2017-03-15

Piąty odcinek „Idola” zakończył etap castingów

0

Kto dołączył do osób wybranych przez jury we wcześniejszych odcinkach? Nadszedł czas na zamknięcie pierwszego etapu i wskazanie ostatnich kandydatów na przyszłą gwiazdę. Czy pojawił się ktoś wyjątkowy o nieprzeciętnych zdolnościach wokalnych?

Kopalnia talentów i wykuwanie w pocie czoła drogi kariery. W piątym odcinku „Idol” dotarł na Górny Śląsk. - Tu zwykle możemy liczyć na ludzi pełnych pasji i energii - zapowiedział ostatni casting prowadzący Maciej Rock. - Mam wielkie nadzieje, że w Katowicach coś odpali - dodał Janusz Panasewicz. - Dzisiaj mamy ostatnią szansę. Jestem z tego powodu bardzo nerwowa - czuła presję Ewa Farna. Czy miała powody do obaw?

Zaczęło się od występu Sandry Rugały z Nowego Tomyśla, mieszkanki Poznania, która - według Maćka Rocka - „z pozoru wygląda na grzeczną dziewczynkę”, ale... ma kilka tatuaży. Gdy prowadzący dowiedział się, że jej tata, obecny na castingu, jest raczej nieprzychylny rysunkom na ciele, postanowił zawrzeć z nim umowę. Efekt? Za „cztery razy tak” obiecał, że zrobi sobie „logo programu na klacie’, a córce pozwoli na kolejną „dziarę”. No i nie ma wyjścia! - Nic nie cieszy tak, jak obciachowy tatuaż u kogoś innego - podsumował zgodne głosowanie Wojtek Łuszczykiewicz. - „Idol” zmienia nie tylko umysły, ale i ciała - cieszył się Maciek Rock.

- Mamy psychopatę. Bardzo dobrze! - przywitał kolejnego uczestnika lider zespołu Video. Kamil Migatulski z Rybnika zdecydował się na odważny krok i przy akompaniamencie gitary wyśpiewał swoją wersję „Mniej niż zero” z repertuaru Lady Pank. - Nabrałem do tej piosenki jeszcze większego dystansu - ocenił „Panas”. Czar prysł. Nie!

Aleksander Miszczor z Poznania postanowił zrobić swoje bez specjalnego przejmowania się reakcjami jury. Zamknął oczy i po prostu oddał się wykonaniu „By the Way” Red Hot Chili Peppers. Podobało się? Nie!

- Myślę, że pójdę bardziej na żywioł - zapowiadał Marek Żurański z Brzegu Dolnego. - Będzie, co ma być - dodał. Nie zbiło go z tropu nawet pytanie Wojtka Łuszczykiewicza. - Czy był już refren? Bo chciałem po refrenie przerwać - czym rozśmieszył panią Elę. Stylizacja na Włocha nie odwróciła uwagi jurorów. Wniosek może być tylko jeden: kandydat nie podbije festiwalu w San Remo. Nie!

Kolejna uczestniczka mocno wierzyła w siebie. - Będzie czad i power - zapowiedziała przed wejściem na salę przesłuchań Justyna Zięba z Warszawy. - Ooou, jeee - zareagowała Ewa Farna na pierwsze dźwięki, a Janusz Panasewicz zaczął mierzwić sobie włosy, żeby dorównać drapieżności kandydatki. - Justynko, śpiewać to ty w ogóle nie umiesz - zamknęła temat Elżbieta Zapendowska. Werdykt? Nie!

- Gram gdzie się da. Parki, skwery, ulice, przy żabie na Stawowej, na dworcach. Wszędzie, gdzie jest fajna akustyka - przedstawiła się 20-letnia Marlena Lisowska z Bielska-Białej, obecnie mieszkająca w Katowicach. - Jeżeli się coś kocha, to jest to, co trzeba robić w życiu - dodała. - Jesteś rasowa i bardzo chciałam, żeby to było dobre, ale… nie było to wystarczająco dobre - rozpoczęła ocenianie Ewa Farna. - Im bardziej zadbasz o drobiazgi, tym będziesz wyżej - dała kandydatce poradę na przyszłość Elżbieta Zapendowska. - Szkoda, bo fajna dziewucha - dodała już po jej wyjściu z sali.

25-letnia Natalia Juszczyszyn z Wrocławia nie kryła, że już „za dzieciaczka” była fanką programu i dlatego postanowiła spróbować swoich sił. - Jestem zakochana w Krzysiu Zalewskim i Kubie Kęsym - dodała, podkreślając, że śledzi losy bohaterów wcześniejszych edycji. Czy sama zrobiła pierwszy krok, żeby znaleźć się bliżej gwiazd? Do utworu „Cryin’” Aerosmith dodała sporo gestykulacji, na którą zwrócili uwagę jurorzy. - Ręką tniesz jak nożem. Pach, pach! - demonstrowała pani Ela. - To wszystko co robisz, zabiera tę piosenkę - dodał Janusz Panasewicz. Głosowanie okazało się jednak korzystne, bo… „człowiek, któremu zaufała kura nie może być zły” - podkreślił Wojtek Łuszczykiewicz, dowiadując się, że Natalia jest właścicielką kury.

Śpiewający lekarz z Krakowa? Czemu nie! Do tego specjalizujący się w psychiatrii. Najpierw po angielsku zaprezentował utwór Billy’ego Joela, a potem po polsku Grzegorza Turnaua. - Wystarczy - powiedziała zasłuchana pani Ela, wybudzona dotknięciem ręki przez Wojtka. - Wszystko mi się podobało. Czysto, rytmicznie i masz taką delikatność, co u mężczyzn się zdarza rzadko - wymieniła atuty Wojciecha Korzeniowskiego. - Kraina łagodności - dopowiedział „Panas”. Wynik: 3:1.

17-letnia Matylda Makowska z Wrocławia gra na gitarze od siedmiu lat. - To jest takie oderwanie się od szkoły, której nie cierpię - zaznaczyła nastolatka. Nie mogła więc bez swojego ulubionego instrumentu stanąć przed jury. Propozycja muzyczna? Piosenka Marii Sadowskiej „Kiedy nie ma miłości”. Pani Ela po „wykonie” zdenerwowała się na nienastrojony instrument. - Jakbym widział siebie w tym wieku - rozładował emocje Wojtek Łuszczykiewicz. Cztery razy tak!

Swój udział w programie bardzo przeżywał kolejny uczestnik. - Na wejściu myślałem, że wyskoczy mi serce - przyznał się Kamil Czajkowski z Chorzowa. - Okazało się, że to są bardzo pozytywni ludzie. Czułem się jak u babci na rosole. Było tak przyjemnie - dodał po wyjściu z sali przesłuchań 22-latek, który na co dzień opiekuje się dwuletnim synem, choć - jak zaznaczył - razem nie mieszkają. - To było dla niego - podkreślił po występie. Jury się podobało i Kamila zobaczymy w kolejnym etapie.

Siatkówka, rzut oszczepem? Proszę bardzo. 20-letnia Sylwia Wąsik z Liszek koło Krakowa uważa, że profesjonalne uprawianie sportu pomaga jej w śpiewaniu. - Im więcej ćwiczę, tym jestem bardziej dotleniona, a mój organizm jest bardziej funkcjonalny - przekonywała. - Wierzę w swoje możliwości, ale różnie bywa - asekurowała się przed występem. Nie miała absolutnie żadnych powodów do obaw. Cztery razy tak i po korytarzu rozległ się głośny pisk niepohamowanej radości!

Krystian Sadkowski z Gdyni prowadzi z ojcem rodzinny interes, ale… - Wolałbym robić coś lepszego - zaznaczył już na wejściu, przyznając się także, że w zakładzie mechanicznym śpiewa na przykład podczas sprzątania. - Gdy nie ma klientów… Ale jak już jakiś klient wtedy przyjdzie, to jest raczej mile zaskoczony - dodał śmiało. Czy jury też wysoko oceniło jego umiejętności wokalne? - Masz fajną chrypę - zauważyła Ewa Farna. - Barwę ma fajną - dodali inni, a pani Ela dodatkowo zachęciła Krystiana do… wyrzucenia wszystkich hamulców, żeby go bardziej poniosło. Cztery razy „tak” i witamy w kolejnym etapie.

Następna uczestniczka od dziecka gra na pianinie, a kiedy miała 9 lat zaczęła uczyć się śpiewu. Teraz zajmuje się nim zawodowo i jest laureatką wielu międzynarodowych konkursów. Aurelia Krząkała ukończyła też Autorską Szkołę Musicalową, a prywatnie jest partnerką Wojtka Brzozowskiego, wielokrotnego mistrza świata w windsurfingu. Co zaśpiewała? Piosenka „Kolorowy wiatr” z filmu „Pocahontas” malowała na twarzach jurorów różne grymasy. - Na kinder party jak znalazł - podsumował Wojtek Łuszczykiewicz. Pani Ela natomiast uznała, że nie dostrzega w kandydatce scenicznej osobowości. Decydujący głos należał do „Panasa”. - Góra zabrzmiała tak mięsisto - ocenił. I wszystko jasne. 3:1 dla „tak”.

- Byłam kiedyś modelką. Czasami zdarza mi się jeszcze zapozować. Teraz jestem wizażystką, okazjonalnie maluję do sesji zdjęciowych. No i śpiewam - przedstawiła się Alicja Żarnowiecka z Warszawy, która dodatkowo pomaga tacie w klubie łuczniczym, gdzie jest instruktorką. „Chcemy trafić w sam środek” - wyśpiewała przed wejściem. Czy udało się? Jak jury podobał się „Hit the Road Jack” z repertuaru Raya Charlesa? - To było za ciężkie i przeciągnięte jak guma do majtek - nie pozostawiła złudzeń Elżbieta Zapendowska. Wszyscy byli na „nie”. - Jury se może gadać. Ja dalej będę śpiewać bluesa - uczestniczka nie straciła zapału.

Magdalena Zacharzewska z Głogowa w rozmowie z Kamilem Baleją z RMF FM od razu zaznaczyła, co takiego jest źrodłem jej stresów. - Najbardziej boję się komentarzy pani Eli Zapendowskiej - wskazała. - Wszyscy to mówią - odpowiedział znany prezenter radiowy. - Bo Ela zjada małe dziewczynki? - spytała przewrotnie uczestniczka, która uczy w szkole muzycznej grać na wiolonczeli małe dzieci. Co wybrała na „wykon”? Jessie J i „Bang Bang”, co wprawiło w dobry nastrój męską część jury, wywołując dwuznaczne komentarze. - Kto nie kocha kobiet, wina i śpiewu, ten jest durniem. A ja nie chcę być durniem! - podkreślił Wojtek Łuszczykiewicz. Wszyscy byli jednomyślni.

Uczennica pierwszej klasy Technikum Budowy Fortepianów, 16-letnia Justyna Garczarek z Kalisza, szybko dostała plusa od jury za szkołę jaką wybrała, ale żadnego instrumentu jeszcze nie miała okazji nastroić. Swój wolny czas poświęca za to na doskonalenie głosu. - Ludzie, którzy są w jury, albo mi pomogą, albo dadzą jakieś wskazówki - podała swoje motywy podjęcia próby w „Idolu”. - Ty masz ogromny kawał głosu - oceniła Ewa Farna po wykonaniu „I Have Nothing” z repertuaru Whitney Houston. - Nie tylko widać inspirację, ale wręcz kopię - dodała, a Elżbieta Zapendowska wspomniała jeszcze o ”winogronkach popisywaczek”, żeby w mocnych słowach ukierunkować kandydatkę i wybić jej z głowy ten sposób śpiewania. Jury miało jasny cel: Justyna ma się w tym programie zmienić i będzie miała na to szansę w drugim etapie. Oj, były emocje i popłynęły łzy.

- Już widzę te nagłówki: czy to będzie lepsze od oryginału? - tak Ewa Farna zareagowała na utwór wybrany przez 18-letniego Szymona Kolbera. Tak się złożyło, że był to „Alay” z repertuaru grupy Video, więc można było głos uczestnika skonfrontować z oryginalnym wokalem Wojtka Łuszczykiewicza. - Słuchaj Wojtek. Zazdroszczę ci - „Panas” zwrócił się do kolegi jurora. - Bo mojej piosenki nikt nie wykonał w taki sposób, jak on wykonał twoją. Prawdziwie! - dodał. Głosowanie było formalnością, a jak Szymonowi dobrze pójdzie w kolejnym etapie, to jest szansa, że zaśpiewa tę piosenkę razem z wokalistą Video!

- Wyrzucona ze szkoły, czy jeszcze nie? - takim pytaniem Elżbieta Zapendowska przywitała 17-letnią Julię Krawczyk z Warszawy. - To moja trzecia szkoła obecnie - potwierdziła przypuszczenia jurorki uczestniczka. - Spotykałam się z bardzo nieprzyjaznymi komentarzami: co ty masz na głowie i po co przychodzisz do tej szkoły? Kompletnie się wycofałam i zamknęłam w sobie, stworzyłam barierę - szczerze wyznała. - Przede wszystkim masz osobowość - usłyszała po „wykonie” od pani Eli. - Wiesz co robisz i nawet jak błądzisz, to zdolnym ludziom ja mówię: a błądź, bo od tego jest gówniarstwo, żeby robić głupoty - dodał jurorka. Ewa Farna miała natomiast więcej wątpliwości - Masz fajny feeling i fajnie czujesz muzykę, ale lubię jak jest też trochę warsztatu - oceniła, co nie miało wpływu na ostateczny głos. Tak, tak, tak, tak!

Mateusz Bielecki z Olsztyna, student Mechaniki i Budowy Maszyn od razu wszedł na wysokie obroty i ciął powietrze piorunująco szybko wypowiadanymi frazami. Jego „Powierzchnie Tnące” Paktofoniki zaskoczyły jurorów. - On w ogóle nie oddycha - zauważyła Elżbieta Zapendowska. - Ja wszystko zrozumiałem. To jest istotne - zachwycił się dobrą dykcją „Panas”. Ewidentnie był to kandydat z innej kategorii, który ze względów formalnych musiałby w drugim etapie zacząć śpiewać, zamiast rymować. - To do widzenia - rzucił na odchodne Mateusz, sam się eliminując. Powodzenia!

- Ja nie chcę śpiewać. Ja śpiewam! - zaznaczył z pełnym przekonaniem 20-letni Patryk Żywczyk ze Zdzieszowic. - Piszę teksty i zajmuję się muzyką - podkreślił. Na co dzień kelner we włoskiej restauracji, który goni za marzeniami i postanowił oczarować jury utworem grupy LemON „Będę z tobą”. - Masz smak, masz dryg, to jest wszystko bardzo muzyczne - opisała swoje wrażenia Ewa Farna, choć początkowo jurorzy zabawili się trochę kosztem kandydata. On sam po występie postanowił „wkręcić” mamę, ale ta była pewna, że się udało!

Jako ostatnia w piątym odcinku pokazała się jurorom 17-letnia Karolina Paś z Kolbarka koło Olkusza. - Zawsze chciałam wystąpić w takim programie, ale potrzebowałam czasu, żeby dojrzeć do tego psychicznie i wokalnie - przedstawiła się. - Przeginasz trochę z waleniem dźwiękiem między oczy i delikatności mi w tobie zabrakło, ale „waruny” masz - pani Ela tradycyjnie w punkt wskazała atuty i wady. - Zabrakło mi różnorodności - ocenił Janusz Panasewicz, ale jak to już wiele razy w „Idolu” się zdarzyło, największe emocje nadeszły wraz z głosowaniem. - Ten program jest po to, żeby młodych ludzi kształtować, więc „tak” - przesądziła Ewa Farna. Były łzy szczęścia…

Cały odcinek dostępny w IPLA.TV.

Idol” w każdą środę o godz. 20:00 w Telewizji POLSAT.

Komentarze
© Polsat 2019