Nie składa broni
Disco Adamus zderzył się z czterokrotnym NIE w „Must Be The Music”. Choć jego występ nie przypadł do gustu jury, artysta nie poddaje się w swojej muzycznej drodze. - Powiem tak: ja lecę swoim vibe’em, czyli językiem internetu, memami, energią, rolkami tu i teraz. To nie jest coś „pod jury”, tylko pod ludzi, którzy scrollują, lajkują i łapią zajawkę w trzy sekundy - tłumaczył w specjalnej rozmowie z POLSAT.PL.
Rozumiał decyzję, która zapadła w „Must Be The Music”. - Jury ma swój klimat, bardziej klasyczny, stonowany, stanowczy, zachowawczy, poprawny, a ja wjechałem jako Disco Adamus - trochę chaosu, trochę sigma, trochę skibidi essa, dobra energia wesoła od początku for fun, tak się teraz mówi, trochę „co tu się właśnie wydarzyło?”. I to jest okej, bo to po prostu dwa różne światy - śmiał się uczestnik.
Zawsze na spontanie
Adam Mosiej pojawił się na scenie show i wykonał medley viralowych utworów. - Jak to mówią moi koledzy z pracy, jestem „zwierzęciem scenicznym”, który robi show. Może coś w tym jest - zastanawiał się Disco Adamus.
Publika go pokochała
Pomimo braku awansu Disco Adamus docenił to, co działo się na widowni. - Publika zrobiła robotę. Czuć było, że ludzie kumają ten klimat i się bawią, trochę byli w szoku, że zaśpiewałem konkretnie odklejone piosenki - mówił. Artysta jednak często spotyka się z sympatią ze strony odbiorców. - Jak ostatnio spotkałem fanów w galerii, to pewien rodzic powiedział mi, że jeszcze nigdy nie widział swojego dziecka w takiej euforii i radości, jak mnie zobaczyła i powiedziała: jak pan to robi? Ja jej odpowiedziałem: jestem sobą - skomentował.
Wyświetl ten post na Instagramie
Liczą się ludzie
To koniec przygody Disco Adamusa w „Must Be The Music”, ale artysta nie zwalnia tempa. - Brak awansu nic nie zmienia - dalej robię swoje, bo wiem, że to trafia do ludzi. Internet żyje swoim tempem i ja w tym tempie jadę dalej - zakończyła.
„Must Be The Music” w piątek o godz. 21:00 w Polsacie.
Oficjalny profil „Must Be The Music” na Instagramie - @mustbethemusic.polsat