2020-04-22

Trener „Tylko Jeden”: To show jest zbudowane na szczerości

0

Łukasz Zaborowski dla POLSAT.PL o tym, co wyróżnia program o zawodnikach MMA. Co go zaskoczyło? Dlaczego warto go oglądać? Jak ten reality show zmieni postrzeganie mieszanych sztuk walki w polskim społeczeństwie? Jeden z najbardziej cenionych trenerów w kraju tłumaczy także, co udział w „Tylko Jeden” da samym uczestnikom.

Oglądaj „Tylko Jeden” online na IPLA.TV.

- Widział pan wszystkich uczestników w akcji czy to na treningach, czy podczas walk. Jakie są pana odczucia, co do poziomu rywalizacji w programie „Tylko Jeden”?
- Większość zawodników znałem dosyć dobrze już przed samym startem show. Mijaliśmy się na różnych galach lub spotkaliśmy się na treningu. Zaskoczyli mnie ci najmniej doświadczeni, czyli Karol Wesling i Michał Sobiech. Nie wiadomo było, czego się można po nich spodziewać, ale pokazali, że umiejętnościami dorównywali reszcie chłopaków. Nie kalkulowali podczas swojego starcia, które było naprawdę ekscytujące i efektowne. Poszli po prostu na żywioł. Mówię to dlatego, ponieważ często oglądając bardziej doświadczonych zawodników, widzimy podczas ich pojedynków, że bardzo uważają na to, żeby nie dać się w prosty sposób trafić i znokautować. Natomiast walki osób, które są na początku kariery, mają wyjątkowy urok i dobrze się je ogląda. Ogólnie poziom edycji był wysoki i dobrze dobrano całą ekipę. Każdy z uczestników wyróżniał się w poszczególnej płaszczyźnie. Kiedy jedni pokazywali przewagę w zapasach, to potem drudzy chcieli się odgryźć w stójce. Nudno na pewno nie było (śmiech).

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Łukasz Zaborowski (@zaborcoach)

- Rozumiem, że pomimo przyjaźni, codziennego obcowania ze sobą i dobrych relacji, uczestnicy nie odpuszczali w trakcie treningów i walczyli na maksa?
- Jeśli chodzi o walki, to zawsze na sto procent był ogień, ale za to podczas sparingów oszczędzali siebie przez to, że chcieli uniknąć jakieś przypadkowej kontuzji. Był taki moment w programie, że musiałem zebrać chłopaków i wraz z Marcinem Wrzoskiem powiedzieć im: - Panowie, wiadomo, że to jest program i głupio byłoby odpaść przez kontuzję, ale pokażcie moc. W drodze do upragnionego tytułu zmierzycie się z trójką uczestników, więc możecie spotkać każdego. Dlatego walczcie trochę mocniej, zaznaczcie swoją obecność i pokażcie, w czym jesteście groźni. Chcieliśmy im wbić do głowy, że o wiele łatwiej z kimś walczyć w oktagonie, jeśli wcześniej pobiłeś go na sparingu. Po tych słowach, jak zrobiliśmy sześć rund, to proszę sobie tylko wyobrazić, co się działo (śmiech). Pamiętajmy, że podczas starć presja kamer i widzów trochę odbiera nie tyle, co umiejętności, ale nakłada na zawodnika pewien ciężar stresu. Dlatego zawsze jest się lepszym na treningu i bardziej efektownym, bo jak przegrasz jedną rundę i partner cię podda, to nic się nie dzieje. Może przy kolejnej edycji uda się więcej pokazać z przygotowań.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Piotrek tylko nie kop! 2 min później... 🤣🤣🤣 #leda #highkick #stt #coachzabor #lodz #bydgoszcz #team #mma #ksw #ufc #hard #hardwork #fight

Post udostępniony przez Łukasz Zaborowski (@zaborcoach)

- Jak taki program może pomóc samym zawodnikom? W jednym z odcinków pada takie zdanie: „Może w końcu dzięki programowi skończy się stanie na bramkach i walki za dwieście złotych”.
- Dokładnie o to chodzi. Wielu zawodników, tak jak nasi uczestnicy, nie udziela się medialnie, więc mają problem z tym, żeby się szerzej pokazać i zaistnieć. Nie robią kontrowersyjnych rzeczy. Starają się iść ścieżką typowo sportową, co sprawia, że ciężko im przyciągnąć do siebie sponsorów. Jeśli nie masz kontraktu z KSW, to trudno w Polsce zarobić godne pieniądze, które pozwolą ci żyć tylko z MMA. Wspomniana federacja robi coraz więcej gal, a co za tym idzie, może zatrudnić jeszcze więcej osób, ale też ma swoje ograniczenia. Tych chłopaków jest aż tylu, że ciężko znaleźć dla każdego miejsce, dlatego muszą dorabiać w innych pracach. Spójrzmy na Tomasza Romanowskiego. Ma jeszcze wiele walk przed sobą, ale jeśli na przykład urodziłby się w 2000 roku, to z tymi umiejętnościami, które pokazuje teraz, mógłby się dzisiaj bić o pas KSW. Jednak jego droga potoczyła się trochę inaczej przez to, że musiał ciągle pracować. Nie mógł się poświęcić w stu procentach treningom. Teraz jest na pewno lepiej, ale nadal nie jest łatwo znaleźć sponsorów. Taki program jak „Tylko jeden” może tylko pomóc chłopakom i jest szansą dla każdego. Szkoda, że mamy pandemię koronawirusa, bo ona niestety wyhamuje rozwój uczestników. Boję się, że pomimo zdobycia większej popularności i aktualnie nikt nie zainwestuje w nich finansowo. Takie mamy czasy.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Fight Night #mma #boxing #fight #night #ff #stt #lodz #the #best #team #coachzabor

Post udostępniony przez Łukasz Zaborowski (@zaborcoach)

- W programie słyszymy także słowa Macieja Kawulskiego, który mówi do zawodników: „wy nie walczycie tak naprawdę tylko dla siebie, ale dla całej dyscypliny MMA w Polsce”. W takim razie, w jaki sposób „Tylko Jeden” zmieni postrzeganie o tym sporcie?
- MMA niby jest popularne w naszym kraju, ale po to pokazujemy np. proces zbijania wagi czy testujemy naszych uczestników w różnych konkurencjach, aby pokazać szerszemu gronu, że to są normalni ludzie, którzy też mają wyzwania w swoim zawodzie. Trzeba zdobyć nową publikę i jeszcze bardziej uświadomić społeczeństwo. Oczywiście w odcinkach nie udaje się wszystkiego pokazać, ale jest to w taki sposób montowane, aby było atrakcyjne dla każdego.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Łukasz Zaborowski (@zaborcoach)

- Dla uczestników „Tylko Jeden” przygotowano wiele ciekawych konkurencji. Wyzwania związane np. z wybraniem KSW Ring Girls czy gotowaniem swojego popisowego dania z pewnością wzbudziły wiele uśmiechów na twarzy widzów.
- Na początku jak zobaczyliśmy scenariusz, to pomyśleliśmy, że naprawdę będzie zabawnie oprócz oczywiście samych walk i rywalizacji o nagrody. Koronawirus trochę pokrzyżował plany i trzeba było pewne rzeczy pozmieniać, bo naprawdę miało być jeszcze mocniej (śmiech). Show jest też zbudowane na fajnej szczerości. Uczestnicy byli na początku trochę spięci, zwłaszcza ze względu na kamery, ale po tygodniu rozluźnili się i mogli być sobą. Myślę, że na castingi do drugiej edycji zgłosi się jeszcze więcej osób, bo program jest świetną trampoliną do kariery. Pamiętajmy, że jak wychodzisz z takiego domu, to potem w trakcie późniejszych walk na wielkich galach, będzie o wiele łatwiej. Przestaje deprymować wielka publika. Poza tym ten zawód nie opiera się tylko na walkach. Ważne jest też obycie z mediami i z całą tą otoczką. Tego można się tutaj nauczyć, dlatego warto uczestniczyć w tym projekcie.

Rozmawiał Jakub Jusiński

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Łukasz Zaborowski (@zaborcoach)

Tylko Jeden w piątek o godz. 22:05 w Telewizji POLSAT.

Oficjalny profil „Tylko Jeden” na Instagramie - @tylkojeden.polsat

Komentarze
© Polsat 2020