Niechciany
Farmerzy dostali do wykonania nowe zadanie tygodnia - zbiory kukurydzy, produkcję kiszonki oraz kilku kilogramów serów i masła. Ale zajmowali się nie tylko tym, bowiem większość zawiązała cichy sojusz przeciwko Wikingom. Persona non grata stał się w gospodarstwie Henryk, choć sam nieszczególnie zdawał sobie z tego sprawę.
Zaiskrzy tu wreszcie?
Paulina nie spała dobrze, nawet w nocy denerwowała się bowiem nadchodzącym rozliczeniem zadania. Miała też nominować kogoś do pojedynku. - Mamy wszyscy jeden cel: rozdzielić Wikingów - wyjaśniła widzom. Ci mierzyli się z wahaniami nastrojów, a Wojtek na dodatek z bólem pleców. Henryk z kolei z satysfakcją komentował problemy Aksela z rozpaleniem ognia. - Jak zamoczyłeś ten kamień, to się nie rozpali. Trzeba to wysuszyć - wskazał natomiast spokojnie Wojtek. Wilgoć wrogiem ognia, a odbiór zadania tygodnia za pasem.
Para w łapach
W lepszej atmosferze obsługiwano sieczkarnię. Kukurydza zmieniała się na małe kawałeczki z pomocą siły mięśni Aksela, Dominiki, Pauliny, Oli czy Rafała. Okazało się jednak, że to dość męczące, dlatego o pomoc musiano poprosić... Henryka. - Potrzebujemy trochę męskiej ręki - powiedziała Paulina. Wiking jednak postanowił zostać przy produkcji serów.
W dodatku kukurydzy było najpewniej za mało, dlatego Farmerka Tygodnia zarządziła kolejny wyjazd na pole. Wraz z nią wybrali się Aksel, Rafał i Ola, co nie spodobało się Wojtkowi. Narzekał na to, że cała praca spada na Wikingów.
Na polu na radosną czwórkę czekał nie mniej wesoły Szymon. Pochwalił ich za wcześniejsze skoszenie kukurydzy i orzekł, że na 30 worków powinno jej wystarczyć. Dla bezpieczeństwa mogli jednak ściąć jeszcze jeden rządek. - Wolę tu ciąć, niż tym kółkiem machać - skomentował Rafał.
Wrzaski i niesprawiedliwość
Cierpliwość do Henryka traciła tymczasem także Karolina. Zasugerowała mu, że przy produkcji serów mogłaby go zastąpić Dominika. On z kolei miałby zająć się sieczką. - Każdy przychodzi tu zapie*****, a ty cały czas stajesz okoniem - krzyczała Dębnianka. - No i okej - odparł. Ostatecznie jednak przybył na ratunek, choć nie obyło się bez komentarza w stronę zbyt mocno zmęczonej takim zadaniem Dominiki.
W powietrzu czuć było rosnące napięcie. Ekipa z pola nie napracowała się za mocno, natomiast pozostali na farmie - Wojtek, Henryk, Agnieszka i Karolina - byli już bardzo zmęczeni. Podział pracy nie wydawał się być uczciwy i dlatego „Wasyl” przywitał „świeżaków” oraz Aksela marsową miną i uwagami.
Dzyń, dzyń!
Na farmie trwała jeszcze produkcja serów, a tu wnet pojawili się Szymon i Beata! Poprosili do siebie Paulinę, po czym wzięli się za oględziny worków z kiszonką oraz próby smakowe sera podpuszczkowego, twarogu i masła.
- Dlaczego masło w słoiku? - spytała wszystkich farmerów Beata. Pytanie było zasadne, bo wyrób z góry nieco skisł, na szczęście jednak pod spodem był smaczny. Sery zostały opisane jako „świetne”. - Z wielką radością ogłaszamy, że zaliczamy wam zadanie - podsumował Szymon. Farmerzy dostali cały wózek łakoci oraz 10 tysięcy złotych do puli. To łącznie już 160 tysięcy do wygrania!
Krótkie świętowanie
- Warto było siekać od samego rana - skomentowała zadowolona Agnieszka, jedząc ciastko. Henryk był bardziej powściągliwy. - Jem, bo jem - stwierdził. Karolina zaś kłóciła się z Olą o podział jedzenia. Dębniance nie odpowiadało to, że ktoś, kto jest na farmie od kilku dni, ma tyle samo do powiedzenia, co pozostali. Okazją do gorącej wymiany zdań pomiędzy Wikingami a Pauliną był z kolei podział obowiązków. - Małolat będzie sobie leżał, a ja będę gary dla niego szorował - skwitował z żalem Henryk, mając na myśli Aksela. Zarządzanie ludźmi to ciężka praca...
To już czas
Wtem na farmie po raz drugi rozległ się dźwięk dzwonka. Milena Krawczyńska i Ilona Krawczyńska zaprosiły uczestników pod wiatę. - W piątek odbędzie się pojedynek inny niż wszystkie dotąd - zapowiedziały. Chodziło o walkę w dwóch parach. Ta zwycięska miała zachować bezpieczeństwo, a druga trafić pod głosowanie. Siostry ADiHD poprosiły Paulinę o wskazanie pierwszego gladiatora. - Chciałabym przekonać się, czy ta osoba będzie tak samo oporna w pojedynku, jak na farmie. Henryk! - wywołała go z grupy. - Nie oporny, tylko znam swoje zdanie i wartość - powiedział wszystkim. Czuł, że decyzję tak naprawdę podjął Aksel, a nie Farmerka Tygodnia. Henryk wiedział już, kogo wskaże nazajutrz do pary przeciwnej.
Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu
Po powrocie spod wiaty uczestnicy w grupach zaczęli obmyślać swoje strategie. Wikingowie najwidoczniej wciąż byli pewni sojuszu z Karoliną i Agnieszką, dlatego bez zawahania dzielili się planem. - Nie sądziłam, że drugi raz będę musiała grać tajnego agenta. Serce mi pęka, jak patrzę na Wojtusia, przyznam szczerze. Gdybym mogła go oddzielić od Heńka, to przysięgam, że bym mu to powiedziała - zadeklarowała przed kamerą Łodzianka. No ale Wikingowie byli połączeni silną więzią. - Jednak jest naiwny - skomentowała Karolina, mając na myśli Henryka.
Testowanie
Wieczór to czas na kolację. Ochoczo za jej przygotowanie wziął się Aksel, ale najpierw... - Chodź, umyjemy rączki - zachęciła go Ola. Karolina zastanawiała się jeszcze, czy Agnieszka zawsze grała z nią w otwarte karty. Po rozmowie z Akselem miała wątpliwości i chciała je rozwiać, wypytując szczegółowo Łodziankę. - Jeszcze mam szansę na jakąś małą lawirację - podzieliła się swoim planem Karolina. Na razie jednak najważniejsze było rozdzielenie Wikingów.
„Farma” - edycja 5, odcinek 48:
„Farma” od poniedziałku do czwartku o godz. 20:30 oraz „Farma - finał tygodnia” w piątek o godz. 19:55 w Polsacie.