2017-04-25

Mistrz „The Brain” musiał wspiąć się na wyżyny

0

W fantastyczny sposób pożegnaliśmy pierwszy sezon. Chcemy więcej! W ósmym odcinku „The Brain. Genialny Umysł” było wszystko, co budzi największe emocje: szokująco trudne konkurencje i wybitne osobowości, które wprawiły publiczność w osłupienie i zasłużyły na owacje na stojąco.

Jak ułożyć kostkę Rubika z zamkniętymi oczami, polegając tylko i wyłącznie na podpowiedziach partnera? Czy da się opisać dźwięki ilością wody? Jak zapamiętać wszystkich ludzi spotkanych w sklepie? Między innymi na te pytania musieli odpowiedzieć śmiałkowie, którzy zgodzili się zaprezentować swoje talenty przed całą Polską. - Choć to nie program o muzyce, umysły grają tu pierwsze skrzypce. Dzięki swoim zdolnościom, nasi uczestnicy dokonują rzeczy niemożliwych - rozpoczął Jerzy Mielewski, prowadzący program, a następnie przedstawił jury.

- Ciało o idealnych proporcjach, niesamowita charyzma, przenikliwe spojrzenie i wielki talent - przewrotnie zapowiedział Mariusza Pudzianowskiego. - Jedyna kobieta wśród jurorów. Na poważnie rozważa start w kolejnej edycji - powiedział o Anicie Sokołowskiej. - Nasz brainowy dżentelmen, który mógłby wejść na tę scenę i wygrać program, ale... zostawia miejsce dla innych - zaanonsował Cezarego Żaka. Na kanapie obok jury tradycyjnie zasiadł ekspert programu, psycholog i neurokognitywista, pracownik University of California w San Diego, Mateusz Gola. - Przed rozpoczęciem „The Brain” spodziewałem się, że będzie ciekawie, ale myślałem, że to wszystko będzie trochę reżyserowane, że to trochę ściema. Nie! To wszystko dzieje się naprawdę - powiedział na wstępie Cezary Żak.

- Kiedy inni bawili się zabawkami, on bawił się dodawaniem. Za chwilę poznacie człowieka, który udowodni wam, że tajemnicze kwadraty, to dla niego żadna tajemnica - tak Jerzy Mielewski zapowiedział pierwszego uczestnika programu. Paweł Kępczyński ma 46 lat i jest przedsiębiorcą, a jego największą pasją jest królowa nauk, czyli matematyka. Na swoim koncie ma liczne osiągnięcia w olimpiadach i konkursach. W wolnym czasie uwielbia wspólnie z rodziną główkować nad grami planszowymi i spacerować. - Udowodnię wam, że matematyka nie ma dla mnie tajemnic - oświadczył i wyjaśnił, czym jest magiczny kwadrat. - To rodzaj łamigłówki, w której sumy liczb w rzędach i po skosach muszą być równe. Co ciekawe, w każdym polu musi znajdować się inna zawartość - wskazał.

Zadanie Pawła wymagało ogromnego skupienia. Na szklanej tablicy narysowano „magiczny kwadrat” z 81. polami, a następnie wylosowano przypadkową, trzycyfrową liczbę. Paweł musiał wypełnić wszystkie pola kwadratu, w taki sposób, aby suma w każdym rzędzie i po skosie równała się wylosowanej liczbie. Oczywiście, dla utrudnienia, musiał zamknąć oczy, a żaden wolumen nie mógł się powtórzyć. - Nigdy nie wypełniałem kwadratów tych rozmiarów. Po raz pierwszy podejmuję takie wyzwanie - powiedział przed rozpoczęciem konkurencji. - Jezusicku, czy to w ogóle jest możliwe? Brzmi niewykonalnie - martwiła się Anita i Mateusz.

Wylosowaną liczbą okazało się 759. Matematyczny mistrz pogrążył się w skupieniu i zamknął oczy. Tuż obok siedziała jego najbliższa rodzina, która przez cały czas mocno mu kibicowała. Paweł spokojnie, powoli dyktował kolejne liczby, które zapełniały kwadrat. Emocje rosły z sekundy na sekundę. - Niewiarygodne - komentowała na bieżąco Anita Sokołowska. Po zakończeniu zadania okazało się, że mężczyzna bezbłędnie wytypował wszystkie liczby, których suma wynosiła 759. - To jest magiczny kwadrat, a to jest magiczny Paweł! - powiedział Jerzy Mielewski. - Mariusz zawsze powtarzał, że on tego nie ogarnia. Teraz my możemy powiedzieć, że nie ogarniamy - dodał Cezary Żak. - Nie dość, że jest to abstrakcyjne zadanie, to jeszcze wszystko odbywa się w pana głowie. To zdumiewające! - podkreślił Mateusz Gola. - To nie jest takie trudne. Trzeba trenować dodawanie, liczyć. Ja to robię od lat - wyjaśnił Paweł. Owacjom na stojąco nie było końca.

- Jak trudno ułożyć kostkę, wie każdy, kto się poddał. Za chwilę poznacie panów, którzy kostkę układają we dwóch, ale to wcale nie ułatwia im zadania - zapowiedział kolejnych uczestników Jerzy Mielewski. Michał Bogdan ma 21 lat i na co dzień pracuje w biurze. Wojtek Szatanowski to dziewiętnastolatek i uczeń trzeciej klasy liceum. Chłopcy zajmują się układaniem kostki Rubika na czas. Zdarza się, że stają wspólnie na podium w różnych konkursach. Z rozbrajającą szczerością przyznają, że ich rodzice woleliby, aby poświęcali więcej czasu nauce. - Pokażemy wam, jak połączyć dwa umysły, aby ułożyć jedną kostkę - zapowiedzieli swój występ.

Zadanie chłopaków nie było proste. Michał musiał ułożyć kostkę Rubika z zamkniętymi oczami, korzystając tylko ze wskazówek kolegi. Dla utrudnienia, Wojtek otrzymał na zapamiętanie kostki tylko 100 sekund, aby potem z pamięci instruować kompana. - Stresują się - stwierdził Mateusz Gola. Zdenerwowani chłopcy przystąpili do konkurencji. Wojtek rozpoczął zapamiętywanie, recytując po cichu tylko sobie znane komendy. Po chwili oddał kostkę koledze, aby ten mógł z niezwykłą zręcznością rozpocząć układanie. - O kurde, to zadanie jest niesamowicie ciężkie - zauważył ekspert programu. - Mało zostało, ale nie pamiętam ile - powiedział szczerze Wojtek. Niestety, pasjonatom nie udało się ukończyć operacji. Aby zaliczyć tę konkurencję, brakowało tylko kilku ruchów ręką. - To bardzo trudne. Tę małą kostkę można tak pomieszać, że wyjdzie ośmiocyfrowa liczba manewrów potrzebnych na jej ponowne ułożenie - powiedział Mateusz Gola. - Istnieją 43 tryliony kombinacji - dodali chłopcy. Pomimo, że Wojtkowi i Michałowi nie udało się zakończyć całego zadania, nadal mieli szansę na nagrodę główną.

- Codziennie spotykamy setki, a może nawet tysiące ludzi. Nie sposób ich wszystkich zapamiętać. A może jednak da się? Sprawdzi to Dagmara Giebel, uczennica liceum ogólnokształcącego, która ma niesamowitą pamięć - zapowiedziana została kolejna uczestniczka programu. - Kiedy nie zapamiętuję, biegam albo chodzę na siłownię. Uwielbiam gotować albo piec różne ciasta. Pokażę wam pamięć o ponadprzeciętnej pojemności - przedstawiła się dziewczyna.

Zadanie Dagmary było związane z zakupami. Zaprezentowano jej 15 przymierzalni różnych sklepów, w których znajdowały się różne osoby, z różniącymi się potrzebami transakcyjnymi. Musiała zapamiętać wszystkie dane, a później odtworzyć je odnośnie trzech losowo wybranych przymierzalni. Dziewczyna spokojnie przystąpiła do zapamiętywania i rozmów z każdym z kupujących. Po chwili rozpoczęła charakteryzowanie poszczególnych stanowisk. Dagmarze bez problemu udało się prawidłowo wykonać całe zadanie. - Pokazałaś, że twoja pamięć nie zawiodła - skomentował Mateusz Gola. Swoją ulubioną przymierzalnię wybrał również Mariusz Pudzianowski. - Ja bym z chęcią odwiedził przymierzalnię „Będzie pan zadowolony” i nawet pamiętam co jest w środku - powiedział. - Dagmara, byłaś kapitalna! - dodał na pożegnanie Jerzy Mielewski.

- Za chwilę poznacie człowieka, który z dźwięku kieliszków potrafi wysnuć niesamowite wnioski - zapowiedział czwartego uczestnika prowadzący program. Jacek Kortus ma 28 lat i gra na fortepianie. Jest wykładowcą na Akademii Muzycznej w Poznaniu. Jego umiejętność to słuch absolutny i ponadprzeciętne zdolności muzyczne. Już jako dziecko potrafił bezbłędnie powtórzyć zasłyszane melodie. - Pokażę Wam, że jestem wirtuozem w rozpoznawaniu dźwięków - oznajmił.

W studiu umieszczono 32 kieliszki wydające dźwięki z zakresu trzech oktaw. Jacek musiał usiąść tyłem do rekwizytów i posłuchać odgłosów z trzech losowo wybranych kieliszków. Następnie, powinien zanotować wysokość dźwięków i umieścić je na pięciolinii, a na koniec wlać do menzurki ilość wody odpowiadającą sumie tego, co usłyszał. Kieliszki do zadania wybrała Anita Sokołowska. - To zadanie jest bardzo trudne. Jakieś abstrakcyjne - powiedziała aktorka. Jacek w wielkim skupieniu rozpoczął konkurencję. Powoli, niespiesznie analizował zasłyszane nuty. Po odnotowaniu wysokości dźwięków z gracją rozpoczął przelewanie wody do miarki. Muzyk prawidłowo wykonał całe zadanie, a na twarzach jury nadal widać było wielkie niedowierzanie. - Tak, tak, tak! Wszystko się zgadza - krzyknął i aż podskoczył Jerzy Mielewski. - To jest taka zdolność, którą w naszej zachodniej kulturze ma tylko około dziesięciu procent muzyków. Wiadomo, że zawodowym muzykiem jest jedna na kilka tysięcy, więc to jest bardzo rzadkie. Ty tę zdolność posiadasz i to jest niesamowite - powiedział Mateusz Gola.- Jak dzięcioł patrzę na to wszystko i nie wiem o co chodzi w tym. Tutaj wodę nalewacie, tutaj dźwięki jakieś. Nie bardzo to ogarniam - dodał Mariusz Pudzianowski.

- Żeby dobrze i bezpiecznie się wspinać, trzeba mieć wytrenowane mięśnie. Chyba, że jest to program „The Brain”, wtedy potrzeba jeszcze genialnego umysłu - zapowiedział tajemniczo kolejną konkurencję Jerzy Mielewski. - Nazywam się Kostek Sobański i mam dwanaście lat. Potrafię wspinać się bez użycia wzroku - oznajmił kolejny uczestnik programu. Chłopiec pokonuje drogi, którymi chodzą czołówki polskich wspinaczy. Na szczęście, pasja nie przeszkadza mu w nauce. Ma świetne oceny i lubi się uczyć. - Udowodnię wam, że potrafię wspinać się bez użycia wzroku i tylko z pamięci - zadeklarował.

Chłopiec musiał zapamiętać trzy trasy wspinaczkowe, oznaczone różnymi kolorami. Następnym krokiem było pokonanie jednej z nich z zawiązanymi oczami, nie dotykając kolorów przyporządkowanych do innych dróg. Aby utrudnić konkurencję, Kostek otrzymał na wykonanie zadania tylko 60 sekund. - Jest bardzo zdenerwowany - zauważył ojciec dziecka. Szczególnie wielką troskę widać było na twarzy matki Kostka. Trasę dla chłopca wylosował Mariusz Pudzianowski. Młody wspinacz bardzo szybko zapamiętał wszystkie kolory dróg i przystąpił do wykonania zadania. - Dawaj, dawaj mały! - kibicował „Pudzian”.

Kostek jeszcze przed wyznaczonym czasem ukończył zadanie i otrzymał owacje na stojąco. - Tak, tak, tak! Wielkie brawa, dał radę! - emocjonował się Jerzy Mielewski. - Jak na twój wiek i staż treningowy jesteś bardzo mocnym zawodnikiem. Od razu widać, że fruwasz na tych skałkach i idzie ci to z wielką lekkością - skomentował Mariusz Pudzianowski. - Kostek osiąga wyniki, które kwalifikują go już do kadry narodowej. Jedyną przeszkodą jest jego wiek - powiedział ojciec chłopca. - Mam dwie córki, ale gdybym miał syna, to chciałbym, żeby był takim facetem jak ty - powiedział Cezary Żak. Ku uciesze widowni, Kostek ponownie pokonał trasę, tym razem jednak z otwartymi oczami, co zajęło mu niecałe dwadzieścia sekund.

Po ekscytujących konkurencjach, przyszedł czas na podsumowanie i wielki finał programu. - Jest dziś jeden człowiek, który mnie powalił kompletnie. To jest pan Paweł. Gratulacje - powiedział Cezary Żak. - Dziś miałem wyjątkowy problem. Kogo tu wybrać, kogo... Zielone światło dla Jacka - zdecydował Mariusz Pudzianowski. - Nie mogę nie wziąć go do finału. Kostek! - zdecydowała Anita Sokołowska.

Werdykt? Niewielką przewagą głosów ósmy odcinek „The Brain” wygrał Kostek Sobański, który otrzymał czek na 30 tysięcy złotych oraz pamiątkową statuetkę programu. Gratulujemy!

Joanna Grochal

The Brain. Genialny Umysł” w każdy wtorek o godz. 20:05 w Telewizji POLSAT.

Zobacz także:
Sukces w „The Brain”. Kostki Rubika pod wodą!
Oto mistrz szóstego odcinka „The Brain”. Szach-mat!
Potęga ludzkiego ucha w piątym odcinku „The Brain”
Czwarty odcinek „The Brain” wygrał mistrz stereoskopii
Wiemy, kto wygrał w trzecim odcinku „The Brain”
Oto mała bohaterka drugiego odcinka „The Brain”
Na jaką rolę czeka teraz aktor Cezary Żak?
„The Brain. Genialny Umysł” zaskoczył wszystkich!
Dowiedz się od eksperta, jak pracuje mózg geniusza
„Każdy geniusz powinien mieć wsparcie rodziny”
Cezary Żak: Swój talent należy pielęgnować
Poznacie zwykłych ludzi i ich wielkie możliwości

Komentarze
© Polsat 2018