2017-05-24

Hurts nie mieliby odwagi wziąć udziału w „Idolu”

0

Brytyjski duet udzielił ekskluzywnego wywiadu IPLA.TV oraz POLSAT.PL. Znani szerszej publiczności przede wszystkim dzięki piosence „Wonderful Life”, która w 2010 roku szturmem zdobyła listy przebojów, wystąpili w finale „Idola”.

Muzycy po raz kolejny odwiedzili Polskę. Tym razem, aby promować nowy singiel „Beautiful Ones”, który wykonali premierowo w decydującym odcinku talent show. Adam Anderson i Theo Hutchcraft opowiedzieli m.in. co skłoniło ich do napisania tej piosenki, która niesie za sobą potężny ładunek emocjonalny oraz równie mocne przesłanie, zwłaszcza w połączeniu z teledyskiem. Ponadto zdradzili, co sądzą o programach takich jak „Idol” i dali kilka porad osobom wchodzącym w świat show-biznesu.

- Jak się czujecie w Polsce? Nie jesteście tu pierwszy raz.
Theo Hutchcraft: Nie. Byliśmy tu wiele razy w ostatnich sześciu, siedmiu latach. Zawsze jesteśmy dobrze przyjmowani, więc lubimy tu wracać.

- Wracacie z nowym singlem „Beautiful Ones”. Co chcecie przekazać poprzez ten utwór?
Theo Hutchcraft: Myślę, że to piosenka o byciu sobą i celebrowaniu tego. To dla nas bardzo istotne i uznaliśmy, że fajnie byłoby uczynić z tego temat przewodni jednego z naszych utworów. Chcieliśmy tym samym zachęcić ludzi do bycia sobą.

- Teledysk jest bardzo emocjonalny, przejmujący. Skąd pomysł na niego?
Theo Hutchcraft: Nagraliśmy ten teledysk, żeby zademonstrować jakim wyzwaniem dla niektórych jest pokazanie kim są naprawdę. Nie jest to tak proste, jak dla większości osób, które zwyczajnie wychodzą z domu i są sobą. Klip ma uświadomić, że warto cenić tę wolność i nie brać jej za pewnik.

- Mieliście okazję zaśpiewać ten singiel w finałowym odcinku polskiej edycji „Idola”. Jak Wam się podobało?
Adam Anderson: Pierwszy raz zagraliśmy ten utwór. To było przyjemne uczucie. Wypadło bardzo dobrze, świetnie brzmiało. Byliśmy bardzo zadowoleni. Fajne jest to, że właśnie w Polsce wykonaliśmy go pierwszy raz.

- Jak podobał Wam się Idol? Co myślicie o tego typu programach?
Adam Anderson: Zdecydowanie jest na nie miejsce. Stanowią szansę dla osób, które nie mają możliwości, aby zostać zauważonymi. Jest w tym również element współzawodnictwa, co podoba nam się, bo sami lubimy rywalizację.

- Gdybyście byli na początku swojej kariery, zgłosilibyście się do takiego programu?
Theo Hutchcraft: Nie wiem…Trzeba mieć dużo odwagi w sobie, żeby to zrobić. Wymaga to ryzyka i postawienia wszystkiego na jedną kartę. Dla osób będących w finale musiał to być nagły i przełomowy moment. My wolimy uczyć się powoli i szukać swojej drogi. Chyba bałbym się wziąć udział w tego typu programie.

- Czy takie programy mają minusy?
Adam Anderson: Zdecydowanie! Jeśli zajmiesz dziewiąte miejsce, to masz wrażenie, że byłeś już tak blisko i straciłeś swoją szansę. Nie podoba mi się brutalny proces eliminacji. Zwłaszcza to, przez co przechodzą młodzi ludzie. Nie lubię patrzeć na tego typu cierpienie i emocje z nim związane.
Theo Hutchcraft: Kiedy wychodzą z programu, mają tylko kilka miesięcy doświadczenia… My wciąż uczymy się jak funkcjonuje ten świat, a jesteśmy w nim od dziesięciu lat. Oni mają za sobą tak mały bagaż doświadczeń, a jednocześnie tak wiele się od nich wymaga. Są wrzucani na głęboką wodę. Oczekuje się, że nie popełnią błędów i zawsze będą perfekcyjni. Myślę, że to duża presja. A ludzie popełniają błędy, mówią rzeczy, których nie powinni mówić. To normalne. Wszyscy potykamy się. To trochę niesprawiedliwe wobec uczestników tego typu programów i może stanowić trudność.

- Jaką radę możecie dać zwycięzcy „Idola”, który jest na początku kariery?
Theo Hutchcraft: Ciesz się tym! Korzystaj!

- Czy czekają na niego pułapki?
Theo Hutchcraft: Sam musi się o nich przekonać. To najlepszy sposób. Mogę tylko powiedzieć, żeby się tym cieszył, bo to wspaniałe uczucie dojść do sukcesu, w tak krótkim czasie.

- Jaki jest wasz największy zawodowy sukces? Czy może nadal jest przed wami?
Adam Anderson: Prawdopodobnie „Wonderful Life”, nasz pierwszy singiel. To przejście od nieposiadania niczego i robienia muzyki w Manchesterze do bycia rozpoznawalnym na całym świecie było niesamowite. Dlatego myślę, że to był największy sukces, ale mam nadzieję, że przyszłość okaże się równie łaskawa.

Rozmawiała Angelina Makar

Oglądaj w IPLA.TV:
Słowa do muzyki: Hurts

Komentarze
© Polsat 2018