2026-04-25

„Państwo w Państwie” - odcinek 610, na żywo 26 kwietnia

Bohater czy szukający rozgłosu internetowy troll? To pytanie wraca przy każdej okazji, gdy w sieci pojawia się kolejny film z udziałem „Konfitury”. Maksym Szewczuk jest tam, gdzie często brakuje straży miejskiej czy policji. Przemysław Talkowski wraz z zespołem i ekspertami zapraszają na odcinek programu „Państwo w Państwie” emitowany na żywo w niedzielę 26 kwietnia o godz. 19:30 w Polsacie.

Interwencja wobec znanej osoby

W ostatnich tygodniach poruszenie wywołał film ze znaną celebrytką, która zaparkowała auto w miejscu do tego nieprzeznaczonym, żeby zaprowadzić dziecko do szkoły. - Ja jestem reakcją na to, co już się zadziało - tłumaczy „Konfitura”.

Gdy ktoś kolejny raz wjeżdża na chodnik, za nic mając przepisy, youtuber pilnuje, aby taka osoba poniosła konsekwencje swoich działań. Tak przynajmniej zdaje się to wyglądać na pierwszy rzut oka. Na opublikowanych nagraniach widać m.in. sceny, gdy kierowcy utrudniają przechodniom życie, parkując na chodnikach. Tym samym mogą także powodować zagrożenie.

Walka o porządek

I tak to często wygląda na filmach, które zamieszcza „Konfitura”. Niektóre z jego nagrań zacierają tę cienką granicę. Czasami trudno na nich odróżnić rzeczywistego sprawcę wykroczenia od uczestnika eksperymentu społecznego. Wszak z ust bohaterów nagrań często padają stwierdzenia, że nie mieli wyjścia, aby postąpić inaczej, niż nagiąć prawo. Wskazują przy tym na złą organizację ruchu i brak miejsc postojowych.

- Te metody są jednak przemocowe. Przemoc nie jest metodą zmiany zachowania, a jest czymś, co w łatwy sposób doprowadza do eskalacji, do niekontrolowanych zachowań - mówi dr Dorota Kobylińska, psycholog z Uniwersytetu Warszawskiego.

Stał się gwiazdą internetu 

Maksym Szewczuk powtarza, że nie atakuje ludzi, tylko piętnuje ich zachowanie, że części nagrań w ogóle nie publikuje. Zgłasza jednak ludzi na policję, utrzymuje się z YouTube i pensji żony. Sam ucieka jednak od łatki „donosiciela”. Podkreśla, że nie odczuwa z tego satysfakcji.

Jego krytycy podnoszą, że celem działań „Konfitury” nie jest poprawa sytuacji na ulicach, tylko monetyzowanie treści opierających się na cudzym stresie i hejcie. Z kolei fanów „chodnikowego mściciela” to nie obchodzi. Ustawiają się w kolejce po zdjęcie, dziękują za dobrą robotę, pytają, kiedy będzie kolejny film.

Kamera zamiast radiowozu

Najciekawsze pytanie brzmi: gdzie w tym wszystkim jest policja i straż miejska. Czy porządek na ulicach zależy od człowieka z kamerą, czy od dyżurnego na komendzie lub patrolu terenowego?

- Sam autor przyznaje, że ma pełną świadomość, że aranżowane w wielu sytuacjach okoliczności wymykają się spod kontroli - komentuje podkom. Jacek Wiśniewski z Komendy Stołecznej Policji.

Cel uświęca środki?

Gdzie leży granica obywatelskiej interwencji? Czy złamanie przepisów przez kierowcę automatycznie daje prawo, żeby samozwańczy strażnicy też je łamali „w imię wyższego dobra”?

W studiu Przemysław Talkowski wraz z zaproszonymi gośćmi. Szczegóły sprawy w reportażu Leszka Dawidowicza.

„Państwo w Państwie” w niedzielę o godz. 19:30 w Polsacie.