Nowa rola
Po tym, jak farmę opuścił Henryk, najważniejszą osobą w gospodarstwie został Wojtek. Od razu dostał zadanie wyznaczenia osoby do pojedynku. Był to Aksel. Kogo wybierze miłośnik sztuk walki? Czasu coraz mniej.
Enigma
Im bliżej finału, tym większe znaczenie mają na farmie stosunki międzyludzkie. Wzajemne zaufanie, zrozumienie, ale też podpuszczanie i intrygi. Karolina właśnie poprosiła Aksela, żeby do pojedynku nominował jej męża Rafała. - To są jaja - zauważyła Dominika. Czy przypadkiem nie chodzi tu o to, żeby Dębnianin wskazał następnie Paulinę? Agnieszka widzi w boju inne trio: Aksel, Ola, Rafał. - Mamy 66 procent, że wygramy - skonstatował miłośnik sztuk walki. Czy farmerzy dowiedzą się, jaka jest prawdziwa intencja Karoliny?
Pobudka!
Błogi sen Wojtka przerwał ubrany w moro Szymon, odwiedziwszy go w jego pokoju. - Przywiozłem ci z dwieście główek kapusty - przekazał. I od razu przedstawił mu zadanie tygodnia. Chodzi o przygotowanie pięćdziesięciu słojów z tym warzywem. Pracować mieli wszyscy. Najpierw szatkowanie, potem wsypanie do wanny i ubijanie nogami. Potem pakowanie po brzegi do słoików.
Ale to nie wszystko. Szymon przekazał też zadanie od Beaty. To produkcja trzech rodzajów masła (każdego po 300 gramów) z przyprawami znalezionymi na farmie. Czas do następnego dnia, do południa. Stawka: 10 tysięcy złotych do puli i wózek pełen jedzenia.
Dziwna gra
Farmer Tygodnia obudził resztę i streścił, co trzeba zrobić. Uczestnicy byli senni, ale próbowali zapamiętać. Po takim ćwiczeniu umysłu ruszyli do obrządku. Wszyscy oprócz Karoliny, która powiedziała Akselowi następujące słowa: - My chcemy odejść z programu. Bierzesz Rafała, Rafał bierze mnie i już jesteś wygrany. Już jest nasz czas - stwierdziła. Kudowianin chyba nie dowierzał w to, co słyszy. Podobnie zresztą Agnieszka, tylko czy można było jej ufać?
- To jest na razie gra. Ja gram w jej karty, oczywiście nie pozwolę jej stąd wyjść przed czasem - wyjaśnił widzom Rafał. Wyglądało więc na to, że to wszystko pozory.
Marzyciel przy ubijaniu
Uczestnicy odnaleźli przyczepę z główkami kapusty i wzięli się do mycia, siekania, solenia i ugniatania jak za dawnych lat, czyli... bosymi stopami. Do wanny wypełnionej sowicie weszły Ola i Paulina. - Jak zobaczyłem pośladeczki, to od razu mi się energicznie zrobiło, fajnie. Mówię: o kurde, to jest dobry patent - skomentował Aksel. I zaraz przeszedł do dopingowania dziewczyn.
Są dwie trzecie
Taniec w kapuście przerwał dźwięk dzwonka, bo Ilona Krawczyńska i Milena Krawczyńska zaprosiły wszystkich do stodoły. Aksel znów był w centrum uwagi. Postąpi zgodnie ze swoim planem czy wskazaniem Karoliny? Mijały długie sekundy milczenia, ale ostatecznie wskazał na Olę. - Nie chcę, żeby się tutaj ludzie poddawali, niech walczą do końca - argumentował. Co na to przyjaciółka Agnieszki? - Wręcz się cieszę, że będę mogła w końcu wziąć udział w pojedynku - powiedziała. Dostała czas do namysłu do końca dnia. Wieczorem miała wyznaczyć ostatnią osobę do starcia.
Kryzys
Karolina chyba nie była pocieszona. W łóżku oglądała zdjęcia swoich dzieci, a na jej twarzy pojawiły się łzy. - Ja chcę już do domu, ja już sama się nad sobą znęcam - powiedziała mężowi. - Ja już nie mam siły na to, ja chcę do dzieci, a nie udawać, że się gdzieś dobrze bawię. Nie bawię się dobrze - dodała płacząc. Rafał doradził doczekanie do pojedynku. Czy w swoich planach zlekceważyła najważniejszego przeciwnika, czyli tęsknotę?
Coś tu biednie
Praca z kapustą szła nie najgorzej, jednak problem był ze śmietaną. Czyżby mleko było za chude? Na razie nie było czego zbierać. Kankę przełożono do mleczarni, może tam będzie lepiej? - Mamy niby doświadczenie, ponad pięćdziesiąt dni jesteśmy już na farmie, a jednak dalej się uczymy - skomentowała Agnieszka.
Komplet!
Na farmie znów pojawiły się prowadzące. To oznaczało jedno: pojedynkowe trio się dopełni. - Zostało was ośmioro, a jak wiecie, do finału dotrze tylko troje z was. Czasu jest coraz mniej - powiedziała Milena Krawczyńska. Niebawem Ola ogłosiła swoją decyzję. Nie wyłamała się. - Wybieram tę osobę, ponieważ też jest świeża. Nie wyobrażam sobie wybrać kogoś ze starej gwardii, ponieważ oni są tutaj długo - wyjaśniła. Trzecim uczestnikiem pojedynku został Rafał. Chciano rozbić farmerskie małżeństwo. Zwycięzca będzie bezpieczny, a pozostała dwójka trafi pod głosowanie.
To trzeba doceniać
Rafał w rozmowie z Karoliną stwierdził, że nie jest pewien swoich umiejętności. Obawiał się nadchodzącego starcia. Ona sama miała wiele rozterek i liczyła raczej na wsparcie ze strony męża. I takie miała, ale w nerwach nie zawsze wszystko jest takie oczywiste. Po czasie nadeszła refleksja. - Przyjechał tu w końcu, żeby mnie trochę podnieść na duchu, a nie po to, żeby na śmierć i życie walczyć. Doceniam to niesamowicie, że facet tyle dla mnie zrobił - powiedziała przed kamerą.
Muuuuusisz!
Tymczasem oboje potrzebowali też innego rodzaju pomocy. Problem był z jedną z krów. Nie da się wydoić leżącej krasuli, a ona wstawać nie zamierzała. - Może coś jest nie tak z nią? - zastanawiał się Aksel. Mleko samo leciało jej ze strzyków.
Agnieszka poleciła Wojtkowi zawiadomienie Szymona. Jednak najpierw za rozmowę z krasulą wziął się Aksel. - Parę miłych słów, motywacja. Ja ją tu poklepałem trochę - stwierdził. I gotowe! Krowa wstała. Ekspert programu, tak czy inaczej, pojawił się w gospodarstwie. Polecił wsypanie zwierzakom dodatkowej porcji siana bądź paszy. Sprawdził, czy krowa nie ma żadnego zapalenia. - Tak jak niekiedy my mamy gorszy dzień, tak i ona dziś miała. Moim zdaniem wszystko jest w porządku - wyjaśnił Szymon i podziękował za troskę o zwierzęta.
„Farma” - edycja 5, odcinek 52:
„Farma” od poniedziałku do czwartku o godz. 20:30 oraz „Farma - finał tygodnia” w piątek o godz. 19:55 w Polsacie.