Czy tak musi być?
Poprzedni wieczór i noc były dla Pauliny bardzo ciężkie. Płakała, bo było jej żal, że Łukasz odpadł w wyniku głosowania. W dodatku Wikingowie czy Karolina starali się wykorzystać sytuację, osłabiając morale Młodych Wilków. - Atmosfera na farmie jest dziś mega nieprzyjazna. Nie rozumiem takiego podejścia - powiedziała Paulina.
Menedżerka klubu fitness i Dominika ruszyły do obrządku. Druga z nich kiepsko zaczęła, bo ugryzł ją koń Karino. W dodatku nie miał ich kto pocieszyć. Wręcz przeciwnie. - Trochę ludzi wysłaliśmy na tamtą stronę - doceniał swoje i Henryka zasługi Wojtek, wypowiadając te słowa przed kamerą.
Stary konflikt... nie rdzewieje
Wikingowie poczuli się bardzo pewnie. Czy ich zachowanie nie zaczynało nosić znamion arogancji? Tak najwidoczniej odczuwał Aksel. - Jesteś starszy, powinieneś dawać tu przykład, a dajesz tylko chamstwo i głupimi tekstami rzucasz - powiedział mu. - Prawdę jej powiedziałem - odparł Henryk, mając na myśli słowa skierowane do Pauliny. Aksel miał jednak asa w rękawie. - Powiedz Karolinie całą prawdę - zachęcił. Dębnianka przysłuchiwała się wszystkiemu z boku i miała materiał do analizy. Tylko czy potrafiła właściwie zinterpretować dane? A jeśli nie ona, to może jej mąż Rafał, któremu Aksel też co nieco szepnął?
Czas otworzyć oczy
Wątpliwości zrobiło się za dużo, dlatego Karolina podeszła na osobności do Aksela i Rafała. Młodszy przyrzekł jej na własną siostrę, że Wikingowie kazali „Janosikowi” głosować za ewentualnym odpadnięciem Karoliny. W zamian Łukasz miał być bezpieczny. - Trzeba mieć oczy dookoła głowy i każdego mieć za wroga - wywnioskowała przed kamerą Karolina.
Nieprzyjemna lektura
Na farmie pojawiły się siostry Milena i Ilona Krawczyńskie. Przyniosły ze sobą list od „Janosika”. „Kiedy to czytacie, ja już jestem w prawdziwym, rzeczywistym świecie, gdzie mniej jest fałszu niż w was. Henryku, widzę, że słowo wikinga jest warte tyle, co twój sprzęt do połowu ryb. Wojtku, dając mi słowo, wziąłeś porządne lekcje u Agi. Agnieszko, kwiaty w wazonie już zwiędły niczym me zaufanie do ciebie. Aksel, przyjacielu, pomścij mnie, zajmij się Pauliną i nie pozwól jej odejść” - przeczytały dziewczyny.
- Mocny list, z przekazem - skomentował Aksel. Henryk i Wojtek zdawali się być zdekonspirowani, a Agnieszka nagle zaczęła płakać. - Dawno by mnie tu nie było, gdybym robił zgodnie ze swoimi zasadami - przyznał Henryk. - Ale inni robili zgodnie z zasadami, dlatego tu jesteś. I trzeba chociaż trochę się tego trzymać - odparła Karolina.
Rządzi kobieta
„Janosik” w liście wyznaczył nowego Farmera Tygodnia. Jak można się było domyślać, została nim „najlepsza menadżerka i szefowa”, czyli Paulina. Immunitet w tak gorącym czasie to bardzo przydatna sprawa. Tym bardziej że w najbliższym pojedynku miała wziąć udział aż czwórka uczestników, mierząca się w parach. Przegrani trafią pod głosowanie, a wygrani będą bezpieczni. Nowa Farmerka Tygodnia wieczorem miała rozdzielić obowiązki, wyznaczając sobie pomocnika oraz świniopasa.
Idzie nowe
Dominika i Aksel wzięli Paulinę na spacer instruktażowy. Wprowadzali ją w tajniki zarządzania farmą. Porozumieli się też w zakresie funkcji pomocnika. Miała ją objąć Dominika. W tym samym czasie Henryk planował zarzucić zasłoną milczenia Aksela. Wojtek jednak zdawał się odrzucać jego plan. Ruszyły też targi dotyczące nominacji. - My świeżaki musimy trochę namieszać - zachęcała Paulina Olę.
Zręczny piwot
Do Młodych Wilków zamierzała się taktycznie przyłączyć... Karolina! - Oni i tak patrzą tylko na siebie - argumentowała, mając na myśli Wikingów. Mało tego, przyrzekła Akselowi, że mówi poważnie.
Słowa Dębnianki mogą znaczyć bardzo wiele, bo rozmówiła się też z Agnieszką. Doszło do tego w najlepszym możliwym miejscu, czyli w wychodkach. Zdecydowały, że czas się pozbyć któregoś z mieszkańców Działdowa, jeśli tylko nadarzy się ku temu okazja.
Tak trzeba żyć
Knucie przerwało rozdzielanie funkcji. Paulina zawołała wszystkich do stołu, a do roli świniopasa nominowała Dominikę. Agnieszka ma iść do kóz, Ola do ptaków, Aksel do koni. Pomocnikiem Farmerki Tygodnia została Dominika. - Ja to się potrafię ustawić - skomentowała do kamery była piłkarka, która zadebiutowała przy świnkach.
Konieczność, nie przyjemność
Przy obrządku pojawiła się jakiś czas tu niewidziana wesołość. Praca szła sprawnie i miło, ale jednak nikt młodym nie powiedział, że należy dać siano baranom. Oli nie podobało się zachowanie Karoliny czy Henryka, ale z konieczności musiała z nimi trzymać.
Pani dyrektor sieci szkół jest tu przecież dla swojej przyjaciółki Agnieszki, a ona szła w ciemno za Wojtkiem. - Jest tu dla mnie jak taki mini ojciec. Od niego wiele się nauczyłam. Bardzo mi tutaj pomógł, zwłaszcza w pracach fizycznych - przyznała przed kamerą Łodzianka. Problem w tym, że w pakiecie z „Wasylem” był jego przyjaciel Henryk.
Nieprawdopodobne, a jednak
Dzień zakończył się w pokoju farmera. Paulina i Dominika uważały, że Karolina nie zamierza dotrzymywać słowa danego Akselowi. Ale, ale... O wilku mowa! Dębnianka wpadła do obradującej trójki i zapewniła o swojej lojalności. Paulina miała więc nominować do starcia Henryka. - Nagle pojawiłam się w jakimś nowym, niepisanym, z nieba wziętym sojuszu. Z osobą, o której dzisiaj myślałam, że ukatrupię - skwitowała Farmerka Tygodnia. Co bywa przewrotne? Farma!
„Farma” - edycja 5, odcinek 46:
„Farma” od poniedziałku do czwartku o godz. 20:30 oraz „Farma - finał tygodnia” w piątek o godz. 19:55 w Polsacie.