej mnie upominała, tym bardziej ja oponowałam. W pewnym momencie przestała zwracać uwagę na to, co robię. Nie pytała, gdzie idę, kiedy wrócę. Ta obojętność zadziałała jak zimny prysznic - odechciało mi się buntować.

Mamy dobry kontakt, ale przeżyłyśmy moment kryzysu. To było wtedy, gdy dowiedziałam się, że mam ojca i on umiera. Miałam do niej żal, że nie spowodowała, aby mnie zaakceptował, żebyśmy ten czas mogli spędzać razem. Wtedy był już chory na raka jelita grubego i było za późno na tworzenie relacji. Nie rozumiałam na początku, dlaczego mama powiedziała, że chce chronić tamtą rodzinę.

Okazało się, że jestem dzieckiem romansu. Mój ojciec miał żonę, dzieci, a moja mama nie chciała rozwalać mu życia. Nikt w tamtej rodzinie nie wiedział o moim istnieniu. Po jego śmierci miałam żal, że można było to zrobić inaczej. Przecież zasługiwałam na mojego ojca tak samo, jak reszta jego dzieci. Nie rozumiałam, dlaczego mam być gorsza.

Miałam wtedy prawie 20 lat i zdawałam do szkoły teatralnej. Byłam jeszcze mentalnym dzieckiem, które bardzo potrzebowało ojca. Teraz jestem na innym etapie, dlatego mogłam mamie to wszystko wybaczyć. Przeprowadziłyśmy bardzo dużo rozmów. Ja bym pewnie zdecydowała inaczej, gdybym była na jej miejscu, ale szanuję jej wybór. Uważam, że jest bardzo honorową kobietą. Tym bardziej że mój ojciec był miłością jej życia. Teraz mam już kontakt ze swoim bratem i siostrą, którzy mieszkają na Śląsku i cieszę się z tego ogromnie.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Collective Agency (@collective.family)

Ewelina Ruckgaber i HEJT

Dla dziecka hejt to strasznie traumatyczne przeżycie i takiego właśnie doświadczyłam. Dzieciaki śmiały się z mojego głosu. Jak ktoś nie wiedział, o którą Ewelinę chodziło, to mówił: Chodzi ci o tę Ewelinę, która mówi jak facet? Ciężko się tego słuchało dziewczynce, która miała 12, 13 lat. Zastanawiałam się, co ze mną jest nie tak. Pamiętam, że wówczas to był mój największy kompleks i próbowałam często mówić wyżej. Nienaturalnie to wychodziło, więc słyszałam, że brzmi to głupio i znowu mnie wyśmiewali.

Pewnego dnia dostałam czegoś na kształt mutacji. To był dramat, bo byłam w gimnazjum i straciłam głos na trzy miesiące. Chrypiałam, piszczałam jak facet z mutacją i znowu wylał się na mnie hejt. Po tym okresie mój głos się jeszcze bardziej obniżył.

Pewnego razu poszłam na próbę w teatrze i podszedł do mnie reżyser, który przyjechał tam gościnnie. Wyznał, że mam niesamowity głos i powinnam zdawać do szkoły teatralnej. Mówiłam normalnie, a słychać mnie było nawet na końcu sali. To mnie odmieniło! Pomyślałam sobie, że może nie jest tak źle, skoro mogę być aktorką.

Ucząca mnie śpiewu Elżbieta Zapendowska powiedziała mi, żebym się w ogóle nie przejmowała, bo w przyszłości głos będzie moim walorem. I zaczęłam myśleć o tym właśnie w ten sposób. Okazało się, że hejt, którego kiedyś doświadczyłam, tak naprawdę spowodował, że przekułam swoją słabość w duży sukces. Jak potrzebują w studio dubbingowym niskiego głosu, to dzwonią do mnie.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Ewelina Ruckgaber (@ewelinaruckgaber_official)

Ewelina Ruckgaber i WIARA

Moje początki z wiarą były takie jak większości Polaków. Przyjęłam chrzest i pierwszą komunię. Do 14. roku życia śpiewałam w chórze kościelnym. Uwielbiałam naszego księdza. Niestety okazało się, że został wydalony z kościoła za pedofilię. Zawiodłam się na kościele jako instytucji. Świadomie z niego odeszłam.

Modlę się na swój sposób, nie chodzę do kościoła. Absolutnie nie wierzę w instytucję kościoła i uważam, że do wiary nie jest ona potrzebna. Wierzę w energię, która jest we wszechświecie i powoduje, że jeżeli czegoś bardzo chcemy, dostaniemy to.

Piękna energia, pozytywne myślenie zsyła nam dobre rzeczy w naszym życiu. Negatywne nastawienie spowoduje, że pójdziemy w dół. Kocham afirmować i cały czas powtarzać sobie dobre rzeczy. Położyć się na hamaku na tarasie, patrzeć w słońce i po prostu myśleć pozytywnie. To nie jest taka stricte modlitwa jak „Ojcze nasz”. To słowa wdzięczności za to, że mogę czuć to piękne powietrze i otaczające mnie promienie słońca. Wdzięczność jest w moim mniemaniu najpiękniejszą modlitwą. I gdybym w nic nie wierzyła, to nie widziałabym sensu w życiu.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Ewelina Ruckgaber (@ewelinaruckgaber_official)

Ewelina Ruckgaber i DIETA

Kiedy zbliża się lato, mam fazę pod tytułem: zdrowo się odżywiać. Przeszłam wiele diet.

Kiedyś wdrożyłam sobie 500 kalorii dziennie i wytrzymałam przez tydzień. Mieliśmy wtedy miesięczną przerwę w „Gliniarzach”, więc wiedziałam, że nie muszę biegać, skakać itp. Tylko leżałam. Trzeciego dnia już mi się kręciło w głowie. Totalnie rozregulowała mi się gospodarka hormonalna. Doszłam wtedy do wniosku, że to nie jest zdrowe.

Kiedy już stosuję dietę, jest bardzo restrykcyjna. Na śniadanie jem jajko na twardo i piję kawę. Na obiad - sam kalafior. Wtedy kupuję ogrom najróżniejszych herbat, aby oszukać organizm. Potrafię każdy przepis zrobić tak, żeby go przełożyć na dietetyczny. Jeżeli zupa jest zabielana śmietaną albo są w niej ziemniaki, to ja daję tylko jogurt naturalny lub mleko. Wydaje mi się, że dobrze się odżywiam. Większość czasu spędzam na planie i staram się też zamawiać potrawy dietetyczne.

Poza tym uwielbiam gotować i dobrze to robię. Sprawia mi ogromną przyjemność eksperymentowanie w kuchni. Na pewno jestem bardzo dobra w kuchni włoskiej, więc przygotowuje wszelkiego rodzaju makarony z sosami ze świeżych albo mrożonych produktów. Czuję się świetnie w zupach od polskich przez tajskie na mleku kokosowym, po grzybowe. Poza tym bardzo lubię naszą kuchnię, tylko akurat nie wszystko potrafię zrobić. Pierogów nie ulepię, ale zamówię w restauracji. Goście chwalą mnie, że wszystkie moje potrawy są dobrze doprawione. Zapewne mam to po babci i mamie, które były w tym genialne.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Ewelina Ruckgaber (@ewelinaruckgaber_official)

Ewelina Ruckgaber i INTERNET

Jestem bardzo aktywna na TikToku. Od roku robię tam live’y. Aktualnie mój profil obserwuje pół miliona ludzi, a działam od 6 lat. Powstał mój team i nazywa się Karaluszki Mordziatej. To są fantastyczne osoby i z niektórymi się bardzo zakumplowałam. Posiadamy własne firmowe: pudełka, notesy, breloczki, naklejki, a teraz robimy sobie piżamy - wszystko sygnowane napisem Karaluszki Mordziatej.

Chcemy zrobić spotkanie w realu, bo się porobiły piękne przyjaźnie z tej całej grupy. Jedną z nich jest „Cytra”, dziewczyna, która średnio raz w miesiącu przylatuje do mnie z Anglii na trzy dni, jak ma wolne - przyjaźń z internetu.

TikTok niestety rządzi się swoimi prawami. Raz na jakiś czas trzeba nakręcić jakąś dramę, pokłócić się z kimś, bo inaczej robi się nudno. Robiłam razem z Piotrem Mrozem live’a i zaczęliśmy się spierać o wiarę. Jedne osoby stanęły za nim, a pozostali za mną. Potem wszyscy żyli tym jeszcze przez następne trzy dni.

W internecie najważniejsze są emocje. Jeśli ich nie dajemy, odbiorcy są znudzeni.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Ewelina Ruckgaber (@ewelinaruckgaber_official)

Oficjalny profil POLSAT na Instagramie - @polsatofficial

Oficjalny profil POLSAT na TikToku - @polsat