2020-04-19

„Kabaret na żywo. Przystanek Radość”: Wielkie święto sportu

0

W finałowym odcinku mecz piłkarski i... tradycyjna, wiejska awantura! Dawno niewidziany kolega strażaka Ryśka obiecał fortunę, jeżeli w Radości odbędzie się dzień sportu. To jednak nie taka łatwa sprawa, kiedy we wsi zaostrza się walka płci. Jaki był finał tej historii? W roli gości Kabaret Czesuaf, Kabaret na Koniec Świata, Kabaret A jak!, Kabaret Dno i Łukasz Rybarski i Sebastian Stankiewicz. A do tego Kabaret OT.TO z premierowym przebojem Zenoimira.

Oglądaj „Kabaret na żywo. Przystanek Radość” online na IPLA.TV.

We wsi olbrzymie poruszenie. Pojawił się kolega Ryśka, Kuba z Urzędu Wojewódzkiego. Okazało się, że reprezentuje ZWIS, czyli Związek Wojewódzkich Inicjatyw Sportowych i przyjechał, żeby zorganizować gminny dzień sportu. Ma ze sobą dwie walizki pełne pieniędzy, z których jedną ma zostawić po imprezie w Radości...

Na rozgrzewkę Kabaret Czesuaf. Choć żona wielokrotnie mówiła mężowi, żeby podczas zakupów w galerii stał przed sklepem i się nie ruszał, to widok fantastycznej konsoli był zbyt nęcący. Doprowadziło to do ataku paniki i morza łez, które starała się zatamować pracownica Iza. Postanowiła pomóc mężczyźnie odnaleźć jego żonę. Ale „Pawełek” nie pomagał w ustaleniu jej rysopisu...

Zaplanowanie dnia sportu nie jest łatwe, kiedy każdy z mieszkańców ma na to swój pomysł. Do tego doszła wojna płci. Rysiek zaproponował, żeby we wszystkich zawodach wspólnie startowali kobity i mężczyźni. - To bez sensu. Boks, zapasy, judo. My jesteśmy silniejsi - protestował biznesmen Zbyszek. - Szachy, warcaby. Jesteście głupsi - odgryzła się sołtyska Ramona. Po długich dyskusjach ustalono, że dojdzie do meczu piłki nożnej, co Rysiek określił jako koniec świata.

A skoro już poruszyliśmy ten temat, to na scenie Kabaret na Koniec Świata. Gdyby nie goście, to pan Karol spędziłby swoje imieniny w bardzo smutnym nastroju, wspominając swoją ukochaną Iwonkę. Przyjaciele na wszelkie sposoby starali się go namówić, aby jeszcze raz poszukał miłości, przerzucając się różnymi specyfikami na wzmocnienie męskości. Mensexil, Sexiagra, Tatra Sexi Herbal - to były tylko niektóre z podarków. Przyjęcie garści tabletek i zagryzienie chlebem nie mogło się skończyć dobrze...

Ustalenie dyscypliny nie doprowadziło jednak do załagodzenia konfliktu na linie panie-panowie. Poszło o proponowanego arbitra, Romana Kalosza. - To raczej kiepskie nazwisko dla sędziego - stwierdziła Kaśka. - Dlaczego? Jak mi nie idzie, to cały stadion mnie dopinguje - odpowiedział na zarzuty. Ramona żądała, żeby spotkanie prowadził sędzia lub sędzina z Brukseli, a dyskusja przerodziła się w sprzeczkę na temat różnic pomiędzy kobietami a mężczyznami.

Kabaret A jak! i niechęć teściowej do zięcia. - Nie ma tej twojej kuli u nogi? Tego darmozjada, powodu mojej depresji, tego twojego, za przeproszeniem, tfu... męża? - spytała mamusia na początek rozmowy. Gdy tylko usłyszała, że córka pokłóciła się z Łukaszem, zasugerowała rozwód i zaczęła szukać jej nowego partnera. A co na to sama zainteresowana i właściwie, to W jakim celu pojawiła się u matki?

W Radości trwają przygotowania do meczu, a tymczasem pojawiło się niespodziewane wsparcie. Kabaret OT.TO i... sprawdzian z wiedzy o disco polo. Z dwóch hitów: „Przez twe oczy zielone” i „Miłość w Zakopanem” postanowili zrobić... jeszcze większy przebój. Jak im poszło? I jak poradziła sobie publiczność, która miała wykonywać określony układ rękoma?

Ramonie bardzo zależy na zwycięstwie i udowodnieniu, że kobiety są lepsze niż mężczyźni. - Ważne jest, żeby wykorzystywać każdą sytuację w polu karnym - motywowała swoje koleżanki z drużyny. - Ja mam męża od kilku tygodni i nie szukam żadnej okazji. One same mnie znajdują - stwierdziła Jessica, która miała grać w ataku. Czy to dobra wróżba przed meczem?

Łukasz Rybarski na początek namówił publiczność, żeby bez zastanowienia i kombinacji od razu odpowiedziała na jego pytanie. - Co jest złego w piciu alkoholu? - zaczął. - Nic! - odpowiedzieli gremialnie widzowie. Prowadzący zabawę wskazał jednak dwa złe aspekty: - To poranki i nasze kobiety. A co gorsze, to idzie w parze - przekonywał. Jakie przykłady przedstawił i o co jeszcze pytał widzów?

Kabaret Dno w sklepie. Ekspedient „doczekał się” wizyty jąkającego się klienta. Już wyjaśnienie, jakie pieczywo chciałby kupić, było dla niego wyzwaniem. A co dopiero, kiedy trzeba zrobić jeszcze inne sprawunki. Aż obsługującemu go mężczyźnie udzieliły się problemy z wysłowieniem się! Jaki finał miała wizyta w spożywczaku?

Nadszedł czas wielkiego meczu, który wygrały... kobiety. I to 4:0. W drużynie panów złość i poszukiwania przyczyn porażki. Nie pomógł ani sędzia daltonista, ani Rysiek, który w kluczowym momencie potknął się o piłkę. Także Kazik zmarnował doskonałą sytuację. - Krzyczałem „Strzelaj!”, a ty co? - irytował się pełniący rolę trenera Andrzej Bidula. - Bo mnie obowiązują procedury. Najpierw muszę krzyknąć „Stój, bo strzelam!”, potem muszę oddać strzał ostrzegawczy, a potem ewentualnie strzelić, ale w nogi napastnika - tłumaczył policjant.

Świetnego humoru sołtysce nie popsuł nawet Kuba z Urzędu Wojewódzkiego, który nie dotrzymał obietnicy i nie przekazał walizki pieniędzy za organizacje dnia sportu. Dlaczego? Bo w życiu najważniejsza jest Radość!

A na finał? Sebastian Stankiewicz z interpretacją przeboju „YMCA”. Więc zaśpiewajmy wszyscy „Chodź na wuef!”.

Dziękujemy, że byliście z nami w Radości!

Komentarze