2019-10-16

Agnieszka Hekiert: Zrozumieć naśladowanego i naśladującego

0

Nauczycielka śpiewu w „Twoja Twarz Brzmi Znajomo” o swojej roli w programie. W rozmowie z POLSAT.PL Agnieszka Hekiert zdradziła, nad czym pracuje z uczestnikami rozrywkowego show poza kamerami oraz którzy z nich poczynili największe postępy w dwunastej edycji. Wokalistka opowiedziała także o tym, jak znalazła czas na nagranie płyty „Soulnation” z pianistą Konstantinem Kostovem.

- Jesteśmy w trakcie dwunastej edycji programu „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”. Czy długo trzeba było panią namawiać do ponownego udziału w programie?
- Jak zaczynam pracować, to oddaję się temu całkowicie, na sto procent. To jest tak jak z wejściem na scenę. Człowiek najpierw się zastanawia, a jak już postawi pierwsze kroki, to adrenalina odpuszcza i jest zachwycony. To dwunasta edycja i tej pracy jest rzeczywiście bardzo dużo. Jak jesteśmy już w trakcie nagrywania, to nie ma czasu na lenistwo.

- To drugi sezon, kiedy mamy także więcej odcinków.
- To jest zależne od widzów, którzy chcą program oglądać, bo im się on podoba. Dla nich to lepiej, że jest więcej odcinków. My z uczestnikami mamy dwa tygodnie więcej do przygotowania, ale zazwyczaj to są już te „fajne” tygodnie, bo wiemy, że za moment program się skończy i będziemy tęsknić. Jak jest odcinek ósmy czy dziewiąty, to wszyscy są zmęczeni, jest ciężko. Ale podczas dwóch ostatnich czujemy, że nasza „kolonia” zaraz się skończy. Przez cztery miesiące jesteśmy ze sobą bardzo mocno związani.

 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez Agnieszka Hekiert (@agnieszkahekiert)

- Wielu uczestników mówi o pustce po zakończeniu programu. Czy pani też to odczuwa?
- Tak. Niestety, też przez to przechodzę. Mam tendencję do ogromnego zżywania się z ludźmi. Na tym buduję swoją pracę. Jesteśmy ze sobą na co dzień i po skończeniu programu czujemy się tak, jakby nagle cała ukochana rodzina wyjechała do Australii. Trzeba sobie z tym poradzić (śmiech).

- Jak przebiega praca nad tym sezonem?
- Niezależnie od edycji, ja po prostu lubię ludzi. Zawsze znajduję w nich fajne cechy. Zazwyczaj im pomagam, coś im daję. Mamy fajny, pracowity kontakt. Mogę pewne rzeczy „odczynić”. Mówię tutaj na przykład o schematach śpiewania, które są niedobre. Pomagam rozmową, dzielimy razem wszystkie smutki. Udział w tym programie to nie jest tylko śpiewanie. Te rozmowy są prawie tak ważne, jak inne elementy przygotowania występu. Trzeba zrozumieć nie tylko naśladowany oryginał, ale także tego, który naśladuje.

- W wielu wywiadach uczestnicy podkreślali, jak ważna jest pani rola, nie tylko jako nauczyciela śpiewu, ale także motywatora i mentora.
- Oni dają mi energię, a ja im tę energię oddaję z nadwyżką. Z Krisem śmiejemy się, że jesteśmy dla uczestników jak mama i tata (śmiech). Jak występują, siedzimy zawsze w pierwszym rzędzie, jak rodzice na apelu. Przeżywamy, pokazujemy, śpiewamy razem teksty, zaciskamy kciuki, czasami się boimy czy wszystko jest dopięte na ostatni guzik, dopracowane, czy uczestnika zeżre trema etc.

- Kto według pani zrobił największe postępy?
- Trudno jest to stwierdzić, bo poziom jest bardzo wyrównany. Kasia Ptasińska cieszy się bardzo z tego, że odkryła, jak mogą wyglądać ćwiczenia, które domykają jej struny. Uwielbiam barwę głosu Roberta Koszuckiego. On jako aktor nie do końca wierzy w swoje możliwości, a ma przepiękną barwę. Emilia - zdaje się nie mieć granic swoich możliwości… Przecieramy z nią wszystkie możliwe szlaki wokalne. Jeremi zobaczył, że można śpiewać „po staremu”, wspaniałą emisją. Poznał czasy takich artystów jak Alicja Majewska czy Zbigniew Wodecki, gdzie emisja głosu była mocno oparta na bel canto. Każdy z uczestników czegoś się tutaj uczy. Nie ma osób, które by zostały w jednym miejscu. Nie ma opcji, żeby ktoś po codziennym treningu śpiewu i tańca, nie polepszył swoich umiejętności.

 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez Emilia Komarnicka-Klynstra (@emilia_komarnicka_klynstra)

- Widzowie widzą tylko kilkanaście minut z tych przygotowań.
- To są codzienne zajęcia, nawet weekendowe. Nie ma przerw. Powiedziałabym nawet, że są to spotkania mentorsko-psychologiczne. To, co siedzi w głowie, widać na zewnątrz. Często uczestnikom wydaje się, że czegoś nie zrobią, a ja ich uczę i namawiam do wychodzenia poza swoją strefę komfortu. I nagle okazuje się, że robią coś nowego tak wspaniale, że… wygrywają odcinek.

- Komu jest łatwiej w programie: aktorom, którzy nie śpiewają czy wokalistom, którzy nie grają?
- Wokalistom jest trochę trudniej wyjść ze schematu, że jest się wokalistą i trzeba perfekcyjnie zaśpiewać. Wydaje mi się, że łatwiej jest aktorom, bo zawsze zbudują sobie zaplecze aktorskie, nawet jak czegoś tam nie dośpiewają. Można ogarnąć swój wokal, żeby brzmiał fajnie, ale czy aktorstwo można ogarnąć w tydzień? To pytanie chyba bardziej do uczestników, ale z tego co widzę, to aktorom jest łatwiej, kiedy przekroczą pewną wokalną granicę w swojej głowie.

- Wspominała pani o Jeremim Sikorskim, który dopiero poznaje starsze pokolenie artystów. Czy widzi pani różnice w nauce śpiewania współcześnie?
- Jest ogromna różnica w śpiewaniu po 2000 roku. To kompletnie inny rodzaj śpiewania. Nowy jest wspaniały, bardziej rytmiczny, ma w sobie dużo soulu, ciekawych vibrat, dużo rapu. Stare właściwe śpiewanie było oparte na bel canto, czyli „pięknym śpiewie”. Jak ktoś śpiewa tylko rozrywkę, to zazwyczaj klasyki nie zaśpiewa. To są dwa różne wspaniałe style muzyczne. Czyli warto mieć dobre podstawy wokalne.

- Jak pani w natłoku obowiązków związanych z programem, dała radę jeszcze nagrać płytę?
- Powiem krótko: nie wiem (śmiech). Jestem trochę pracoholikiem, jestem przyzwyczajona do ogromu pracy. Przez ostatnie dwa lata, zaraz po zakończeniu programu, wchodziłam do studia, żeby pracować nad nowym albumem. Tak właśnie powstała płyta „Soulnation”. Rzetelnie wysiedziane godziny w studio (śmiech).

 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez Agnieszka Hekiert (@agnieszkahekiert)

- Tytuł płyty brzmi „Soulnation”. Skąd taki pomysł?
- Chodzi o połączenie dusz. Najkrócej mówiąc: ziemianie, łączcie się (śmiech). To jest najpiękniejsze, kiedy się znajdzie osobę podobną do siebie, albo kiedy jesteśmy w stanie znaleźć w drugiej osobie coś pozytywnego, coś, co nas łączy. Każdy jest inny, więc w każdym trzeba znaleźć coś innego. Trochę się to wzięło z programu, a trochę z tego, że pracowałam nad sobą. Rozwój osobisty w pewnym wieku jest potrzebą.

- Nad albumem pracowała pani z Konstantinem Kostovem.
- Mój pianista jest takim moim duchowym bratem, nie tylko w kwestii muzycznej. On jako genialny pianista podokładał do utworów solówki i harmonie, które są wybitne. Przez to musiałam się uczyć pewnych rzeczy, więc to też było wspaniałe, że wyszłam ze swojej strefy komfortu. Bardzo lubię takie wyzwania.

- Jakby pani określiła muzykę na płycie?
- Powiedziałabym, że jest liryczna, ale i chuligańska (śmiech). Ma takie zadziorne rytmy. A w kwestii tekstów, chodzi o stworzenie sobie raju na ziemi. Sami sobie kreujemy rzeczywistość, w której chcemy żyć. Do tego tą płytą zachęcam. Jestem trochę idealistką w tym wszystkim. Na albumie jest na przykład utwór o deszczu. Wiadomo, że zazwyczaj narzekamy na niepogodę. A deszcz warto pokochać, bo bez niego nic by nam nie urosło. Staram się inaczej spojrzeć na rzeczywistość, mniej narzekać.

- Jakie były pierwsze reakcje po premierze płyty?
- Na razie same cudowne. Mieliśmy premierę 2 października wraz z premierą teledysku do „Genesis” wyreżyserowanego przez Olgę Czyżykiewicz. Słowa słyszę przepiękne, ale dla mnie najważniejsze jest, kiedy ludzie przychodzą po koncercie, przytulają się, mają łzy w oczach. To jest dla mnie najwyższa ocena. Jeśli dotarłam do nich na bardzo głębokim poziomie, to to się liczy najbardziej. Jestem wdzięczna. Dałam im tę energię, oni ją odebrali i jeszcze przyszli podziękować. Nie ma piękniejszej zapłaty.

- Jak dalej będzie wyglądała promocja albumu?
- Najlepiej mnie śledzić na stronie www.hekiert.com. Tam można płytę kupić i zdobyć informacje na temat koncertów. Będziemy dużo grali. Trzeba tę płytę wycisnąć jak cytrynę (śmiech). Będę także gościnnie w „Tańcu z Gwiazdami” 25 października i wezmę udział w grudniowym kolędowaniu z Polsatem.

Rozmawiała Julia Borowczyk

Twoja Twarz Brzmi Znajomo w sobotę o godz. 22:25 w Telewizji POLSAT.

Oficjalny profil „Twoja Twarz Brzmi Znajomo” na Instagramie - @twojatwarzbrzmiznajomo

Zobacz także:
Emilia Komarnicka-Klynstra zdradziła tajemnicę występów
Ewelina Ruckgaber: Przezwyciężyć stres i windę
Kasia Ptasińska i... ekstremalnie odmienne kreacje?
Łukasz Zagrobelny: Niech widzowie uronią łezkę radości
Robert Koszucki: To będzie wyzwanie i... dobra zabawa!
Adam Strycharczuk na pełnej do „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”!
Jeremi Sikorski: Program wyrzuca mnie na szeroką wodę
Ewelina Lisowska: Cała ekipa jest bardzo utalentowana

Komentarze