2017-03-29

Po siódmym odcinku „Idola” znamy topową „dwunastkę”

0

Z tysięcy kandydatów na nową gwiazdę zostali już tylko oni. Jak do tego doszło? Jurorzy musieli podjąć trudne decyzje i drugiego dnia w teatrze z trzydziestu osób zostawić dwanaście. Ich zdaniem to w tej grupie są kandydaci z największym potencjałem na idola.

Trzecia w nocy, dwie koperty, a w każdej po sześć tytułów piosenek - dla dziewczyn i dla chłopaków. Oto zadanie, które miało zweryfikować umiejętności wyselekcjonowanej „trzydziestki”. Pierwszy dzień etapu teatralnego zakończył się bardzo późno, a przed uczestnikami były jeszcze gorączkowe przygotowania do jednego z najważniejszych zadań w ich życiu. Musieli nauczyć się tekstu, opanować melodię, no i choć trochę przespać.

- Jestem spokojna. To jak na sprawdzianie. Albo się umie i jest lepszym od innych, albo się nie zdaje. Co ma być to będzie - ze spokojem czekała na wyzwanie Karolina Artymowicz. - Spałem dwie godziny - wskazał Jakub Krystyan. - Jestem ciekawa czy wszyscy położyli się spać, czy ćwiczyli - zastanawiała się Ewa Farna. - Najsłabsi pękają, więc dzisiaj tak pewnie będzie - dodał Wojtek Łuszczykiewicz. - Ja nie mam planu. Siadam i jestem białą kartką - podkreśliła Elżbieta Zapendowska.

Jak wypadła najważniejsza próba, czyli solowy występ przed jurorami, po raz pierwszy z akompaniamentem zespołu? Kto zniweczył cały wysiłek włożony w przygotowania i przekreślił swoje szanse na muzyczną karierę? Jedno było pewne: zdecydowanie mniej osób opuści teatr z uśmiechem niż w złym nastroju.

Ciach, ciach, ciach i na pierwszy ogień poszedł Adrian Szupke, który przyznał się, że… nie spał wcale! Wyszedł na scenę, żeby zademonstrować „Mój jest ten kawałek podłogi” - Od początku wiedziałeś o co chodzi w tej piosence - ekscytował się Janusz Panasewicz. - Intencja i prawda są najważniejsze, a ty mówiłeś prawdę do nas - wtórowała Elżbieta Zapendowska.

- Szczerze mówiąc zastanawiam się czy nie zrezygnować. No bo nie wchodzi mi… - mówiła Justyna Stępień o utworze „Cykady na Cykladach” Maanamu. Dlaczego nagle opuściła ją odwaga? Nie znała tekstu, postanowiła przykleić go czarnym plastrem do ręki i w trakcie „wykonu” wymownie tam spoglądała. - To jest wstyd, że takich numerów, klasyki polskiego rocka, się nie ma w czaszce - denerwowała się Elżbieta Zapendowska. - Masz we mnie wroga numer jeden - dodała.

Jako trzecia na scenę weszła Magdalena Pociecha. - Czuje się jak na rodeo - nie kryła obaw. Wybrała Adele i utwór „Send My Love”. - Zmieniłaś tam bardzo melodię w refrenie, a ona jest strasznie ładna. Myślę, że nie było takiej potrzeby - od razu zareagowała Ewa Farna. - To jest grzech śmiertelny - usłyszała od pani Eli. Czy coś lub ktoś ją teraz pocieszy? - Przekombinowałam - przyznała.

Po raz drugi jurorzy usłyszeli „Mój jest ten kawałek podłogi”. Tym razem w wersji kolorowego jak zawsze Przemka Dunajewa. Miny w trakcie „wykonu” mówiły wszystko. - To jest kreacja od samego początku do końca - śmiał się „Panas”. - Ty jesteś bardzo oryginalny i zrobisz karierę, ale prawdopodobnie ja mogę tego nie dożyć - dodał wokalista Lady Pank. A na końcu, jak przyznał sam uczestnik, okazało się, że sukces opiera na… donosach.

Kolejny kandydat nie miał wątpliwości, który utwór pozwoli zademonstrować mu szczyt wokalnych możliwości: „Mój jest ten kawałek podłogi”. Adam Kalinowski z dużą pewnością siebie zapowiadał swój występ. - Mój głos jest idealnym dla muzyka spod dworca, więc wszystko się będzie zgadzało - powiedział. Co na to Ewa Farna? - Mi się podoba w tobie to, że dużo rockmanów chowa nieczyste tony za swój ryk, a ty masz żwir, ale jeszcze trafiasz w dźwięki i śpiewasz czysto - oceniła jurorka.

Oko cyklopa, a może cyborga? Co za postać pojawia się w najczęściej wybieranym przez męskie grono kandydatów utworze? - zastanawiał się Damian Mordalski, który z dotychczas wyśpiewywanych sentymentalnych kawałków postanowił wskoczyć na „Mój jest ten kawałek podłogi”. - Jak nie ma drapania i wbijania się pazurami w ścianę, to nie ma piosenki - surową notę wystawił mu Janusz Panasewicz.

- To jest piosenka refleksyjna, a ty atakujesz te wszystkie górne rejestry i ja po prostu się ciebie boję - w taki sposób „Panas” zrugał kolejną uczestniczkę, która postanowiła zmierzyć się z przebojem Maanamu „Cykady na Cykladach”. - Chyba samobójstwo popełniłam - zdystansowała się do swojego „wykonu” Sandra Rugała.

17-letnia Matylda Makowska spróbowała swoich sił z „Send My Love” Adele. Jurorzy byli zgodni, że młodą kandydatkę zjadł stres. - Tony fruwały i były strasznie niepewne - wskazała Ewa Farna i dodała, że to chyba znak, bo ten etap programu to już za dużo i za wcześnie.

Rok młodsza od poprzedniczki Karolina Prasał także sięgnęła po utwór Adele, a na scenie wspierała się kartką z tekstem. - Myślę, że „zjechałam”. Jestem tak zawiedziona sobą, że nie potrafię tego opisać - przeczuwała jaki werdykt ją czeka. - To było takie bardzo złe karaoke - nie hamowała się z dosadną opinią Ewa Farna.

- Nie wiem - odpowiedział z dużą niepewnością Maciej Rembikowski na pytanie jury, dlaczego wybrał piosenkę „Wstaję” z repertuaru Grzegorza Hyżego. Janusz Panasewicz zapowiedział nawet, że podetnie sobie żyły, jeśli pójdzie coś nie tak. Oj, mało było śpiewania… - Sam się zamordował - komentował na gorąco Wojtek Łuszczykiewicz. - Jak mogłeś to zrobić - żałował „Panas”, a Ewa Farna zdradziła przy lamencie wokalisty Lady Pank, że Maciek był jego wielkim faworytem. - Spierdzieliłeś to jak złoto… - wkurzył się i rzucił długopisem juror.

Czy swoją szansę wykorzystała Karolina Artymowicz, która razem z Maćkiem Rembikowskim przyjechała na castingi do „Idola”? - Noc była za krótka. Mało czasu na naukę tekstu. Było ciężko. Nie wiem czy podołam - zastanawiała się. - Nie czuję stresu, tylko zmęczenie. Jestem wyluzowana i lekko zmulona. Fajnie… - szukała pozytywów. Co zaśpiewała? Clean Bandit „Rather Be”. - Wiem o co ci chodzi i wiem kim jesteś. Bardzo ci dziękuję za ten występ - Janusz Panasewicz nie miał żadnych wątpliwości.

Patryk Jaszek wykorzystał noc na sen, a piosenki „Wstaję” zaczął uczyć się, jak już wstał. - Który fragment jest najtrudniejszy - dociekał Kamil Baleja z RMF FM. - Zwrotka, bo ja bym te wyrazy kompletnie inaczej zaśpiewał - odpowiedział uczestnik przed wejściem na scenę. No i jak mówił, tak zrobił. Gdy po „wykonie” dowiedział się, że autorem tekstu jest Wojtek Łuszczykiewicz, a kilka mocnych słów o braku szacunku do wykonywanego zadania dołożyła Ewa Farna, wszystko wydawało się już jasne.

- Kto jak nie ty ma się znaleźć w tej dwunastce? - zaczepił Maciej Rock następną uczestniczkę, Agnieszkę Gabryś. - Zdrzemnęłam się na krześle i obudziłam się troszkę zdezorientowana czy czasem nie przespałam swojej szansy w „Idolu” - mówiła na korytarzu. Czy utwór Ellie Goulding „Love Me Like You Do” otworzył jej drzwi do dalszej kariery? - Ładna dziewczyna, ładnie zaśpiewała, nauczyła się, ale czegoś mi brakuje - oceniła Ewa Farna. Pani Ela znała odpowiedź. - Brakuje ci czegoś co jest rozpoznawalnością w dźwięku i w osobowości - wskazała.

„Mój jest ten kawałek podłogi” wrócił na scenę razem z Damianem Dymkiem. - Mieliśmy tutaj facetów, którzy lepiej zaśpiewali ten utwór - Ewa Farna szybko pozbawiła uczestnika złudzeń. - Będę musiał z tym żyć - powiedział, gdy Elżbieta Zapendowska dodatkowo wytknęła niuanse w linii melodycznej. - Śniło ci się kiedyś, że spadasz? - retorycznie zapytał po wyjściu z przesłuchania Maćka Rocka. - To jest coś podobnego - porównał swoje odczucia.

Natalia Krzysztofik postanowiła zmierzyć się z hitem Sylwii Grzeszczak „Tamta dziewczyna”. - Dla mnie to było nudne - krótko skomentowała Elżbieta Zapendowska. Marcelina Bednarska wybrała z kolei Clean Bandit „Rather Be”, a Roxana Tutaj zaśpiewała „Helo” Beyonce. - Nie mamy w tej trzydziestce takiej piosenkarki jak ty - dawała kandydatce nadzieję na korzystne rozstrzygnięcie Ewa Farna.

- Chciałbym być po prostu szczęśliwy - wskazał swoje marzenie Daniel Chodyna. - Zawsze mnie tak szufladkują, że taki fajny chłopak i taki trochę królewicz, ale ja mam też taką duszę rockową - dodał, argumentując wybór utworu „Mój jest ten kawałek podłogi”. - W tym sensie, że lubię też pokazać pazur - dodał. - Zaśpiewałeś po swojemu, ale ten głos jest za pogodny do tekstu - zauważył Janusz Panasewicz. Przy okazji wyszło na jaw, że uczestnik właśnie szykuje sobie mieszkanie, więc ma do czynienia z podłogami i murowaniem wejścia do kuchni. - No to zaczyna się to wszystko kleić. Jest szczery jako artysta - dorzucił lider grupy Video.

Jurorzy bardzo zdziwili się na wybór utworu kolejnej osoby. Agata Karczewska zdecydowała się na „Helo” Beyonce. - Trochę przerobiłam tę piosenkę pod własną stylistykę i mam nadzieję, że jurorzy docenią moje zmiany - zaznaczyła. Czy tak się stało? - Bardzo dyplomatycznie mówiąc, chyba nie chciałabym po raz drugi tego wysłuchać - tak autorską wersję oceniła Ewa Farna. - Ważne, że nie porzygałam się na scenie i nie popłakałam - żartami rozładowywała napięcie.

- Śpiewam i nagle zamykam się sama w sobie. Nie wiem dlaczego widzę czarno przed oczami - trudy przygotowań i stres dały mocno znać o sobie następnej kandydatce. Angelika „Żelka” Zaworka ze łzami w oczach próbowała znaleźć sposób na uspokojenie. - Jestem zmęczona - powtarzała, cały czas szukając motywacji i zdając sobie sprawę z powagi sytuacji. Jak jej poszło z piosenką „Tamta dziewczyna” Sylwii Grzeszczak? - Podobało im się, cholera - powiedziała Maćkowi Rockowi po przesłuchaniu, wpadając w ramiona prowadzącego. Największe ciśnienie natychmiast zeszło i… sobie razem popłakali.

- Ja osobiście nie tykam się Beyonce, bo to zawsze źle się kończy - mówiła na castingach Jowita Łasecka. A w teatrze proszę bardzo - „Halo”. Czyżby chciała zaklinać rzeczywistość? - Chwilami ładnie brzmiałaś, ale cały ten występ mnie nie zachwycił, bo ja bym chciała, żeby mną poszarpało - wyraziła swoje oczekiwania pani Ela. - Wydałam na lekcje śpiewu całą swoją wypłatę i zostało mi sto złotych do końca miesiąca - zdobyła się na szczerość na korytarzu. Czy ta inwestycja okaże się opłacalna?

Na liście utworów dla mężczyzn był „Pride” grupy U2. Jedyny uczestnik, który sięgnął po ten repertuar to Mariusz Dyba. Okazało się, że to był rozsądny wybór, a dobór środków wyrazu tylko sprzyjał pozytywnej ocenie. - Zachowawczo, po cichutku, spokojnie, na paluszkach - wymieniał skojarzenia Wojtek Łuszczykiewicz. - Śpiewasz rasowo - nazwała rzecz po imieniu Elżbieta Zapendowska.

Potem na scenie pojawiła się Julia Trautsolt z „Send My Love” Adele, a Wojtek Łuszczykiewicz postanowił wnieść postulat o komisyjne usunięcie tekstów ze wszystkich piosenek. Szymon Borkowski z kolei zaprezentował „Treat You Better” Shawna Mendesa. - To twój najgorszy występ ze wszystkich. Wpady rytmiczne, wpady intonacyjne - surową notę wystawiła pani Ela. - Za takie wykony nie puszcza się do „dwunastki” - postraszyła Ewa Farna.

Maciej Mazur wybrał „Wstaję” i w ocenie jury był zbyt blisko oryginału, czego nie omieszkała wypomnieć pani Ela. - Pamiętaj, że jesteś już dużym chłopcem i powinieneś mieć swój wytyczony cel - stwierdziła.

Patrycja Jewsienia sięgnęła natomiast po repertuar Ellie Goulding i jej przebój „Love Me Like You Do”, który postanowiła nieco zmodyfikować. Zadziałało? - Było czysto, było ładnie, było przyzwoicie - zastanawiała się nad ostateczną oceną Elżbieta Zapendowska. - Jakby baterii ci zabrakło - pokusił się o metaforę Wojtek Łuszczykiewicz, a jeden z dźwięków wydawanych przez Patrycję pobudził do skojarzeń Janusza Panasewicza. - To może być nawet podniecające, ale nie na tym budowano piosenki - wskazał wokalista Lady Pank. - To tak zwane epatowanie jękiem - doprecyzowała pani Ela.

Ostatni przed jury zaprezentował się Jakub Krystyan, na którego ręce pojawiły się nowe napisy. Tym razem nie tatuaż, ale tekst do „Against All Odds” Philla Collinsa. Czy ten utwór to był trafny wybór? - Masz prawdę w sobie, potęgę i ogromny talent muzyczny, ale żeby to wykorzystać musisz być spokojny, wierzyć w siebie i spróbować coś z tym zrobić. Zapas w tobie jest nieprawdopodobny, a widać tę nerwicę - jako pierwsza oceniła „wykon” Elżbieta Zapendowska. - Były też problemy z tonacją - dodała Ewa Farna. - Dlatego jesteśmy wściekli - dorzucił jeszcze Wojtek Łuszczykiewicz.

Po wszystkich prezentacjach nadszedł czas na obrady jury. - Parę „Titaników” potonęło. Faworyci padali jak muchy - obrazowało komentował lider zespołu Video. Wybór musiał jednak zostać podjęty, a potem cała trzydziestka stanęła na scenie, żeby usłyszeć werdykt.

TOP12, czyli osoby, które znalazły się w etapie klubowym:
Karolina Artymowicz (18 lat, Charbowo k. Kłecka)
Szymon Borkowski (23 lata, Toruń)
Mariusz Dyba (28 lat, Orneta)
Patrycja Jewsienia (21 lat, Malbork)
Adam Kalinowski (22 lata, Łomża)
Agata Karczewska (24 lata, Warszawa)
Jakub Krystyan (23 lata, Bestwina)
Jowita Łasecka (19 lat, Inowrocław)
Maciej Mazur (22 lata, Krzymów k. Szczecina)
Adrian Szupke (27 lat, Kraków)
Julita Trautsolt (23 lata, Warszawa)
Angelika Zaworka (21 lat, Prószków k. Opola)

Idol” w każdą środę o godz. 20:00 w Telewizji POLSAT.

Zobacz także:
Kto błysnął w programie „Idol” na etapie teatralnym?
Piąty odcinek „Idola” zakończył etap castingów
W czwartym odcinku „Idola” odkryliśmy...
Ilu było „kosmitów” w trzecim odcinku „Idola”?
Kto zachwycił jurorów w drugim odcinku „Idola”?
Co wydarzyło się w pierwszym odcinku „Idola”?

Komentarze
© Polsat 2019